niedziela, 28 sierpnia 2016

Przepraszam! 《Małe wyjaśnienie》

Hej kochani!
Przepraszam Was najbardziej jak umiem!! 
Jestem w rozterce, ponieważ nie mogę NIC napisać!! 
Kompletnie! Jak wchodzę na jakikolwiek z moich blogów i klikam na jakiś rozdział to jest koniec mojej twórczości. 
Nie wiem co napisać, nie mam bladego pojęcia co pisać tutaj, o Alex i Justinie, o R5 czy Percym (no Percy to może i jeszcze ujdzie) 
Słuchajcie nie chce mi się pisać, nie mogę patrzeć na te moje rozdziały :(
Wiem, że muszę coś napisać, ale po prostu nie mogę! Nie chcę! Mam dość tych blogów! Nie Was!! 
Po prostu całe wakacje przesiedziałam w domu patrząc na te blogi i mam tego serdecznie dość!! 
Nie zrozumcie mnie źle, ale chyba zawiesze wszystkie blogi! 
Teraz będzie szkoła, chce się skupić na nauce i nowej klasie :) 
Jak tak rozmawiam to są serio fajni ludzie :)) 
ZAWIESZAM WSZYSTKIE BLOGI NA CZAS NIEOKREŚLONY !!
Pozdrawiam i całuje Nataly :) :* 

środa, 24 sierpnia 2016

Wakacje- notka


Hejo!
Witam Was taki śmiesznym dość gifem z moim kochanym Luke' iem <3333
Wróciłam z wakacji!! Niestety już nigdzie nie wyjeżdżam :( 
Smutam, ale fajnie było i nie chciałam wracać do domu. Rozdział pojawi się na dniach. A BTW to moja szwagierka urodziła synka ^^ 
Widziałam go i jest taki słodki!! <3333 *_* *_* 
Normalnie się w nim zakochałam <333 
A! Druga super wiadomość jest taka, że poznałam moją nową klasę i zapowiada się ciekawie =^.^= 
Ludzie są fajni kiedy wróciłam z wakacji miałam wiadomości od ludzi, których nie znam na jakieś grupie, gdzie mnie dodali. ,,Królewskie dziki z humana". Zaczęłam to czytać i zajarzyłam, że to moja nowa klasa!  
Napisałam do nich wczoraj ,,hejka :) " zaraz wszyscy aktywni pisali ,,hej" ,,cześć" ,,elo" itd.  Przed wczoraj napisałam ,,dobranoc" to zaraz ,,branoc 😊" ,,kolorowych snów 😊😊" ,,branoc" 
A dzisiaj znowu ,,hej wszystkim i tyle wiadomości. W 3d tak nie było każdy miał wszystko w nosie i nie odpowiadali. Ale wiecie to dopiero początek jeszcze zobaczymy jak to będzie. Wszystko okaże się we wrześniu ;* 
Ale! Dzisiaj zaczęliśmy planować wspólne spotkanie klasowo-zapoznawcze. Oby coś z tego wyszło :) 
Poznam dziewczyny na żywo i jednego chłopaka, bo w sumie to dwóch znam z mojego gim, a z jednym nawet do klasy chodziłam! 😂😂😂 xdd 
Jak ogarnę aparat i zdjęcia to wstawię jakieś tutaj się pochwalić. 
BTW to byłam Toruń, Bydgoszcz i Inowrocław :))) 
Było po prostu cudownie! Toruń to piękne miasto, a Bydgoszcz <33 ♡♡♡♡ Aww 
Rozdział niedługo i dzięki za komki! Komentujcie, komentujcie ^^ ;* 
Pozdrawiam i całuje Nataly :) :* 

czwartek, 11 sierpnia 2016

Rozdział 5

Rozdział dedykuję Zoe i polecam jej bloga ;) 
/http://sololeonettaparasiempre.blogspot.com/

U Szymona
Chłopak już się trochę oswoił w nowym mieście. Zakolegował się z chłopakami ze szkoły. Mieszkał ze swoimi kuzynami już wcześniej, ale teraz w jednym domu wyglądało to trochę inaczej. 
Szymon miał pokój na górze obok Sebastiana, a Basia miała pokój osobno po drugiej stronie korytarza. 
Cała trójka się jakoś dogadywała, ale Basi było smutno po stracie rodziców zresztą Sebastian też to przeżywał. Niby minął już rok od ich śmierci i przyjazdu do Wrocławia, ale dla Basi i Seby to nadal było trudne. 
Szymon zakolegował się z Bartkiem, a Seba z Kacprem. Basia i Szymon przygotowywali się do matury w tym roku, a Sebastian był w 1 liceum. 
Dziewiętnastolatek poszedł na boisko przy szkole, bo w końcu była sobota, więc postanowił sobie pograć w koszykówkę. Uwielbiał tą grę i mógłby w nią grać na okrągło. 
Kiedy grał czuł się niesamowicie jakby był kimś sławnym, zawsze podczas samotnej gry wyobrażał sobie, iż jest na prawdziwym meczu i strzela najważniejszy punkt. Bum! Piłka odbiła się od pierścienia przy koszu i poleciała na boisko do piłki nożnej, gdzie akurat szła Martyna z siostrą i uderzyła ją w głowę. Rudowłosa osiemnastolatka przewróciła się, a jej siostra krzyknęła przerażona. Szymon dobiegł do nastolatek i ukląkł przy Martynie. 
- Matko moja przepraszam!- krzyczał przerażony. Osiemnastolatka podniosła się i zaczął pocierać miejsce, w które dostała. 
- Co to miało być?! Atak terrorystyczny na mnie?!- krzyczała. Chłopak podał jej dłoń, a ta ze zmrużonymi oczami chwyciła ją mocno i z jego pomocą podniosła się. Szymon również wstał tak samo jak Karolina. 
- Przepraszam cię bardzo! Nie chciałem trafić w ciebie ani nikogo innego. Po prostu piłka się odbiła i poleciała- Szymon się tłumaczył, ale rudowłosa była tak wściekła, że miała daleko, gdzieś jego wyjaśnienia. Dziewiętnastolatek dokładnie obejrzał dziewczynę i potem już nie mógł oderwać od niej wzroku. Rude włosy licealistki były tak naturalne w słońcu, że wzrok sam chciał je oglądać. Ciemne oczy dziewczyny były pełne złości co jeszcze bardziej go pociągało, duże zęby były idealnie wyrzeźbione i dopasowane do jej kształtu ust. Cała figura nastolatki i delikatny makijaż zauroczyły go. 
- Nie obchodzi mnie to! Patrzy się podczas gry i, gdzie piłka leci! A nie tak jak ty! Jesteś skończonym idiotą!- krzyczała, a nastolatek patrzył na nią za fascynacją. Nawet nie zauważył kiedy go obraziła. 
- Jeszcze raz cię bardzo przepraszam. Em...A jak masz na imię?- zapytał niepewnie. Spojrzał na blondynkę, a potem znowu powrócił do podziwiania rudowłosej. Jeszcze dobrze nie kojarzył twarzy, ale coś czuł, że ją, gdzieś widział. Że je obie, gdzieś widział. Twarz nastolatki złagodniała. Spojrzała na niego już innym wzrokiem, a jej oczy zrobiły się jaśniejsze. Dokładnie go obejrzała, jego ciemną twarz, czarne prawie niewidoczne włosy. Jeśli chodzi o fryzurę przypominał jej Brandona T. Austina. Co prawda różnił się trochę od aktora, który grał w ekranizacji jej ulubioną postać z książki ,,Percy Jackson i bogowie olimpijscy złodziej pioruna''.* Bohater nazywał się Grover Underwood i bardzo jej imponował. Jego ciemne oczy były takie wielkie, że wydawało się, iż włożył między powieki zapałki, aby je sobie powiększyć. Był wysoki i nawet dobrze zbudowany. Patrzył na nią jakby była modelką. Zawahała się z wypowiedzeniem swojego imienia, ale stwierdziła, że nic się takiego nie stanie. 
- Martyna- powiedziała spokojnie. 
- Szymon- posłał jej uśmiech. Osiemnastolatkę zainteresował jego akcent. To, że był ciemny od razu kierowało myśli, że nie jest Polakiem, ale ten akcent. Zaciekawiło ją to.
- Skąd jesteś?- wypaliła, a twarz Szymona spoważniała. Martyna od razu pożałowała tego, że w ogóle zadała to pytanie. Wyglądało na to, że chłopak zbytnio nie lubił o tym mówić. Spuścił głowę, a kiedy ją podniósł na jego twarzy gościł szeroki uśmiech. 
- Z Brazylii- odpowiedział. Siostry spojrzały na siebie i wymieniły spojrzenia. 
- To co tu robisz? I skąd znasz tak dobrze polski?- zapytała zdziwiona Karolina. 
- Mama jest Polką, a przyjechałem tutaj z kuzynostwem i rodzicami. Oni stracili rodziców w wypadku i rodzice ich przygarnęli- wytłumaczył, ale widać było, że ten temat nie należy do takich, które lubi. Dlatego Martyna nie kontynuowała tylko zamilkła. Szymon chciał jeszcze coś powiedzieć, ale dziewczyny poszły sobie. 
- Cześć!- rzuciły już w drodze, a on stał oszołomiony, że tak go zostawiły. 
- Cześć- mruknął i podniósł swoją piłkę. Na kostce odbił ją parę razy i poszedł do domu. Odechciało mu się grać. 
U Julii

Julia szła przez park trzymając się za ręce z Nim. Miała na sobie pudrową sukienkę, a on białą koszulę. 
- Jesteś piękna- powiedział, a ją przeszył dreszcz. 
- Dziękuje Maciek
- Julio...- stanęli, a Maciej położył dłoń na jej policzku. Nastolatka poczuła gęsią skórkę na całym ciele. Chłopak oparł głowę o jej czoło i dotknął jej nosa. Czuła jego świeży oddech i wodę kolońską. W pewnym momencie dzieliły ich milimetry, Maciej zbliżył się do jej warg i chciał ją pocałować. 
- Ja nie chcę!!- wydarła się Julka budząc się przy tym. Usiadła na łóżko i położyła rękę na swoim czole. Oddech miała nie równy, a serce biło jak oszalałe. Ona nie chciała tego uczucia, ale podświadomość mówiła jej co innego. Czyżby go kochała? NIE TO NIEMOŻLIWE!
- Córeczko?!- do pokoju wpadli jej rodzice. Zaspani i zatroskani Adam z Moniką. 
- C-co?- zapytała zdezorientowana Julia i chwyciła jedną z poduszek ściskając ją. 
- Krzyczałaś, że nie chcesz. Czego nie chcesz kochanie?- jej mama usiadła na łóżku i złapała jej dłonie. Adam stanął i położył dłonie na ramionach swojej żony. 
- Nie jest wszystko okej- skłamała. Wcale nie było w porządku. Na zewnątrz wyglądała normalnie, ale w środku toczyła walkę z samą sobą. Może i faktycznie się w nim zauroczyła (bo przecież nie mogła się zakochać po głupim bzykaniu po pijaku) to jaką miała gwarancję, że on się na poważnie zakochał? A nie miał tylko jakiś głupi plan jak ją znowu przelecieć? Tego się bała najbardziej. 
- Julciu krzyczysz już drugą noc z rzędu. Powiedz nam co się dzieje?
- Nic się nie stało mamuś. Idźcie spać- wymusiła uśmiech, a rodzice ciężko westchnęli i wyszli z pokoju. Monika jednak szybko wróciła i pocałowała córkę w czoło.
- Śpij dobrze, skarbie. Pamiętaj, że cię kochamy- powiedziała i wyszła zamykając drzwi. 
Dziewczyna spojrzała na zdjęcie przy łóżku. Na nią i Dominikę, a obok stało zdjęcie jej i Karoliny. 
 
