niedziela, 20 listopada 2016

Rozdział 12

Rozdział dedykuję mojej kochanej i zdecydowanie NAJLEPSZEJ klasie jaką kiedykolwiek miałam. Kocham was moje zwariowane, szalone i walnięte humany! 1c rządzi! I apel był genialny! <333
U Julii
Uwielbiała kiedy obejmował ją swoimi ramionami, a ona leżała wtulona w niego. Jego zapach mogła wdychać na okrągło. To był jej tlen ulepszony jego cudownymi męskimi perfumami. Tal leżeć mogłaby godzinami, ale niestety musieli chodzić do szkoły. 
- Co robisz w ten weekend, skarbie?- zapytał Maciek patrząc w sufit. Oboje leżeli na łóżku w jego pokoju, przytuleni i wpatrzeni w sufit. 
- Raczej nic, a co?
- Bo moi rodzice...Em...Zapraszają twoich na obiad. Wiesz chcą się lepiej poznać i takie tam- machnął ręką - A my byśmy mogli sobie, gdzieś pójść w tym czasie- splótł z nią palce na swoim brzuchu. 
- Mhm...A, gdzie?- Julia patrzyła na ich złączone dłonie. Była bardzo szczęśliwa i karciła się w duchu, że tak długo się temu opierała. Maciek to świetny chłopak, który się nią opiekuje i nie pozwala nikomu skrzywdzić. 
- A, gdzie by moja księżniczka chciała iść?- droczył się z nią. Jedną ręką zaczął bawić się jej związanymi w kucyka włosami. Maciek lubił to robić, bo jej włosy były takie miękkie i puszyste w dotyku. 
- Co powiesz na łyżwy?- wymruczała. Lubiła jeździć na łyżwach i uprawiała ten sport od dziecka. Dlatego postanowiła, że pokaże jak jeździ swojemu chłopakowi...
- No pewnie! Z tobą Juleńko to nawet poleciał bym w wszechświat- pocałował jej dłoń splecioną ze swoją.

Ubrali się ciepło i kiedy rodzice Julii wychodzili Maciek przyszedł pod dom po swoją dziewczynę.
- Dzień dobry- przywitał się z rodzicami Julki.
- Cześć chłopcze- powiedziała Monika
- Witaj Maciek- dodał Adam.
- Wejdź Maciek, Julka się ubiera- poleciła kobieta i nastolatek wszedł do domu.
- Skarbie!- zawołał na cały dom
- Jestem, jestem. Już idę- powiedziała i za chwilę pojawiła się w pięknym stroju.
- Wow. Moja księżniczka- wymruczał i pocałował ją przyciągając za sówki od spodni.
- Dobra idziemy- skończyła i wyszli splatając ze sobą swoje palce.
Przez miasto szli, a inni ludzie patrzyli na nich. Zwłaszcza starsze panie uśmiechały się do nich, a niektóre z nich nawet szeptały coś w stylu: ,,Kolejna zakochana para, jak ja bym chciała znowu być taka młoda i zakochana''. Doszli do lodowiska i kupili dwa bilety po czym wypożyczyli łyżwy i weszli na lód. Maciek na początku trochę się zachwiał, ale Julka chwyciła go za rękę i w taki sposób pojechali. Po kilku kółkach oboje przywykli już do lodu i Julia zaczęła się chwalić jak umie jeździć. Maciej był zachwycony i próbował ją dogonić, jak wreszcie mu się to udało złączył ich usta w pocałunku.
- Kocham cię- wyznał, a ona spojrzała w jego brązowe oczy i zarumieniła się.
- Ja ciebie też- dodała
- Ty mnie też co?- droczył się z nią. Uwielbiał to robić, ponieważ kiedy ona chciała udowodnić swoją rację uroczo marszczyła przy tym nos co chłopak ubóstwiał.
- Też cię kocham- odpowiedziała i dotknęła rękawiczką jego nosa. Był już nieco zmarznięty, ale pod dotykiem dziewczyny lekko się rozmroził.
- Jedziemy?- zapytał, a ta pokiwała głową i dalej jeździli. Julia jeździła, a Maciek otulał ją od tyłu swoimi rękami dlatego osiemnastolatka czuła się bezpieczna i nie bała upadku. Chociaż ona nie często upadała, ponieważ umiała świetnie jeździć na łyżwach.
Po lodowisku poszli do domu dziewczyny, gdzie jeszcze nie było jej rodziców. Dlatego, więc zrobili sobie gorącą czekoladę i poszli do jej pokoju.
Tam położyli się na łóżku Julii i przytulili do siebie. Nie musieli nic mówić...Rozumieli się bez słowa, a ta cisza była dla nich bardzo miła. Nie przeszkadzała im, bo wsłuchiwali się w swoje oddechy oraz bicie serc, które na widok siebie nawzajem biły szybciej.
U Dominiki
Dzisiaj razem z Bartkiem mieli iść na imprezę do Szymona, który razem z Bartkiem grał w drużynie i robił dzisiaj imprezkę dla wszystkich kolegów z drużyny. Oczywiście każdy mógł przyjść z kim chciał. Maciek wziął ze sobą Julię, a Bartek Dominikę. Szymon zaś namówił Martynę, aby mu towarzyszyła. Dziewczyna z oporem się zgodziła, bo pomimo tego, iż coś czuła do dziewiętnastolatka to opierała się temu i nie chciała tego pokazać. Wolała go trzymać w niepewności, ponieważ bardzo często działał jej na nerwy. Ale jednak przyszła i to bardzo ładnie ubrana. 
Dominika także ubrała się ślicznie. Bartek nie mógł oderwać od niej oczy. Jednak Julka też nie zawiodła swojego chłopaka w wyglądzie. Ubrała się w swoim stylu, ale za to jak pięknie
Wszyscy panowie byli zadowoleni. 
Szymon poprosił Martynę o taniec, ale rudowłosa się opierała. Jednak uczucie dało górę i poszła z nim potańczyć. Julia pociągnęła na parkiet Maćka i zaraz zaczęli się całować i szaleć na parkiecie. 
Zaś Dominika i Bartek siedzieli przy ''barze'' i obserwowali wszystkich. 
- A ze mną moja księżniczka zatańczy?- zapytał uprzejmie Bartek. 
- Hehe jasne- odpowiedziała rumieniąc się i poszli na parkiet. Zatańczyli parę kawałków i chcieli pobyć sami, więc poszli do na schody i tam zaczęli się całować. 
- Bartuś...- zaczęła i odsunęła się od niego.
- Jak nie chcesz to mów- wyszeptał z poważną miną, a ona oblizała usta i przygryzła dolną wargę. Zawsze tak robiła kiedy była poważna i podejmowała jakąś decyzję. 
- Chcę- powiedziała pewnie i wplotła palce w jego włosy. 
- Ale na pewno? Skarbie nie chce cię do nicze...- przerwała mu pocałunkiem. 
Usiadła na nim i oplotła swoimi nogami, a on podniósł ją i udali się do łazienki. 
Co było dalej zostanie tylko ich tajemnicą.

Po tym wszystkim zeszli na dół uśmiechnięci od ucha do ucha i niczego sobie zaczęli tańczyć. 
Widzieli jak Julia i Maciej stoją w jakimś kącie i całują się dotykając wszędzie, gdzie tylko popadnie. 
Uśmiechnęli się do siebie i również złączyli swoje usta w pocałunku. 
- Kocham cię- powiedział dalej ją całując. 
- A ja kocham ciebie- dodała oddając pocałunek. Była szczęśliwa, że dzisiaj nic na imprezie nie wypiła, ponieważ chciała pamiętać każdy szczegół tego wieczoru, w którym straciła swoją cnotę. 
Około drugiej w nocy wszyscy już padli i spali, gdzie popadnie. Julka i Maciek zasnęli na pierwszej kanapie, a Bartek z Dominiką na drugiej. Zaś reszta albo na podłodze albo w pokojach lub na fotelach.

U Magdy
Blondynka posłuchała babci i umówiła się na spotkanie z Krzyśkiem. Bała się tego spotkania i nadal była na niego zła, ale musiała pozwolić mu się chociaż spróbować wytłumaczyć. 