Wiedziała, że jest środek nocy, ale jeśli były jej przyjaciółkami to odpowiedzą. 
Napisała do Karoliny i Dominiki na jednym czacie. Połączyła je dzisiaj jak Dominika poszła do domu. 
My friends 
Ja: Dziewczyny znowu mi się śnił!
Domiś: Jak to?!  
Karola: No właśnie?!
Ja: Normalnie i znowu zbudziłam się przed pocałunkiem
Domiś: Kochana spokojnie nic się nie dzieje. Nie ma go u ciebie i nie całujesz się z nim
Karola: No właśnie. Spokojnie śpij spokojnie i się nie przejmuj
Ja: Ale boje się dziewczyny
Karola: Nie masz czego
Domiś: Właśnie! Nie masz czego się bać. To był tylko sen
Ja: No...Dziękuje wam. Spotkamy się jutro we trzy? Oficjalnie was sobie przedstawię. U mnie jutro rano?
Domiś: Będę z Matim, bo chce przywitać się z Grzesiem i resztą
Karola: Ja też będę! Domi Mateusz to twój chłopak ?? :D :D 
Domiś: Haha! Nie! To mój starszy brat! Zobaczysz go jutro :) 
Karola: Okej. Julcia jesteś tam?
Domiś: No właśnie Juluś jesteś?
Ja: Tak, tak jestem. Ale myślę
Domiś: Kochana ty nie myśl tylko idź spać! Bo ja już śpię
Karola: Zgadzam się. Dziewczynki idziemy spać! Jest sobota, a ja wam o czym jutro opowiem :)) \
Ja: Ohoho! Okej to dziękuje, że jesteście! Kocham was obie bardzo mocno! Dobranoc!
Domiś: Dobranoc kochana :* <3
Karola: Dobranoc Julia ;*  <3 
Odłożyła i wyłączyła telefon. Położyła się i wtuliła w poduszki. Jednak nie mogła zasnąć. Bała się, a myśląc o tym wszystkim rozpłakała się. Zasnęła dopiero nad ranem ok. 4 godziny. 

- Jula! Julka!- darł się Grzesiek i wpadł do pokoju swojej siostry. 
- Co się drzesz pacanie?- dziewczyna podniosła się z łóżka i usiadła na nim zaspana. Miała podkrążone oczy i była spuchnięta od płaczu. 
- A tobie co się stało!? Zaatakował cię rój pszczół w nocy?!- Grzesiek zaczął się rechotać, a nastolatka rzuciła w nim poduszką. 
- Ej! Nie atakuj mnie!- oburzył się i oddał jej tą samą poduszką. 
- Spadaj stąd młody!- krzyknęła 
- Mamy tyle samo lat!
- Ale ja urodziłam się pierwsza i wypad z mojego pokoju!- krzyczała osiemnastolatka. Chłopak kiedy zobaczył jej groźną minę stwierdził, że lepiej się ewakuować teraz, bo potem może być już za późno. Szatynka ogarnęła się i przebrała. Zeszła na dół zjeść śniadanie. 
- Cześć kochanie. Jak się czujesz?- zapytała Monika 
- Normalnie, która godzina?
- 8. 50 a co?
- O 9 przychodzą dziewczyny- poinformowała.
- Dobrze Julia- kobieta wiedziała, że dziewczyna potrzebuje przyjaciółek i ona jako mama tutaj nie wystarczy. Po tym jak Julia wygląda od razu się domyśliła, że płakała w nocy.

Dziewczyna usiadła w salonie i myślała. Dlaczego to wszystko ją tak męczy? Z jakiej racji akurat ją?
Wtedy po domu rozległ się dzwonek i tato Julii poszedł otworzyć drzwi. Od razu rozległ się huk po całym domu. Dziewczyny wbiegły i od razu otoczyły szatynkę, a za nimi do domu wszedł Mateusz.
- Cześć wujek- zaśmiali się i przybili sobie męską piątkę.
- Cześć Mateusz. Ale ty wyrosłeś chłopie- Adam obejrzał go dokładnie.
- Hehe dzięki
- Mateuszek!- krzyknęła Monika i zaczęła go ściskać.
- Oj ciociu...Błagam cię! Mam dwadzieścia jeden lat i nie jestem taki mały- chłopak ledwo mógł oddychać, ponieważ młodsza siostra jego ojca dość mocno go ściskała. Jak to ciotki mają w zwyczaju.
- Dla mnie zawsze będziesz malutkim Mateuszkiem- rozczulała się mama Julki.
Za to w tym czasie dziewczyny poszły na górę do pokoju Julki.
Wszystkie trzy usiadły na łóżku osiemnastolatki.
- Dziewczyny może najpierw was przedstawię. To jest Karolina Zarzycka moja najlepsza przyjaciółka tutaj z Wrocławia i jest rok młodsza, a to jest Dominika Pawłowska moja najlepsza przyjaciółka z Zielonej Góry oraz moja kuzynka, która ma tyle samo lat co ja- powiedziała szybko wyjaśniając Julia.
- Miło mi- powiedziała Dominika
- Mi również- dodała uśmiechnięta Karolina i podała brunetce rękę.
- To opowiadaj Jula!- nakazała jej kuzynka. Dziewczyna wszystko im opowiedziała co czuje i jaką walkę toczy sama ze sobą.
- Kochana ty go kochasz i przyjmij to wreszcie do wiadomości. W sumie kochać się z superowym chłopakiem ze szkoły, a potem słuchać od niego, że cię kocha i do tego on ci śpiewał pod oknem dziewczyno! Weź tu się nie zakochaj w takim kolesiu- rozmarzyła się Dominika.
- Taak...Mój niestety nie ma takiej odwagi- powiedziała Karolina, ale zaraz skarciła się w duchu, że powiedziała to na głos.
- ''Twój''?- zdziwiła się Julka i obie nastolatki spojrzały na blondynkę. Siedemnastolatka ugryzła się w język. Nikomu nie mówiła, że podkochiwała się w Grzesiu. Bała się jak zareaguje Julia na to wiadomość albo Dominika. Dobrze jej nie znała, ale stwierdziła, że zaufa im obu. W końcu już i tak zaczęła to musi skończyć.
- Bo...Ja się w sumie to już dawno zakochałam...W Grzesiu twoim bracie, Julia- wyznała i poczuła ulgę oraz to, że zrobiła się natychmiast czerwona.
- Podoba ci się mój brat?- pisnęła Julia. Karolina wystraszyła się, że jest przez to na nią zła. Ale pokiwała głową.
- Ale super!
- Dziewczyny co wy na to, aby pójść na miasto?- zaproponowała Dominika.
- Pewnie! A, gdzie najpierw?
- No nie wiem ja nie znam tego miasta- zaśmiała się Dominika.
- Racja to zaczniemy od rynku- zaproponowała Julia.
Zabrały swoje rzeczy, aparat i poszły na miasto.
   
Dziewczyny zaprzyjaźniły się od razu i spędziły miło dzień. Przynajmniej Julia zapomniała o swoich problemach.
  
~*~
Hej ho!
Rozdział jest taki sobie, nie ma Maćka, ale jest nowy parring <333 
Rozdział następny będzie dopiero oj nwm kiedy! Haha 
Ale serio mówię, ponieważ ja 17 sierpnia wyjeżdżam z moją wielką miłością <3333 i w domu będę dopiero 22 sierpnia. 21 oczywiście już wracamy, ale no będziemy dopiero o 22 w domu. 
Tak, więc no...Już nie mogę się doczekać zobaczyć Toruń i Biskupin. Tato mówi, że w Biskupinie nie ma nic ciekawego, ale hola hola! Tam jest osada naszych przodków! A ja jako uczennica z klasy humanistycznej z rozszerzoną historią się tym jaram :D
 Ci co mnie słuchają i lepiej znają to powinni wiedzieć, że chcę być nie tylko nauczycielką polskiego, ale też historii. Jakoś z łatwością ogarniam te wszystkie wydarzenia i bardzo mnie ciekawią. Tak samo jak ortografia, neologizmy, głoski i sylaby czy budowa zdania. (to ostatnie to mi ostatnio nie szło) 
Okej to mam nadzieję, że Wam się podobało i dopiskę tam na dole czytaliście ;) 
Mamy sierpień, więc pamiętamy o powstańcach! Cześć i chwała im! 
DZIĘKUJE ZA KOMENTARZE! (choć było ich BARDZO MAŁO i jest mi strasznie smutno z tego powodu :( ) 
Chyba dam Wam mały szantaż :D
6 komentarzy=next rozdział ! :) (mój nowy numer w dzienniku) 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 
P. S. Przepraszam za taki rozdział do kitu :( :'(  Ale pisałam go i musiałam dużo rzeczy przemyśleć :/ 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!!!!!!!!

 
* Wybaczcie, ale musiałam wkręcić tutaj serię, od której moja przygoda z mitologią się zaczęła. W złodzieju pioruna poznałam mojego brata Percy' ego, najlepszego przyjaciela Luke' a Castellana (taki spojler on w książce ginie :'( ale wciąż żyje w moim sercu) również poznałam szalonego satyra Grovera i moją szwagierkę Annabeth Chase. Potem poznałam resztę super przyjaciół i co najważniejsze poznałam mojego męża ;D Nico di Angelo (pojawia się dopiero w 3 części) Nie wnikajcie w to co tutaj napisałam (przynajmniej już wiecie czemu nie jestem ''Nataly Lynch'' tylko ''Nataly di Angelo'' ;* ) ta książka zjada mi mózg i ja serio żyję już tylko światem mitologicznym. Mówię serio! Wszędzie widzę podobieństwa do Percy' ego czy samej książki :) Ale gorąco polecam te książki ;D Film też jest spoko, ale BARDZO różni się od książki. Taki spojler! W filmie Percy od razu zabujał się w Annabeth, a w książce to ona się w nim zakochała pierwsza. On tylko wspominał, że jest ładna i tyle.



piątek, 5 sierpnia 2016

Rozdział 4

Rozdział dedykuję Maddy, która zawsze ze mną jest <333 Dziękuje kochana :** 
 U Maćka 
Chłopak obudził się około 9 rano i poszedł się ogarnąć. Kiedy zszedł na dół na śniadanie w głowie miał tylko Julię. Nie mógł o niej zapomnieć i nie wiedział co jeszcze może zrobić, aby ta dała mu szansę. Usiadł obok Wojtka przy stole i zaczął bezsensownie mieszać łyżką w płatkach. 
- Ty młody, a tobie co?- szturchnął go starszy brat. Maciek i Wojtek zawsze mieli w miarę dobre kontakty, między nimi były tylko dwa lata różnicy, więc wychowywali się razem. Dwudziestolatek zauważył, że z jego młodszym bratem coś się dzieje. 
- Nic- burknął pod nosem. Nie za bardzo chciał o tym mówić, miał wrażenie, że brat go wyśmieje albo skrzyczy. 
- Jak nic jak widzę. Zataczasz serduszka łyżką w misce. Co się dzieje Maciek?
Osiemnastolatek ciężko westchnął i odłożył łyżkę w misce. 
- Zakochałem się- powiedział pewny siebie, a kiedy to powiedział zrobiło mu się cieplej, a po ciele przeszły mu dreszcze. Blondyn zrobił wielkie oczy, a zaraz uśmiechnął się szeroko. 
- No młody!- krzyknął i klepnął go w plecy - Kto to? 
Szatyn zawahał się z odpowiedzią, ale w końcu doszedł do wniosku, że to jego brat i raczej może mu zaufać. 
- Taka Julia ze szkoły- spuścił głowę lekko zawstydzony. Jednak kiedy tylko powiedział o niej na głos serce mu przyspieszyło. 
- Julia? A nazwisko? To może znam- mówił Wojciech. 
- Wilkowska
- Ta Wilkowska? Z tych Wilkowskich?- nie dowierzał blondyn. 
- Ta, czyli jaka?- Maciek zbytnio nie wiedział o co chodzi. Z jej rodziny znał osobiście brata i tylko wiedział, która to jej siostra. 
- Nie mów, że nie znasz Wilkowskich?! Przecież ten kolo na własną firmę adwokacką!- Wojtek machał rękami i wstał z krzesła. Maciek miał mętlik w głowie. Tak był zajęty treningami koszykówki i siedzeniem z Kacprem, że nie wiedział co się wokół niego dzieje. Poszedł na imprezę do tej Martyny napił się trochę, aby odstresować się po tych treningach i postanowił wyrwać jakąś ''laskę'' do tańca. Przy wyspie kuchennej zauważył Karolinę i jakąś szatynkę. Stwierdził, że weźmie ją do tańca. Ale ze zwykłego tańca przeszło w pocałunki, a potem przespali się. On się w niej zakochał, bo była inna niż wszystkie dziewczyny. Ale o jej rodzinie zbyt dużo nie wiedział, bo ona nie chce z nim nawet rozmawiać. 
- No nie znam. Osobiście znam tylko jej brata i wiem, która to jej siostra- chłopak wzruszył ramionami. Blondyn załamał ręce i opadł na krzesło. 
- Pan Adam Wilkowski to znany prawnik, który ma tu własną firmę. Jakieś półtorej roku temu się tu przeprowadzili. Czy ty w ogóle wiesz w kim się zakochałeś?- zapytał załamany. 
- Mam w nosie kim są jej rodzice, obchodzi mnie kim ona jest. A jest cudowną osobą- stwierdził. Blondyn chciał się dowiedzieć czegoś więcej.
- A powiedz mi coś więcej. Albo nie powiedz mi wszystko dlaczego akurat ona i jak to się stało- Wojtek uspokoił się już trochę. Osiemnastolatek nie wiedział czy powiedzieć starszemu bratu o wszystkim co zaszło z Julią. Bał się jego reakcji na to wszystko. Ale wreszcie stwierdził, że mu powie. Opowiedział mu o piciu na imprezie, o tańcu, o wspólnej nocy z Julią, o tym jak obudził się zdezorientowany w pokoju gościnnym u sióstr Zarzyckich, jak zrozumiał, że zakochał się w szatynce i jak próbuje zdobyć jej serce. Natomiast blondyn starał się nie przerywać podczas tej opowieści. Do tego Maciej opisał równie wszystko to co czuje podczas jej obecności albo chociaż wypowiedzenia Julii imienia czy mówienia o tej dziewczynie. Kiedy skończył brat poprawił sobie grzywkę. 
- Maciek...Nieźle się zakochałeś. 
- No wiem o tym
- Słuchaj miałbym pomysł jak ci pomóc- zaczął i zmrużył oczy myśląc dalej nad tym pomysłem. 
- Jaki?- Maciek zainteresował się tym. Bardzo mu zależało na Julii i był gotów nawet skoczyć w ogień, aby być z nią, pokazać jak bardzo ją kocha. 
U Dominiki
- Z kim tak piszesz?- zaciekawił się Mateusz.
- Z Julcią, a co? Już mnie szpiegujesz Sherlocku- dziewczyna dała mu sójkę w bok. Kochała swojego brata, ale czasami ją irytował. Zwłaszcza wtedy kiedy czepiał się jej chłopaków. 
- Jasne siostrzyczko- objął ją ramieniem 
Juluś: To my już czekamy kochana. Nie wierzę, że będziesz mieszkać we Wrocku! Takie awww!
Ja: No ja też się cieszę, ale szkoda mi Zielonej Góry...Będzie mi brakowało tych miejsc i tego domku :( Do tego Mati dobiera się do mojego telefonu! Pomocy!
Juluś: Pozdrów go ode mnie Domiś. Słuchaj jak przyjedziesz do wpadnij do nas. Musimy pogadać o czym BARDZO ważnym
Ja: Ooo to już jedziemy szybciej! Za jakąś godzinę będziemy we Wrocku i od razu do ciebie lecę kochaniutka!

Kiedy tylko przyjechali czarnowłosa pobiegła do domu kuzynki. Zadzwoniła dzwonkiem i otworzyła jej ciocia Monika.
- Dominika?!- ucieszyła się i zdziwiła na początku. Od razu przytuliła bratanicę ściskając ją. 
- Ciocia Monia! Jak ja tęskniłam!- piszczały obie i Dominika weszła do środka. 
- Adaś! Dzieciaki!- zawołała kobieta głaszcząc swoją bratanicę po ramieniu. 
Z kuchni wyszedł Grzesiu, a z salonu jego ojciec. 
- Domka!- krzyknął i rzucił się na dziewczynę podnosząc i okręcając. 
- Grześ! Ja też się cieszę że cię widzę. Ale już mnie puść głupku!- rechotała się. 
- Dominika- Adam rozłożył ręce, a dziewczyna wtuliła się w wuja. - Kiedy przyjechaliście?
- Przed chwilą, ale ja musiałam od razu tu przybiec. Rodzice i Mati są w domu- trajkotała. Po schodach zeszła Julia kiedy spostrzegła, że w salonie stoi jej kuzynka zaczęła zbiegać po schodkach, a brunetka zobaczywszy swoją kuzynkę zaczęła ku niej biec. Obie wpadły na siebie z wielkim impetem i radością. Nie widziały się z rok jak nie więcej. 
- Julcia!
- Domiś!
Wszyscy zaczęli się śmiać, a dziewczyny pobiegły do pokoju osiemnastolatki. 
- A, gdzie Madzia?
- U koleżanek wiesz dzisiaj ma randkę. Poznała takiego kolesia nie wiem kto to, ale mówi, że dżentelmen. Siadaj- Julia wskazała na swoje dużo łóżko. 
- Masz to zdjęcie!- pisnęła Dominika i trzymała w ręku ramkę, gdzie była ona i Julia. Miały wtedy 5 lat i takie same włosy oraz ubrania. 
- Tak mam wszystkie nasze zdjęcia. Patrz na to- szatynka wskazała na fotografię obok łóżka. 
    