Ubrała się w ten sposób i wyszła z domu.
Spotkali się na rynku koło długiej fontanny. Kiedy Magda tam doszła chłopak już tam czekał, a jak tylko ją zobaczył uśmiechnął się i odetchnął z ulgą.
- Cześć Madziu- powiedział i chciał ją przytulić, ale ta się odsunęła i spuściła głowę.
- Hej- bąknęła. - To słucham
- Em...Madziu dziękuje, że przyszłaś i odebrałaś ode mnie telefon. Ślicznie wyglądasz zresztą jak zawsze. Tęskniłem za tobą- mówił i mówił, a Magda nie wiedziała co zrobić. Cieszyło ją to, ale z drugiej strony bała się i dalej miała przed oczami Wiktorię. Połowa jej chciała mu wierzyć w to, że za nią tęsknił, ale reszta jej była temu przeciwna.
- Nie to miałeś mówić- burknęła, bo nie wiedziała co ma mu powiedzieć.
- Wiem...Madziu, Wiktoria to dla mnie przeszłość. Ona mnie zostawiła i wyjechała. Stwierdziła, że blokuje jej karierę i dusi się przy mnie. Byliśmy ze sobą z półtora roku, ale to z tobą byłem naprawdę szczęśliwy. A teraz? Teraz bez ciebie nie mam w ogóle po co żyć. A Wiktoria...ona wróciła, bo tam jej się nie udało i myślała, że wróci powie jakieś głupie wymówki i ja do niej wrócę. Nie, bo kocham tylko ciebie. I to jej powiedziałem. Musisz mi uwierzyć Madziu- tłumaczył się już ze łzami w oczach. Magda wahała się, ale rzeczywiście ona również nie mogła bez niego żyć. Kochała go.
- Ale...Ona mówiła...Przytulała się...- zaszlochała.
- Bo chciała do mnie wrócić, ale się nie zgodziłem. Magda zrozum, że kocham tylko ciebie! Jesteś dla mnie najważniejsza!- wykrzyczał na cały rynek.
- Krzysiu...Ja...Też cię kocham- wyznała i przytulili się.
- Przepraszam cię za to wszystko kochanie. Wrócisz do mnie?
- Tak- urwała i złapała go za rękę.
 Znalezione obrazy dla zapytania diego dominguez gif  
Hej!
No wreszcie jest rozdział :D
Krótki i taki sobie, ale nie mam czasu, bo cały weekend się uczyłam, a w tym tygodniu mam same sprawdziany i tylko w piątek jest luz, więc no...
A wczoraj minął rok jak poznałam K, pamiętacie mówiłam Wam o nim tyle razy. Ale wahałam się pomiędzy nim, a W...Ale jednak W...
Tylko On...Ale boje się :/
No cóż...nie zanudzam, bo już rozdział Was pewnie uspał...
Więc no...
Dzięki za komentarze! :) 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!!!!! <333 :* :* ^^ =^.^=
 

wtorek, 1 listopada 2016

Rozdział 11

Rozdział dedykuję mojej wielkiej miłości <3
U Dominiki
Co dzień widuje się z Bartkiem i jej serce przy nim szybciej bije. Zaimponował jej tym, że jak przyszedł i poznał Mateusza to nie przestraszył się go, ponieważ nie uciekł. Nie zerwał z nią kontaktu pomimo gróźb Matiego. Bardzo go lubi i chyba nawet coś więcej. Dzisiaj zaprosił ją do kina na jakiś ciekawy film patriotyczny. 
Ubrała się w to . Czekała aż przyjdzie w swoim pokoju poprawiając sobie makijaż. Długo nie musiała czekać, bo umówili się na 18.15, a o 18.12 już ktoś dzwonił do drzwi. 
Poprawiła włosy psiknęła w siebie perfumą i wyszła z pokoju biorąc torebkę.  
- Cześć stary- Mateusz przywitał się z Bartkiem. Mimo tego, że nie był z Dominiką to wyglądał jakby szedł z nią na randkę. Miał na sobie białą koszulę, jasne jeansy, jesienne buty oraz czarną skórę i jak zwykle rozczochrane włosy. W rękach trzymał maleńką różę. 
- Cześć- odpowiedział mu Bartek. 
- Wchodź, bo Domi jeszcze się szykuje- zaśmiał się Mateusz. 
- Wcale, że nie- wytknęła mu nastolatka. Chłopcy spojrzeli na dziewczynę i obaj oniemieli. Była olśniewająco piękna. Mateusza zatkało i aż mu szczena opadła, a Bartek zrobił ogromne oczy prawie na całą twarz.
- Dominika- wyjąkał - Wyglądasz odlotowo!- krzyknął Bartek.
Dziewczyna zeszła po schodach i przytuliła się do niego biorą kwiatka.
- To my wrócimy...- spojrzała na swojego przyjaciela.
- ...Nie za późno- dokończył i wyszli. Najpierw spacerowali po parku, a potem udali się do restauracji. Tam zjedli kolację i poszli do kina na jakiś film o superbohaterze. Na tym filmie kiedy były sceny, które wywierały na widzu dużo emocji to Dominika wtulała się w Bartka albo łapała go za rękę. Po filmie, który był bardzo ciekawy schodzili po schodach, ponieważ siedzieli w rzędzie H. Schodząc po schodach Dominika miała mroczki przed oczami i ledwo co widziała schodki mimo podświetlonych stopni. Myślała, że to już koniec, a okazało się inaczej i prawie spadła na szczęście Bartek ją złapał. Wszyscy stanęli, a pracownicy włączyli światła, a przyjaciele patrzyli sobie w oczy po czym złączyli swoje usta w pocałunku. Cała sala biła im brawo i krzyczała ''ooo''.
Ich pocałunek był delikatny, ale subtelny. Osiemnastolatka pomimo tego, że była w powietrzu nad schodkami to czuła się idealnie. Bartek był uroczy, szczery, zabawny, przystojny, bardzo opiekuńczy i przyjacielski. Przy nim czuła się taka prawdziwa, była po prostu sobą i nie musiała niczego udawać. Przy Bartku czuła się prawdziwą dziewczyną, a on był jej rycerzem, który jako jedyny nie bał się jej brata. A nawet nawiązał z nim kontakt. Do tego te jego ciemne loki, duże oczy i ciemniejsza karnacja. Po prostu zakochała się w nim...
- Kocham cię Dominika- powiedział po oderwaniu, a brunetce oczy rozbłysły.
- Ja ciebie też Bartek- wyznała i przygryzła dolną wargę.
- Czy to znaczy, że my...- dziewczyna pociągnęła go za kark i ponownie połączyła ich usta. Uśmiechnął się całując ją dalej.
- To znaczy, że tak...~pomyślał.

Wyszli z kina i spojrzeli na swoje dłonie zwisające obok siebie. Bartek dotknął jej ręki i splótł ich palce. Oboje się uśmiechnęli i ruszyli w kierunku domu dziewczyny.
- A jak myślisz Mateusz będzie zły?- zapytała, a on tylko wzruszył ramionami.
- Ale czemu miałby być zły? Jesteś pełnoletnia i masz prawo mieć chłopaka- dodał.
Stanęli przed moim i Bartek odgarnął jej włosy po czym wziął jej twarz w obie dłonie i delikatnie musnął jej wargi.
- Dobranoc skarbie- dodał i pożegnał się z nią.
- Dobranoc- odpowiedziała i weszła do domu. Dominika weszła do domu i ujrzała swojego brata, który robił pompki w salonie. Tak. Mateusz dużo ćwiczył i lubił to, chciał mieć dobrą formę i podobać się dziewczynom.
- Hej- przywitałam się uśmiechnięta i nalałam sobie wody do szklanki.
- H-hej- powiedział z lekkim wysiłkiem.  - Jak było?
- Super! Chciałam ci powiedzieć, że jesteśmy parą- dodała i odstawiła szklankę.
- Cco? Tak szybko?
- Jakie szybko? Wcale nie tak szybko, ale bardzo się cieszę. Lecę pochwalić się dziewczyną!- pisnęła Dominika i pobiegła na górę do swojego pokoju.