- To były nasze ostatnie wspólne wakacje przed twoim wyjazdem- przypomniała Dominika. Wreszcie usiadły na łóżku. 
- No to co to za sprawa?- zapytała Dominika i bawiła się poduszką.
Julia zaczęła jej wszystko opowiadać od samego zaproszenia na imprezę po dzisiaj. 
- Julia, czyli ty...- zrobiła wielkie oczy, a ta pokiwała głową. 
- Wow, ale jak to on robi dziwne rzeczy? Jakie?
Julia już miała coś powiedzieć kiedy spod jej okna zaczęły dobiegać dźwięki muzyki. Obie wyskoczyły z łóżka i pobiegły do okna. Na trawniku stał Maciek z gitarą i śpiewał. Osiemnastolatki były w szoku. 
- Na przykład takie- Julia wskazała na chłopaka i przygryzła dolną wargę. Podobało jej się to i to bardzo. Chłopak z żelem na włosach w białej bluzce i czerwonej koszuli, jeansach oraz zwykłych trampkach stał pod jej oknem z gitarą i śpiewał zawsze tam, gdzie ty . Miał naprawdę śliczny głos i śpiewał akurat dla niej. Czuła jak jej serce mięknie, ale nie chciała tego pokazywać. Poczuła jak łza płynie po jej policzku. Nie mogła dopuścić się do płaczu szybko je otarła i otworzyła okno. Muzyka była jeszcze głośniejsza co spowodowało mimowolny uśmiech na jej twarzy. W środku była taka szczęśliwa, że chciała krzyknąć Kocham Cię! Ale ona go nie kochała. Chyba. Sama nie wiedziała, ale to co robił Maciek jej wcale nie pomagało. Dominika śmiała się do niego i kiwała w rytm muzyki.
- Maciek idź stąd!- krzyknęła w rozpaczy. Rozpaczała, ponieważ nie chciała do niego nic czuć, ale niestety Julia czuła coś do Maćka i to coś silnego co nie pozwalało jej zamknąć tego okna i przestać słuchać jak on gra.
- Julio! Julio kocham Cię!- krzyczał 
- To takie urocze- wzruszyła się Dominika, a Julia opadła o ścianę zrezygnowana i zapłakana. Bała się tego uczucia. Nie chciała tego czuć. Kuzynka dziewczyny zauważyła, że ta zwinęła się w kłębek i płacze to natychmiast zamknęła okno i usiadła koło niej przytulając.
- Co ja zrobiłam- płakała Julka zakrywając twarz dłońmi. Dominika głaskała kuzynkę po głowie i pocieszała.
- Spokojnie Julia...Wszystko będzie dobrze, ale ja nie rozumiem czemu ty płaczesz
- Nie chce tego
- Czego? Jego?- dziewczyna wskazała na okno przed nimi. Muzyka już ucichła, czyli albo sobie poszedł albo ojciec go wygonił.
- Nie- Julia pociągnęła nosem i podniosła się. Otarła łzy i spojrzała przyjaciółce w oczy.
- To czego?- Dominika usiadła naprzeciwko przyjaciółki i skrzyżowała nogi.
- Tego uczucia, ja nie wiem co to jest. Chcę pomyśleć na spokojnie, ale on mi nie daje!- podniosła głos.
- Czujesz coś do niego, ale nie wiesz co to jest i nie wiesz czy chcesz to uczucie, tak?
Szatynka pokiwała głową, a osiemnastolatka przytuliła ją.
U Madzi
Blondynka cały dzień się szykowała i o 16 była już na miejscu. Dostrzegła na jednej z ławek postać Krzysia, więc przyspieszyła kroku i podeszła do niego. 
- Cześć Magdo- powitał ją i wstał, aby ucałować dłoń. Wszyscy w parku patrzyli na niego jakby był z innej epoki. Ale on po prostu był dobrze wychowany i przy dziewczynach, kobietach zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen. 
- Cześć Krzysiu- powiedziała lekko zawstydzona. 
- Usiądź- wskazał na ławkę. Dziewiętnastolatka usiadła poprawiając przy tym swoją perłową spódnicę. 
- Krzysiu dziękuje za zaproszenie, ale nic o tobie nie wiem- mówiła Magda i poprawiła swoje blond loki. 
- Racja no to co chcesz wiedzieć?- uśmiechnął się tak pięknie, że Magda poczuła jak się rumieni na ten gest. 
- Ile masz lat? Czy masz rodzeństwo itd- wzruszyła ramionami ciągle patrząc w jego intensywnie brązowe tęczówki. 
- Aha. Czyli standard- roześmiał się ukazując przy tym swoje piękne białe zęby. - Mam 20 lat, jestem na pierwszym roku studiów dziennikarskich, mam młodsze rodzeństwo. Siostrę i dwóch braci oraz mam własny motor- skończył swoją opowieść. - A ty?- nachylił się ku niej. Dziewczyna wzięła głęboki wdech. 
- Ja mam 19 lat też chce iść na te studia, jestem najstarsza z rodzeństwa i mam jeszcze młodszą siostrę i brata. Jak coś to są bliźnięta i mam chomika- wyszczerzyła zęby. Dwudziestolatek roześmiał się i chwycił ją za dłoń. 
- Jesteś bardzo ładna- powiedział na co blondynka się mocno zarumieniła. - Jesteś słodka kiedy się rumienisz i jeszcze piękniejsza- dodał, a Madzia zaczęła się krępować. Przygryzła dolną wargę i założyła kosmyk włosów za ucho. 
- Wiesz zawsze podobały mi się blondynki, ale ty serio jesteś śliczna i nie kłamię- uniósł obie ręce. 
- Krzysiu przesadzasz- spuściła wzrok. 
- Poczekaj tu chwilę- wstał i pobiegł do fontanny przy, której rosły stokrotki. Zaczął je zrywać i przybiegł z nimi w ręku do nastolatki. Ona zrobiła się cała czerwona, bo nie dość, że klęczał przed nią to jeszcze wszyscy ludzie się patrzyli. 
- Madziu proszę to dla ciebie. Ja wiem, że te kwiaty przy twojej urodzie więdną, ale proszę- podał je, a blondynka powąchała je i uśmiechnęła się. Ten chłopak był cudowny i nigdy jeszcze takiego kogoś nie poznała. Normalnie jej książę na białym koniu o jakim zawsze śniła. Ciemnie włosy, brązowe tęczówki, kulturalny i dżentelmen. Postanowiła, że zrobi śmielszy ruch. Dała mu buziaka w policzek na co on wstał i pociągnął ją ze sobą. Chwycił w talii i mocno przytulił. 
Spacerowali jeszcze tak chwilę po parku rozmawiając i wymieniając się numerami telefonu, a potem zaprosił ją na przejażdżkę swoim motorem. 
- Może to nie jest biały koń, ale jest rumak. Mój rumak- powiedział dumnie, a dziewczyna usiadła na tylnym siedzeniu, a on z przodu. Objęła go w pasie i wtuliła się nakładając wcześniej kask. Sam też to zrobił po czym rozgrzał silnik. 
- Gotowa?
- Tak
Odpalił motor i ruszyli przed siebie. Dziewczyna czuła wiatr we włosach co bardzo jej się podobało. Poczuła, że może zrobić wszystko. Przy nim czuła się bezpieczna i taka wolna. 
Stanęli nad jakimś stawem, był już zachód słońca i były śliczne widoki. 
Podeszli po samo jezioro trzymając w rękach swoje buty. 
- W tym zachodzącym słońcu jesteś jeszcze piękniejsza- zaczął i odgarnął jej włosy z twarzy, które przywiał wiatr. 
- Dziękuje, ale tu jest bardzo ładnie- mówiła Magda
- Madziu...- zaczął i puścił swoje buty na trawę, a ona zrobiła to samo. Wziął jej twarz w obie dłonie i zbliżył się do niej. Ich usta były coraz bliżej aż wreszcie się spotkały. Pocałował ją przy zachodzie słońca o czym zawsze marzyła. Czytał jej w myślach do tego cudownie całował. Normalnie prawdziwy książę z bajki na białym koniu. Oderwali się od siebie, a dziewczyna przygryzła dolną wargę. To był najpiękniejszy moment w jej życiu. Zamknęła oczy i czekała, ale sama nie wiedziała na co. Na powtórkę? Pewnie tak, ponieważ Krzysztof całował wręcz idealnie.
- Madziu...Przepraszam ja jestem głupi nie powinienem cię całować...- przerwała mu przykładając palec do jego ust.
- Nie przepraszaj, bo nie ma za co. To było piękne, Krzysiu spełniłeś moje marzenie- mówiła wzruszona, a on patrzył na nią zaszklonymi oczami.
- Wiesz co, Madziu? Chyba się w tobie zakochałem- spuścił głowę, a dziewczyna wyciągnęła do niego rękę i splotła z jego palcami.
- Ja chyba też Krzysiu, ja chyba też- powtórzyła i ich spojrzenia się spotkały.
- To chyba za wcześnie, ale co tam. Madziu będziesz moją dziewczyną?- zadał to pytanie, a ona poczuła jak szybciej oddycha. Nie wiedziała czy to przez ten pocałunek czy może ze wzruszenia.
- Jasne, że tak Krzysiu- powiedziała, a on uśmiechnął się od ucha do ucha i przyciągnął ją do siebie mocno przytulając.
Potem wsiedli na motor i chłopak odwiózł ją pod sam dom.
- Dziękuje ci za wszystko Krzysiu- powiedziała i położyła mu dłoń na policzku.
- Nie ma za to i to ja tobie dziękuje kochanie. A teraz zmykaj do domu, bo rodzice będą źli- zaśmiał się zatrzymując swój wzrok na ukochanej. Jego twarz spoważniała i po chwili położył dłoń na jej delikatnym i lekko upudrowanym policzku, po czym pocałował ją delikatnie.
- Cześć Krzysiu- powiedziała żegnając się z nim i poszła do domu zadowolona i szczęśliwa.
- Cześć kruszynko!- zawołał za nią, nałożył kask i odjechał.
Dziewczyna weszła do domu, wzięła prysznic i położyła się do łóżka. Pstryknęła lampkę nocną i dostała powiadomienie, iż dostała SMS' a.
Mój chłopak: Dobranoc moja malutka ;* <3 
Ja: Dobranoc mój wielki :D ;* <3 
Odłożyła telefon i zasnęła z szerokim uśmiechem na twarzy. Wreszcie miała chłopaka, któremu na niej naprawdę zależało. Wreszcie zakochała się w kim kto odwzajemnia jej uczucie. Jeszcze nigdy nie była taka szczęśliwa i chciała zrobić wszystko, aby to szczęście trwało jak najdłużej oraz, żeby nie stracić takiego chłopaka jak Krzysztof. Po prostu się zakochała w nim i to po uszy.
 
~*~
Hej ho!
Przychodzę dzisiaj o takiej porze jak ta z tym oko rozdziałem 4 :D
Nie wiem czy jest długi i ciekawy. Ale ja ostatnio nic nie wiem :D
Chociaż nie! Jedno zrozumiałam parę chwil temu. Wiem, że moi ''przyjaciele'' raczej są tylko przyjaciółmi z nazwy i teorii. Tylko, że jak przychodzi co do czego, że potrzebuję ich na żywo, a nie przez neta to ŻADNE nie ma czasu! Nesia nie chce wychodzić i nic nie chce, Nacia zaganiana ze swoimi znajomymi z klasy oraz z chłopakiem, Wiki nad morzem, Hania nad morzem, a Krzysiek? Ha! Krzysiek to jak byliśmy razem w szkole to był przy mnie zawsze jak trzeba było. Ale teraz to ja widuje tylko tyle co fartem go spotkam na ulicy to mi pomacha. A tak to pracuje i ni ma przyjaciela :( 
Jednak przez całe wakacje co dzień pisze z kolegą z klasy Marcinem. Zawsze znajduje dla mnie czas i tylko przy nim jestem serio sobą. Obgadaliśmy już nie raz temat ''zakochania'' i żadne z nas siebie nie chce. Po prostu umiem przy nim się otworzyć, nie boję się go itd. To on jest moim prawdziwym przyjacielem. Przez te wakacje widziałam się z nim 3 razy i ciągle piszemy nawet w tej chwili. Był ze mną w 3di różnie bywało. Ale teraz jest spk.
Db nie przynudzam, bo dzisiaj cały dzień prawie przed lapkiem i już mnie głowa boli, coś się tak dziwnie mocno zakręciło, że musiałam przerwać notkę!
DZIĘKUJE ZA KOMENTARZE! POTRZEBUJE ICH WIĘCEJ!
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!!!!
 

 


poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Rozdział 3

Rozdział dedykuję Marcie Kulasek 

U Julii 
Dziewczyna poszła do brata, bo ten napisał do niej, aby przyszła do niego, ponieważ ma ważną sprawę.
Zeszła do niego i zobaczyła jak jej brat stoi i wgapia się w ogłoszenia.
- Co chciałeś głupku?- zapytała i podeszła bliżej.
- No cześć siostrzyczko...Co ja chciałem? No...- zaczął pukać się w brodę palcem. - Kocham cię
Dziewczyna pokiwała głową z uśmiechem. Kochała swojego brata, ale czasami był dziecinny i denerwujący.
- Oj Grzesiu i tylko po to mnie wołasz? Żeby mi powiedzieć, że mnie kochasz?- śmiała się
- Mhm, a co nie podoba ci się to?- poruszył zabawnie brwiami. Szatynka przewróciła tylko oczami i poszła szukać przyjaciółki.

Na lekcji matematyki siedzi w czwartej ławce pod oknami razem z Martyną. Akurat przepisywały przykłady z tablicy kiedy jedna z dziewczyn siedzących za nimi szturchnęła ją w plecy. Julia odwróciła się i spojrzała na dziewczynę.
- Dostałyśmy to od chłopaków z tam tego rzędu, a oni dostali to od kogoś z 2d. Kazał przekazać tobie- wyjaśniła i podała jej ładnie złożoną karteczkę. Julia uniosła brwi ze zdziwienia i odwróciła się do swojej ławki. Powoli i ostrożnie otwierała karteczkę, aby jej nie uszkodzić. Kiedy wreszcie otworzyła ją całą jej oczom ukazał się pewien napis. Był bardzo starannie napisany i ładnie przyozdobiony. A było tam napisane:
Kocham Cię Julio. Proszę daj mi szanse
♡ 
Twój Maciej :* 
Poczuła w sercu ciepło, ale nie chciała tego ukazywać. Z jednej strony schlebiało jej to, lecz z drugiej nie wiedziała czy on serio się w niej zakochał. Czy może ponownie chciał się z nią przespać. 
Schowała do piórnika i zajęła się pisaniem z tablicy. Mimo tego nie mogła zapomnieć o tym liście. To było urocze i trochę nawet romantyczne, a ona lubiła romantyków. 
U Dominiki
Dziewczyna urodziła się w Zielonej Górze, znała tu każdego. To miasto nie miało przed nią tajemnic, wychowała się tutaj razem z bratem i swoimi kuzynami. 
Julka zawsze była jej najlepszą przyjaciółką i pomimo przeprowadzki do Wrocławia utrzymywały kontakt. A teraz to ona miała się przeprowadzić do Wrocławia. Zostawić cały rodzinne miasto, gdzie wychował się jej tata, ciocia i ona sama. 
Ale nowe miasto, nowi znajomi i nowe przygody. To ją motywowało. 
Spakowała ostatnie rzeczy do pudełek, walizek i plecaka. 
- Domi już?- zawołał jej straszy brat. Między nimi było tylko 3 lata różnicy, ale byli tak bardzo ze sobą związani, że nikt tego nie umie opisać. Mateusz opiekował się nią i oddałby za nią życie, ponieważ bardzo mocno ją kochał. Chłopaki z jej szkoły trochę się go nawet trochę bali, bo zawsze jak jakiś się Dominiką interesował to ten go grzecznie ostrzegał, że jeśli coś jej zrobi lub ją skrzywdzi to pożałuje tego. Dlatego nie miała chłopaka dłużej niż tydzień i nawet nie zdążyli się pierwszy raz pocałować. Liczyła na to, że we Wrocławiu w nowym mieście znajdzie jakiegoś odważnego, który nie przestraszy się jej starszego brata. Nie była zła na Mateusza za to co robił, bo wiedziała, iż robi to z jednego powodu. Martwi się o nią. 
Dziewczyna rozejrzała się po swoim pustym pokoju. Miodowe ściany były teraz puste i zdobiły je tylko zwykłe białe okna. 
- Tak już wszystko- poinformowała go i zarzuciła plecak na plecy wychodząc z pokoju. Spotkali się na schodach. 
- Dużo tego masz jeszcze?
- Nie raczej nie- wzruszyła ramionami i zeszła na dół, gdzie było pusto i wszędzie walały się kartony. 
- Tato!- zawołał Mateusz z góry. Okazało się, że jego siostra miała dużo jeszcze tych kartonów i sam by sobie nie poradził pomimo tego, że był umięśniony. 
- Idę synu!- zawołał mężczyzna i pobiegł co drugi schodek na górę. 
- I jak córeczko?- do Dominiki podeszła jej mama. 
- Dobrze- dziewczyna wzięła głęboki oddech i rozejrzała się smutno po pomieszczeniu - Będę tęsknić za tym domem- rozpłakała się i wtuliła w rodzicielkę. 
- Oj kochanie. Będzie dobrze ja też będę tęsknić, ale teraz znowu będziesz miała Madzię, Julię i Grzesia. Poznasz nowych ludzi. Zobaczysz będzie fajnie- pocieszała ją. Beata zawsze była czułą i troskliwą kobietą. Umiała rozmawiać ze swoimi dziećmi i bardzo ich kochała. 
Chłopcy znieśli wszystkie pudła z góry, a potem z całego domu i wsiedli do swojego samochodu odjeżdżając z Zielonej Góry. 
U Julii
Dziewczyna zrobiła pracę domową, wzięła prysznic i poszła się położyć. Zamknęła oczy i próbowała zasnąć, ale długo nie mogła. Kiedy wreszcie zasnęła śniło się jej, że jest w parku. Siedzi na ławce i na kogoś czeka. Po dłuższej chwili okazało się, że czekała na niego. Miał na sobie białą koszulę, ciemne jeansy i jasne trampki. A włosy ułożył tak samo jak zawsze. Trochę żelu i grzywka lekko zawinięta do góry i w bok. 
- Cześć kochanie- powiedział i musnął jej policzek siadając obok. Był taki przystojny, a jego szmaragdowe oczy wpatrywała się w nią z uwielbieniem. 
- Cześć- odrzekła, a on chwycił jej dłoń i splótł ich palce. 
- Bardzo się cieszę, że jesteśmy razem Julciu...Bardzo cię kocham- chłopak wolną ręką chwycił jej delikatną twarz i zaczął się zbliżać do jej ust.
- Nie!!- Julia przebudziła się z krzykiem. Chociaż nie wiedziała dlaczego to zrobiła. Ten sen był piękny, był spełnieniem wszystkich jej marzeń. Ale kto był tym śnie. To ją przerażało. Nie wiedziała czy go kocha, ale nie mogła się od niego odsuwać, bo to nie pomagało. Zaczynała powoli żałować, że się z nim przespała. Że w ogóle sięgnęła po alkohol i poszła na tą imprezę. Tak to dalej byłaby dziewicą nie znała tego gościa i miała spokój. 
- Co się stało?- do jej pokoju wpadła zmartwiona mama. Dziewczyna jej bardzo ufała, lecz bała się powiedzieć o tym co zaszło zeszłej nocy. Bała się, że jak powie matce co się stało ta ją skrzyczy i potępi. Ale jej mama nie była taka, więc może warto było zaryzykować? 
- Nie nic, miałam zły sen- machnęła ręką, że to nic takiego i położyła się z powrotem do łóżka. 
- No dobrze. Śpij dobrze skarbie. Kocham cię- Monika posłała córce uśmiech i wyszła z pokoju zamykając drzwi za sobą. 
Dziewczyna ciężko westchnęła i postanowiła znowu zasnąć. 
~To był pierwszy raz jak śnił mi się Maciek- pomyślała. 
Zamknęła oczy i zasnęła. 
U Maćka
Chłopak postanowił zrobić coś romantycznego i napisał do Julii list, że ją kocha. Ale nie uzyskał odpowiedzi co go bardzo martwiło. Kiedy leżał już w łóżku wziął swój tablet i wszedł na jej profil na Facebooku. 
Wcisnął jedno z jej zdjęć i zaczął się w nie wpatrywać. 
 
- Kocham cię i zrobię wszystko, abyś była ze mną- przejechał palcem po ekranie. 
Zapisał zdjęcie w folderze ''princess''. Postanowił, że skoro jutro jest sobota to wywoła je i postawi sobie przy łóżku by móc się w nią ciągle wpatrywać. A przy okazji tego, że był na jej profilu to zaprosił ją do znajomych. Liczył na to, że dziewczyna zaakceptuje. Tak bardzo ją kochał.
Wyłączył internet oraz tablet i położył się spać.
U Madzi 
Szła sobie z koleżankami przez miasto kiedy podczas przechodzenia przez zebrę ktoś na nią wpadł. Podniosła się i ujrzała szatyna o brązowych oczach. Był dobrze zbudowany i bardzo przystojny. Zaimponował jej wyglądem. Poczuła takie miłe uczucie w sercu. Podał jej dłoń i ucałował przepraszając. Jego głos był czymś cudnym. Musiał już przejść mutacje, ponieważ był taki poważny, a zarazem radosny. Trochę ją to skrępowało, że ucałował jej dłoń, ale z drugiej strony było bardzo szelmowskie i romantyczne. Poczuła się jak dama. Ich spojrzenia się spotkały i świat przestał istnieć. Widziała tylko jego brązowe tęczówki. On też patrzył na nią z ogromnym podziwem. Jej blond włosy były lekko podkręcone i opadały na ramiona, oczy przypominały mu korę od drzewa, ponieważ były tak intensywnie brązowe i jasne. Wydawało mu się, że prześwitują przez nie białka. Cera dziewczyny była mlecznobiała co pasowało do blond włosów, ale nie wyglądała na typową blondynkę. 
- Bardzo cię przepraszam- powiedział i nie odrywał od niej oczu. Co z tego, że stali na przejściu dla pieszych. Teraz liczyło się tylko to, że są razem i patrzą na siebie. W tej chwili świat nie miał prawa istnieć. 
- Nic się nie stało- założyła kosmyk włosów za ucho i przygryzła dolną wargę. Dwudziestolatka przeszły dreszcze na ten gest. 
- Jak masz na imię?- zapytał takim pięknym głosem. Dziewczynie zmiękło serce pod jego cudnym głosem. Przez moment zapomniała o co on pytał, a potem jak się zorientowała to zapomniała jak się nazywa. Po chwili się ocknęła i przypomniała. 
- Magdalena Wilkowska- powiedziała powoli. A on uśmiechnął się do niej jakby spodobało mu się imię. - A ty?- odpowiedziała zanim on zdążył coś powiedzieć. 
- Bardzo ładne imię. Ja jestem Krzysztof Maj- przedstawił się i delikatnie skinął tułowiem. Dziewczyna oblała się rumieńcem. 
- Wynocha stąd!- na ziemię sprowadził ich głos mężczyzny, który trąbił na nich z samochodu. 
- Ojej- Krzysiek pociągnął szybko dziewczynę na chodnik. 
- Magdo...Czy spotkamy się jutro o 16?- zapytał ją, a ona zrobiła się cała czerwona. Czy on właśnie zaprosił ją na randkę? Nie to by było za piękne, ale...Chyba jednak to prawda. To się dzieje naprawdę! Wszystko w niej skakało z radości, ale nie wiedziała czy tak od razu się zgodzić. Była w szoku, że ktoś jej to zaproponował. W szkole zazwyczaj uważali ją za kujonkę, ponieważ dobrze się uczyła i lubiła to. Bała się, że kiedy ją bliżej pozna zniechęci się po prostu i to będzie koniec ich znajomości. Ale postanowiła zaryzykować. Kto nie ryzuje ten nie ma, prawda?
- Chętnie- posłała mu ciepły uśmiech, a on uśmiechnął się od ucha do ucha i ucałował jej dłoń skłaniając się. Dziewiętnastolatce zrobiło się trochę głupio, że chłopak zachowuje się jak dżentelmen przy całym mieście, ale naprawdę jej to schlebiało. 
- Będę czekać w parku o 16, Madziu- ukłonił się i poleciał wzdłuż parkingu. 
Dziewczyna była w siódmym niebie, poznała niesamowitego chłopaka do tego zaprosił ją na randkę. Teraz tylko musiała tego nie zepsuć. Co było bardzo trudne, ale chyba jej na nim zależało dlatego za żadne skarby nie mogła tego zepsuć. 
 