U Krzysia
Miał ochotę się zabić. Bez Madzi jego życie nie ma sensu. Nie mógł sobie darować tego, że widziała go z tą dziewczyną. Ona dla niego nic nie znaczy, było minęło. Ciągle go zdradzała i chciała tylko jednego, czego Krzysiek jej nie dał. On był dżentelmenem i uważał, że takie rzeczy to nie teraz. Zresztą nie bardzo ją kochał, ale nie chciał robić jej przykrości dlatego z nią był. Aż wreszcie ona z nim zerwała i wyjechała. Nawet nie było mu zbyt smutno, bo liczył na to, ale powiedziała mu, że on się oglądał na inne panienki i to wszystko dlatego. Co oczywiście było nie prawdą, bo nie patrzył na żadną inną dziewczynę. A teraz kiedy sobie ułożył życie bez tej gwiazdeczki i poznał kobietę, którą mocno pokochał, to ona wraca i chce do niego wrócić. Zrujnowała mu tym życie po raz drugi!
A Madzia w te wszystkie głupoty, które ona jej powiedziała uwierzyła. 
Chciał, a nawet musiał ją odzyskać, bo bez niej jego życie było okropne. 
Musiał z nią porozmawiać i wyjaśnić wszystko, że to nie prawda, że on tam tej nie kocha. Że kocha tylko Magdę, ale ona nie chciała z nim gadać. 
Postanowił, że pójdzie do niej do domu, bo telefonu od niego nie odbiera. Niestety, ale zastał pusty dom. 
U Julii
Osiemnastolatka razem z rodzicami pojechała na weekend do dziadków. Nie za bardzo chciała tam jechać, ponieważ nie chciała zostawiać Maćka na cały weekend samego. Ale nie miała wyjścia, a nie chciała go brać ze sobą, bo się trochę bała. Ale obiecała sobie i jemu, że święta spędzą razem u niej i pozna jej rodzinę. 
Maciuś: Zadzwoń jak dojedziesz ;) Już tęsknie kochanie
Ja: Ja też tęsknie kochany ;* 
Maciuś: Mam ogromną ochotę cię przytulić. Pocałować cię w te twoje urocze wargi, ale jesteś tak daleko i moje serce cierpi bez ciebie <3 
Ja: Ooo to takie słodkie Maciek. Moje też BARDZO płacze za tobą :(  To mnie pocałuj... 
Maciuś: Ale jak? Jesteś daleko...Czekaj...Zrobię to jak tylko wrócisz będę czekał pod twoim domem! 
Ja: Kocham Cię
Maciuś: Ja Ciebie też i to BARDZO mocno!
Ja: Ja Ciebie mocniej
Maciuś: Nie prawda! Ja Ciebie jeszcze mocniej! 
Ja: Ja mocniej i koniec dyskusji z dziewczyną się nie dyskutuje tylko przytakuje ;p 
Maciuś: Jesteś moim największym Skarbem <3
Ja: Ty moim też. Muszę kończyć odezwę się jak będę już u babci <3
Maciuś: Okej. Kocham Cię
Ja: Ja Ciebie też
Odłożyła telefon i spojrzała zza szybę. Pomimo listopada świat był piękny. Dlaczego? Ponieważ odkryła swoją miłość, kogoś kto napełniał ją życiem. Maciek był osobą dla, której rano się budziła, jadła śniadanie, szła do szkoły, wracała ze szkoły, uczyła się i zasypiała. Cały jej dzień był wypełniony myśleniem o Nim. O Jego brązowych tęczówkach, ciemnych włosach, przystojnej twarzy, tym powalającym i uroczym łobuzerskim uśmiechu. O tym, że jest zabawny, wesoły, miły, opiekuńczy, troskliwy i najważniejsze...Zakochany w niej. Mówił jej to na każdym kroku, a w jej brzuchu wirowały motyle. Była głupia, że tak długo się zapierała tego uczucia. Była w Nim zakochana i nie potrzebowała nic więcej. Jak się do tego przyznała przed samą sobą i przed Nim, od razu zaczęła lepiej spać, jeść i funkcjonować. 