 ~*~
Hej, hej!
Przychodzę dzisiaj do Was z rozdziałem 3 ;) 
Jak widzicie pojawia nam się nowy parring. Ale co z tego będzie wiem tylko ja. :D :D 
Krzysiu dżentelmen, a Madzia kujonka ;) Na razie wiedzą tylko jak się nazywają i już ją zaprosił na randkę. Za to nasz Maciek zakochany po uszy i pisze listy miłosne, a Julia? Śni o Maćku, ale tego nie chce ;p Pojawiły się też nowe postacie. Państwo Pawłowscy i Dominika z Mateuszem. :) Mam poważne plany wobec kuzynki Julii.
Dziękuje za te super komentarze pod epilogiem i rozdziałem 2 :P 
Już mamy sierpień i dzisiaj 72 rocznica wybuchu powstania warszawskiego :'( 
PAMIĘTAMY! 01.08.1944! Godzina 17.00 
Dzisiaj w moim mieście dwa razy wyły syreny równo o 17 i o 17.10 drugi raz. <333
Oki to tyle. 
KOMENTUJCIE! <3333
Kocham Was, a Wy mnie?! Hehe 
Jak coś popadłam w silne uzależnienie od Percy Jacksona i Olimpijskich herosów! <333 
Tak powiedział mi to przyjaciel, że muszę się z tego leczyć. Ale ja nie chcę! <33 Percy to mój braciszek! <3 Bo jestem córką Posejdona i żoną syna Hadesa! 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!!!!!  
 






sobota, 30 lipca 2016

Epilog

Ten epilog dedykuję KAŻDEMU kto czytał i komentował tą historię! A przede wszystkim to dziękuje: Maddy, Gosi Tofil, Lodo Zodi Comello i Demi Castillo oraz wszystkim anonimom ;) A także każdemu kto tu był ja pamiętam o każdym ;) 
Ten epilog jest dla Was kochani!
DZIĘKUJE :* KOCHAM WAS! <3
  

Wiele lat później...
 
Ludmiła 
Tak nie dawno co stałam przed ołtarzem i przysięgałam mojemu Fede, że nie zostawię go aż do śmierci. I dotrzymałam tej przysięgi. Prawie rok temu Federico odszedł i zostawił mnie samą z czwórką dzieci. Wciąż nie mogę w to uwierzyć, ale nie jestem sama. Mam trzy cudowne córki, trzech zięciów, przystojnego syna i kochaną synową. Ally ma dwójkę dzieci synka Jasona i miesiąc temu urodziła prześliczną córeczkę Maję. A jej mąż to Fabian Valdez. Thalia Pasquaerelli wyszła za Sammy' ego Grace i urodziła bliźniaki Tomasa i Charliego. Natomiast Mechi wzięła ślub półtorej roku temu z Samem i jest w czwartym miesiącu ciąży, z tego co mówią prawdopodobnie będzie to córeczka Luiza. No nasz Austin Pasquaerelli i jego żona Margaret. On się ożenił jako pierwszy już trzy lata temu i ma trójkę dzieci. Alexandrę i Federico oni to są bliźniaki, a chłopiec otrzymał imię po dziadku. Natomiast ich trzecie dziecko to Samantha i ma dopiero pół roku, a bliźniaki już dwa latka. Austin wziął ślub jako pierwszy, potem Thalia, Ally i Mechi. Więc Federico zdążył poznać tylko narzeczonych naszych dzieci i Alex z Fede. Jak mieli roczek on zmarł na atak serca. Mimo, że minął już prawie rok to ja nadal go opłakuje jakby umarł wczoraj.
To zdjęcie:
  
Stoi u mnie przy łóżku, właśnie w takich barwach. Ale kiedy mam problem to zawsze na nie patrzę. Ten jego miły wzrok oraz łagodny i wesoły uśmiech podnosi na duchu za każdym razem. 
Regularnie chodzę na cmentarz i kupuję mu fiołki, bo te kwiatki uwielbiał. Pamiętam jak zawsze mi takie kupował, na nasze rocznice, miesięcznice, a potem na urodziny i rocznice ślubu. Tyle lat razem już ponad 30 i wszystko się skończyło. Kiedy umierał i zanim karetka przyjechał to wyszeptał mi ostatnie słowa: 
- Ludmiś...Oddałem Ci moje serce już dawno, ale widać moje serce jest za małe i nie wytrzymało takiej miłości jaką Cię darzę moja myszko. Kocham Cię moje maleńkie kochanie...- i zabrali go lekarze. Ratowali i długo walczyli, lecz on już nie żył...

 Federico Pasquaerelli 
*13 maja 1986r.
+ 15 września 2056r.
Pogrążeni w smutku i rozpaczy bliscy...

  







Ally
Miesiąc temu minął równo rok od śmierci taty i tego samego dnia odeszła nasza mama. Nie mogła żyć bez taty dłużej niż równo rok. Jak byłam mała to widziałam jak się kochali, ich miłość normalnie było widać w powietrzu i czuć. 
Nie mogłam patrzeć na mamę jak się męczy bez taty i przed śmiercią powiedziała mi tylko to:
- Ally' uniu oddałam serce twojemu tacie już dawno, a on teraz po nie przyszedł. Nasze serca nie mogą żyć bez siebie...Mam prośbę pochowajcie mnie obok Federico. I proszę macie tylko siebie...Jesteście rodzeństwem, zamieszkajcie w tym domu i żyjcie razem...Kocham was i zawsze będziemy was z tatą kochać Ally' usiu...
Tylko to powiedziała i zamknęła oczy...Umarła...
Ja się rozpłakałam, ale sprzątając sypialnię rodziców jeszcze przed pogrzebem to znalazłam listy mamy do nas. 
Zwołałam całe rodzeństwo i przeczytałam je wszystkim na głos. 

Drogie dzieci! 
Moje serce bez Waszego taty słabnie i nie wiem ile jeszcze tak wytrzyma. Mam kilka ostatnich próśb do Was...
1. Przeprowadźcie się wszyscy tutaj do tego domu, wyremontujcie wszystko tak jak potrzebujecie, ale zostawicie naszą sypialnię. Niech tam zawsze leżą nasze zdjęcia na łóżku i wszystko niech będzie tak jak jest...W taki sposób zawsze będziemy przy Was, będziecie mogli z nami rozmawiać i nas oglądać tak jakbyśmy nadal żyli...
2. Moje druga prośba dotyczy pogrzebu, pochowajcie mnie obok taty i proszę niech Austiś zagra na gitarze Ti credo podczas pogrzebu. To tata śpiewał mi tą piosenkę i wtedy jak ją pierwszy raz zaśpiewał to zrozumiałam, że Go kocham... Niech ją zagra i zaśpiewa na gitarze. 
3. Do Ciebie Mechi. Daj swojej córce na drugie imię Ludmiła. 
To chyba tyle...Dziękuje Wam za to, że jesteście i za to, że mogliśmy Was z tatą mieć. Widzę po Was, że udało nam się Was dobrze wychować...
Kochamy Was z tatą i nigdy nie przestaniemy. Jesteście wszyscy razem z wnukami naszym NAJWIĘKSZYM skarbem.
Kocham Was! <3 Wasza mama i z góry też tata :* 

Spełniliśmy każdą wolę mamy, leży koło taty, a nawet lepiej, bo zrobiliśmy podwójny grobowiec. Wprowadziliśmy i wyremontowaliśmy na nasze potrzeby dom i zostawiliśmy sypialnię rodziców w takim stanie jakim zawsze była. Natomiast Austin na pogrzebie grał na gitarze i śpiewał Ti credo
Płakałam na pogrzebie i przed nim, a także po pogrzebie. Na grób przychodzę z dziećmi i mężem regularnie i przynoszę fiołki, palę znicze. A na płycie napisaliśmy 
Ti credo/Te creo 
Tato był Włochem, a mama Argentynką dlatego słowo kocham cię jest w dwóch właśnie tych językach. 
 
Ludmiła Pasquaerelli 
* 16 lipca 1986r.
+ 15 września 2057r. 
Nie mogła żyć bez męża...Dzieci i wnukowie pogrążeni w smutku i żałobie...
 





Narrator
Teraz Ludmiła i Federico żyją razem w niebie i dalej pilnują swoich dzieci, ale już z góry. Ich miłość była piękna i nieskończona. 


Naty 
Ciągle nie mogę uwierzyć, że nasze wnuki mają już 3 latka. Susan Morgan to córeczka naszego pierwszego skarbu, czyli córeczki Naxi. Natomiast Maty też ma córeczkę Lucy Ponte. 
Na razie oboje mają tylko jedno dziecko, ale zabawne jest to, że obie dziewczynki są w tym samym wieku. Maxi je uwielbia, a one uwielbiają dziadka. 
- Dziadku...Dziadku, a powiesz nam jak się poznałeś z babcią?- zapytała siedząc na kolanach u Maxi' ego Susan. 
- To długa historia słoneczko
- Mamy czas dziadku- dodała Lucy, a wszyscy się roześmiali. 
- Chodziliśmy z babcią do takiej szkoły Studia One beat i tak właśnie się poznaliśmy- wyjaśnił
- I to tyle?- zapytała zawiedziona Susan. 
- Nie córeczko. Dziadek i babcia na początku się nie znosili. Potem zaczęli ze sobą normalnie rozmawiać, dziadek się w babci zakochał. Powiedział jej to i okazało się, że babcia też się w nim zakochała. Zostali parą i niedługo po tym dowiedzieli się, że ich najlepsi przyjaciele biorą ślub. To ciocia Violetta i wujek Leon. Parę lat po nich dziadek oświadczył się babci i wzięli ślub...- opowiadała Naxi. 
- A potem urodziła się twoja mama- dopowiedziałam ze wzruszeniem w głosie. 
- Dokładnie, a ja jeszcze przed urodzeniem twojej mamy ja miałem wypadek i operację. Ale wszystko dobrze się skończyło, a babcia wymyśliła imię dla mamy. Powstało ono z połączenia imienia babci i mojego. Naty i Maxi, czyli Naxi- dodał mój mąż, który wziął mnie za rękę. 
- Właśnie, a po kilku latach urodził się twój wujek Maty- odparłam. 
- A potem poznałam tatę i ty się urodziłaś- uśmiechnęła się Naxi 
- A ja poznałem mamę i urodziłaś się ty Lucy- zaśmiał się Maty. 
Jak tak na nich patrzyłam to czułam dumę, że mam taką rodzinę. 
- No i koniec historii- zarechotał Maxi. Kochałam go bardzo mocno i dzięki niemu mam cudowną rodzinę. Dwójkę kochanych dzieci i dwie urocze wnuczki. 
- No nie do końca- dodała Naxi 
- Jak to?- zdziwiłam się
- Będziemy mieli drugie dziecko- powiedziała razem ze swoim mężem Austinem.
- Naprawdę?!- ucieszyłam się i mój mąż również.
Naxi 
Urodziłam cudownego synka Michela. Mój brat i szwagierka mają jeszcze bliźniaki. Więc Lucy ma teraz dwóch młodszych braci. Nasi rodzice niestety, ale odeszli. Już trzy lata jak nie żyją. Zaraz pół roku po narodzinach Jaspera i Justina mama umarła. Była ciężko chora i przegrała walkę z chorobą, a pół roku po niej umarł tato. Nie umiał żyć bez mamy. Widziałam jak się męczy. Zrobiliśmy im duży podwójny grób na cmentarzu.
Naty i Maxi Ponte
*18 września 1986r. + 14 stycznia 2059r.
* 12 lutego 1986r. + 14 czerwca 2059r.
Tato wytrzymał tylko równo pół roku bez mamy :(




Mama miała białaczkę, ale tato umarł na zawał serca. Jak to powiedział zanim umarł. 
- Moje serce należy do twojej mamy córeczko i mama po nie właśnie przyszła. Opiekuj się bratem i dziećmi. Kocham Was. 
I umarł, a teraz? Dziewczynki strasznie przeżyły śmierć dziadków, a najbardziej to moja Susan, ponieważ ona miała tylko jednego dziadka. Tato mojego męża umarł jak on miał 4 latka. Miał wypadek na motorze i zginął na miejscu, bo jakiś facet jechał po pijaku samochodem i zjechał na drugi pas jezdni prosto na mojego teścia. 
No i teraz nasze dzieci mają tylko jedną babcię i nas oraz mojego brata i jego dzieci. Co tydzień tak jak kiedyś co niedzielę w porze obiadowej idziemy na cmentarz. Zapalamy znicze i dajemy świeże kwiaty. To zdjęcie na pomniku było robione na ślubie cioci Violetty i wujka Leona. Wtedy mieli 22 lata i byli tacy młodzi, zakochani i szczęśliwi. Parę lat później wzięli ślub i ja się urodziłam. Nie zapomną nigdy tego czasu spędzonego z nimi oraz tego wspólnego szczęścia. Jak dla mnie to byli najlepsi i najśmieszniejsi rodzice na świecie. Nie moglibyśmy sobie z Maty' m wymarzyć lepszych zwłaszcza, że nasze imiona to połączenie ich imion. Naty+Maxi=Naxi, czyli moje imię, a Maxi+Naty=Maty, czyli imię mojego kochanego młodszego braciszka. Jestem dumna z tego, że zachowałam swoje nazwisko Naxi Ponte Morgan. Pamiętam jak przyprowadziłam pierwszy raz Austina do domu to tata najpierw był w szoku i nie mógł się pogodzić z tym, że jego malutka Naxi ma chłopaka. Ale nie robił mi awantur tylko od razu się z Austinem zakolegowali. A mama również szybko go polubiła. Teraz już ich z nami nie ma i bardzo mi ich brakuje. 

Camila  
Mam łzy w oczach kiedy patrzę na nasze dzieci. A raczej na ich groby. Biedna Roxy i Samuel nie żyją, ale oboje się pobrali i mają dzieci. Mąż Roxy często nas odwiedza razem z synami Jasonem i Leo. Jason jest starszy i ma 5 lat, a Leo dopiero 3 i mają jeszcze jednego synka, który ma roczek, i nazywa się Frank. Ma dokładnie tyle samo ile mija od śmierci Roxy i Samuela. Natomiast żona Samuela odwiedza nas ze swoimi dziećmi. Hazel, Piper i Annabeth. Annabeth ma dopiero 4 latka, Piper 2, a Hazel roczek. Roxy i Samuel byli bardzo zżyci ze sobą. To była zima, wracali razem ze sklepu i wpadli w poślizg. Samuel prowadził samochód i nie utrzymał równowagi. Wypadli z drogi wpadając prosto na drzewo. Mój kochany synek jako kierowca zginął na miejscu, ale Roxy była w ciąży w 8 miesiącu. Zabrała ją karetka prosto do szpitala i na cesarskie cięcie. Na świat przyszedł wtedy Frank, a Roxy na skutek dużych i rozległych obrażeń zmarła. Na szczęście dziecko udało się uratować i Diego mąż Roxy już od roku z naszą pomocą go wychowuje. Natomiast Hazel...Mała Hazel urodziła się zaraz po Franku. Ponieważ kiedy Samuel zmarł jego żona Cande była w 7 miesiącu ciąży i pod wpływem emocji oraz żalu dostała silnych skurczy no i urodziła małą Hazel. 
Diego z chłopcami często chodzi na cmentarz do żony, a my razem z nimi.


Rocky Valdez 
*  28 kwietnia 2016r.
+ 12 stycznia 2047r.
Odeszła młodo, bo miała zaledwie 31 lat :( 




Samuel Nascimiento 
* 30 lipca 2019r. 
+ 12 stycznia 2047r. 
Odszedł bardzo młodo, bo miał zaledwie 28 lat :( 








Cande z córeczkami również bardzo często z nami przychodzi do męża. Ale na nas również przyjdzie pora tylko my mamy dopiero ok. 60 lat i nie wybieramy się na tam ten świat. Mamy cudownych wnuków i musimy pomóc ich rodzicom. Ani Cande ani Diego już więcej nie pobrali się. 
Piper 
Brakowało mi taty, bo zawsze był taki zabawny i miał dla każdej z nas czas. Ciocia Roxy też była super i razem z tatą mieli podobne zachowanie, gesty...W końcu byli rodzeństwem, ale śmierć taty była dla mnie straszna. Przez pierwsze miesiące nie wychodziłam z pokoju chyba, że na cmentarz. Co z tego, że byłam mała i miałam tylko 2 latka, ale dużo rozumiałam. Jak to tatuś mówił mam rozum po nim. Annabeth jako najstarsza przejęła część obowiązków takich jak zajmowanie się malutką Hazel. 
Teraz minęło już tyle lat od tego wypadku, że każda z nas ma już rodzinę. Rok temu wzięłam ślub i za kilka miesięcy przyjdzie na świat nasz synek Dylan. Annabeth i Hazel również wyszły za mąż. Annabeth pół roku temu, a Hazel trzy miesiące temu. 

Trzy miesiące temu umarł nasz dziadziuś Broadway, a kilka dni temu w rocznicę jego śmierci. Odeszła nasza kochana babcia Camila. 
Dziadki nie mogli bez siebie żyć, a dowodem jest na to jedna rzecz. Babcia żyła bez dziadka tylko równo 3 miesiące. 
Broadway Nascimiento 
* 7  sierpnia 1986r.
+ 5 marca 2067r. 
Niech spoczywa w pokoju 
  
  




 

Camila Nascimiento 
* 16 maja 1986r.
+ 5 czerwca 2067r.
Niech spoczywa w pokoju
   





Dziadek z babcią obdarowywali się naprawdę ogromną miłością. Dlatego mają wspólny grobowiec.
Patrzyłam zawsze na nich z podziwem, że pomimo wieku i wielu chorób. Oni się do siebie uśmiechali, całowali, obejmowali i chodzili za rączkę jak licealiści. Mam nadzieję, że ja i Jasper też tacy kiedyś będziemy. Że dzieci nasze małego Dylana też właśnie tak będą nas wspominać. Ale przyjaciół też mieli cudownych, ponieważ często widuję już w podeszłym wieku państwa Verdas czy Hernandez i Tavelli. Oni jeszcze żyją, ale widać po nich, że to ich ostatnie lata. 

Diego 
Minęło już tyle lat odkąd poznałem Larę i zmieniłem się. Teraz już dobrych kilku lat jestem dziadkiem, a niedługo też pradziadkiem. Stella i Macy to moje ukochane córki. Stella ma już ok. 45 lat i została babcią. Jej syn ma córkę Esperanzę, która ma zaledwie dwa miesiące. Jej córka jest w ciąży i za cztery miesiące również urodzi. Natomiast Macy moja najmłodsza królewna ma 40 lat i dwójkę nastoletnich dzieci. Starszego syna (18 lat) Luke' a i młodszą córkę (16 lat) Thalię. Zapomniałem, że mam również syna Martina, który ożenił się już parę lat temu i ma trójkę dzieci. Dokładniej to trzy córki. 
Jestem szczęśliwy i dumny z tego, że się zmieniłem. Bo, jeżeli nadal bym przeszkadzał mojemu bratu i jego żonie to raczej skończyłbym samotnie. A tak? Mam cudowną żonę trójkę dzieci, siódemkę wnucząt i jednego prawnuka. Do tego odwiedzam się dość często z moim bratem i szwagierką. 
Mam dużą i najlepszą rodzinę jaką mógłbym mieć i sobie wymarzyć.
Luke 
Niestety, ale dziadkowie umarli. Najpierw babcia Lara, a potem za dwa miesiące (ciekawe, bo równo za dwa miesiące) umarł dziadek Diego. 
Już mija kolejna rocznica od ich śmierci, a ja stoję na grobie już nie z moją młodszą siostrzyczką tylko z żoną i synem oraz przyszłą córką. 
Lara Hernandez 
* 9 sierpnia 1986r.
+ 17 września 2070r. 
Pogrążona w smutku rodzina 

   






 
Diego Hernandez 
* 10 lipca 1985r. 
+ 17 listopada 2070r.
Pogrążona w smutku rodzina 






Pochowaliśmy ich we wspólnym dwuczęściowym grobowcu. Bracia babci też już nie żyją, ale jak jeszcze żyli to co tydzień przynosili babci znicze w kształcie R5- ich zespołu. 
Ale teraz już ich nie ma. Leżą na innej alei i teraz to my przynosimy im te znicze. 
Czasem też fani przyniosą czarno-różowy znicz lub kwiaty i zostawią na grobie babci. Czarno-różowe, ponieważ to były barwy ich zespołu. Zastanawialiśmy się ze wszystkimi czy nie przejąć po nich nazwy. Może coś się uda stworzyć. Ja, Thalia i nasze trzy kuzynki to by akurat było 5 osób. Ale się zobaczy na razie niech spoczywają w pokoju. 

Francesca 
Patrzę i płaczę. Taka mała Laura dopiero co się urodziła i płakała. Potem była starsza i biegała na swoich krótkich nóżkach i kędziorkach na głowie, które odziedziczyła po swoim tacie po całym domu. Trochę urosła i poszła do przedszkola, szkoły, któregoś dnia przyleciała do mnie zapłakana. Kiedy wreszcie wyciągnęłam od niej co się stało to okazało się, że moja mała córeczka stała się kobietą. Potem przyszła i oświadczyła, że ma chłopaka...I tak było co miesiąc, ponieważ adorator zmieniał się przez dwa lata. Wreszcie skończyła 19 lat i przyprowadziła do nas wysokiego, przystojnego i bardzo miłego młodzieńca. To był Polak, który przeprowadził się tutaj z rodzicami, bo ci dostali tu bardzo dobrą pracę. Nazywał się Maciej Zatorski i przedstawiła nam go jako swojego chłopaka. Przez dwa lata był aktualny, a potem przyszła z nim i powiedzieli, że biorą ślub. 
A teraz? Są już tyle lat po ślubie i mają dzieci. Tak samo nasz mały Nick i maleńki Xabiani. Nick ma żoną i dzieci, a Xabiani...Ach Xabiani...Xabiani jest księdzem. A Marco? A Marco jest chory! 
Nie wiem jak długo jeszcze będzie żył, ale każda chwila z nim jest dla mnie drogocenna. 

Laura 
Pada deszcz... To już tyle czasu odkąd umarli. Najpierw tato, a po nim za równo miesiąc mama!
Bardzo się kochali i to było widać jak ostatnie chwile mama płakała przy łóżku taty. 
A teraz my płaczemy. Nick i ja byliśmy zrozpaczeni na pogrzebie, a Xabiani chował ich oboje. 
Mimo wszystko czułam w jego głosie żal i gorycz. Był najmłodszy z nas i na pewno najbardziej go to dotknęło. Zwłaszcza, że to on odprawiał pogrzeb jako ksiądz. 
  
Marco i Francesca Tavelli 
* 2 lutego 1986r. + 2 grudnia 2072r.
* 25 marca 1986r. + 2 stycznia 2073r.
Dzieci w żałobie i smutku :(
 
 

 Ich miłość była piękna i długa...Trwa pewnie nawet do dzisiaj, bo założę się, że teraz są tam na górze i patrzą na nas przytulając się, trzymając za rękę i całując. Byli wyjątkowymi i delikatnymi rodzicami. 
Zawsze będę ich kochać! Tak jak oni kochali mocno mnie i moich braci!

Violetta 
No i wszystko się kończy. Nasze dzieci poszły z domu, mają własne rodziny. Alicia i Jake wzięli ślub i oprócz bliźniaków mają jeszcze synka Logana. Martin ma trzy córki. Lily, Alexandrę i Isabellę. 
Claire ma czwórkę dzieci. Dwie córeczki Miley i Maję oraz dwóch synków Cody' ego i Cole' ego. Ethan też ma żoną i dwójkę dzieci. Syna i córkę, a trojaczki również założyły swoje rodziny. Zestarzeliśmy się z Leonem, ale tylko my jeszcze zostaliśmy, ponieważ nasi przyjaciele umarli. Każdy z nich już patrzy na nas z nieba tylko my z Leonem jeszcze żyjemy i mamy nawet prawnuki. 
Jestem szczęśliwa i spełniona, bo co tydzień całą rodziną śpiewamy i gramy spędzając w ten sposób czas razem. Zbliżając się do siebie. 
Cieszę się, że wyszłam za Leona i przeszłam z nim każdą przeszkodę. Było warto powiedzieć mu wtedy tak. Przy oświadczynach w balonie. 
Dzięki niemu mam to wszystko i jestem z tego dumna. 
Leon 
Tyle czasu minęło od tego jak poznałem Violę. 
Mamy już po prawie 90 lat i siedzimy na grobie Francesci i Marco. 
- Kochanie?- zacząłem 
- Tak Leoś?
- Kocham Cię i bardzo mi się podobasz- objąłem ją 
- Ja Ciebie też Leonku kocham i to bardzo. Ale serio? Jestem brzydka- zaśmiała się 
- Jesteś najpiękniejszą kobietą na ziemi- odgarnąłem jej siwe włosy i pocałowałem.

Od tego wydarzenia minął rok, a ja klęczę przy łóżku Violetty mojej żony i trzymam ją za dłoń. Nasze dłonie są splecione jak zawsze, a oczy zapatrzone w siebie. Viola zachorowała i z każdym dniem było coraz gorzej. 
- Leon kochany mój...Wiesz jak Cię mocno kochałam i nadal kocham?- wychrypiała, a aparatura, która kontrolowała jej serce zapikała szybciej. 
- Oczywiście, że wiem myszko. Ja Ciebie również kochałem i nadal kocham, i do końca życia kochać będę- pocałowałem jej dłoń. Była taka lodowata. 
- Leoś...- zaczęła chrypiąc i krztusząc się, ale ja zrozumiałem od razu o co chodzi i co chciała. Podniosłem się i ją pocałowałem. Był to namiętny i czuły ostatni pocałunek. 
Maszyna zaczęła pikać, Jej wargi zrobiły się lodowate. Już nie odwzajemniała pocałunku, a ja poczułem silne ukłucie w sercu i padłem na ziemię...Umarłem. 
Alicia 
Siedzieliśmy wszyscy w salonie kiedy usłyszałam głośne pikanie. Pobiegłam razem ze swoim mężem Jake' iem do sypialni rodziców i tam ujrzałam mamę, która leżała na łóżku. Była blada, a jej dłoń była spleciona z czyjąś. Obeszłam łóżko, żeby odłączyć mamę od aparatury i ujrzałam leżącego na ziemi tatę z ręką splecioną z mamy. Pisnęłam na ten widok. Nachyliłam się i sprawdziłam mu puls. Nie żył...Umarł. 
- Nieee!- wrzasnęłam i wybuchłam płaczem zaczęłam się cała trząść, a Jake mnie szybko przytulił.
- Przykro mi, kochanie. Ale teraz widzisz jak silna była ich miłość. Umarli razem, tato myszko nawet sekundy nie mógł przeżyć bez mamy- tłumaczył i głaskał mnie. Moje rodzeństwo się zbiegło i krzyczało, płakało oraz przytulało się do swoich partnerów. 
- Ale misiek...Ja straciłam obu na raz, mam teraz tylko rodzeństwo i...Ciebie- pocałowałam go. Wszyscy zaczęliśmy się całować, a ja kątem oka zobaczyłam uśmiech na twarzy rodziców. 
Violetta i Leon Verdas
* 14 czerwca 1986r. + 15 listopada 2075r.
* 17 września 1986r. + 15 listopada 2075r.
Nie mogli bez siebie żyć ani sekundy...
 

 
  




Narrator
Violetta Verdas umarła z powodu ciężkiej choroby, a jej mąż Leon Verdas według lekarzy z powodu braku powietrza w płucach i silnego odwodnienia. 
Leon mówił wiele razy, że jego żona jest dla niego jak powietrze i woda do picia. Bez niej umiera. I tak się właśnie stało. Violetta umarła, a Leon sekundę po niej. 
Francesca i Marco również nie mogli długo bez siebie żyć. Tak samo Camila i Broadway, Naty i Maxi oraz Ludmiła i Federico. Każda para bardzo się kochała, ale teraz znowu wszyscy są razem i śpiewają tyle, że już w niebie. 
Ich dzieci, wnukowie i prawnukowie żyją jeszcze i odwiedzają każdego groby nawzajem. 
Ale i oni niedługo odejdą i spotkają się z rodzicami...
A ci razem ze swoimi wielkimi miłościami będą na nich czekać w niebie...

KONIEC

 
 
~*~
No hej!
WRESZCIE
Zakończyłam tą historię i już w spokoju mogę pisać rozdziały nowej :) Nie martwiąc się o przeszłość.
Jak Wam się podoba? Chyba go zniszczyłam, ale dzisiaj usiadłam i zaczęłam pisać rozdział 3. Przerwałam go i wróciłam do epilogu. No i nie przerwałam tego aż skończyłam. A z czasem to nawet wena się znalazła i pomysły.
No koniec historii łezka się w oku kręci, ale już do tego nie wrócę.
Jest nowa historia postacie te same, ale imiona inne itd. 
Będzie dobrze. Ten epilog chyba każdemu wyciśnie łzę, co?
Ale ja jestem szczęśliwa! 
1. Skończyłam ten epilog i jestem z siebie dumna 
2. Zrozumiałam, że mam drugiego przyjaciela 
Różnie między nami było, ale on zawsze był i teraz kiedy nie mają dla mnie czasu on jest ;) 
Przyjaźń :* 
Dobra kończę, bo już jest późno i tak szybko piszę, że mylę klawisze. Od chyba z 3/4 godzin piszę ten epilog bez przerwy i już mnie nadgarstki bolą :O :( 
DZIĘKUJE WSZYSTKIM, KTÓRZY CZYTALI TĄ HISTORIĘ I ZE MNĄ BYLI!
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*