Znalezione obrazy dla zapytania leon i violetta - Jesteśmy na miejscu- zakomunikował tato, a jej oczom ukazał się domek dziadków. 
Wybiegła z samochodu i pobiegła do babci. 
- Cześć Juleńko! Widzę humor dopisuje! Zrobiłaś to co ci radziłam?- zapytała, a Jula pokiwała głową.
Nastolatka wyjęła telefon i pokazała babci ich wspólne zdjęcie, na co starsza kobieta uśmiechnęła się szeroko.

- Uroczo razem wyglądacie- skomentowała.
- Dziękuje babciu i to bardzo ci dziękuje- dodała i przytuliła ją mocno. Następnie pobiegła i przytuliła się do dziadka.
- Cześć słoneczko- powiedział starszy mężczyzna i przytulił na tyle sił ile mógł swoją wnuczkę.
- Cześć dziadku- przywitała się.
Wszyscy się przytulali tylko Magda stała ponuro na ganku w związanych w koka włosach oraz kapturze na głowie. Była w strasznym stanie i do nikogo się nie odzywała od kilku dni. Jula próbowała nawiązać z nią jakiś kontakt w końcu miały świetne relacje, ale jednak to na nic.
- Ojej! Zapomniałam!- krzyknęła Julka i zaczęła szukać swojego telefonu po kieszeniach i całej kuchni babci.
- O czym? Co się stało, Juleńko?- zaniepokoiła się babcia.
- Miałam zadzwonić do Maćka jak tylko dojadę- mówiła. - Mam!
Złapała telefon i wyszła z pokoju. Babcia zaśmiała się pod nosem widząc taką szczęśliwą i zakochaną wnuczkę.
- Hej
- No cześć myszko
- Przepraszam, ale zapomniałam. Po prostu zagapiłam się na dziadków i zapomniałam
- Nic się nie stało królewno. Tak myślałem i nie masz mnie za co przepraszać! Jak się czujesz?
- Wspaniale, ale...Byłoby lepiej jakbyś tu ze mną był
- Za dwa dni będę i nigdzie cię nie puszczę kochanie
- Ooo 
- Kocham cię
- Ja ciebie też 
- Juluś! Chodź do nas! Kolacja!- wołała babcia.
- Muszę kończyć. Pa
- Pa skarbie 
Rozłączyła się i wróciła do kuchni. 
U Magdy
Blondynka przez cały czas trzymała łzy na wodzy. Nie chciała pokazać rodzinie, że płacze. Po kolacji poszła do swojego pokoju z torbą i zwinęła się w kłębek. 
Nawet nie usłyszała kiedy do pokoju weszła babcia. 
- Kochanie coś się stało?- zapytała z troską w głosie. Magda zawahała się, ale usiadła na łóżku. Przypomniała sobie jak zachowywała się Julie i co się stało po rozmowie z babcią. Pomogło jej to, więc może i jej by pomogło? Ale jak?! Jej się nie dało pomóc. Kochała chłopaka, który ją zdradzał i zostawił dla byłej...Mimowolnie po jej policzku zaczęły płynąć łzy, a babcia od razu się przytuliła z troską i współczuciem wymalowanymi na twarzy. 
- Skarbie powiesz mi? Ulży ci- mówiła babcia. Magda wreszcie wszystko z siebie wyrzuciła. Powiedziała o tym co czuła przy Krzysiu, jak im razem było dobrze, jak się zachowywał, jak się poznali itd. A potem o tym co zobaczyła, o jego byłej, o nim, o tym co usłyszała i, że ciągle do niej pisał oraz dzwonił. 
- On cię kocha i powinnaś dać mu szansę. Żeby chociaż ci powiedział jak on to widzi. I nie płacz już, uśmiechnij się, kochanie!- pogłaskała ją babcia uśmiechając się. Magda odwzajemniła uśmiech i przytuliła mocno babcię. 
Znalezione obrazy dla zapytania rydel lynch gif 
Hej!
Tu Nataly di Angelo! 
Ktoś mnie jeszcze pamięta?!
Nie? 
Nie dziwie się...
Miałam trudny czas (nadal trochę mam) dużo nauki (nadal dużo nauki) ale jakoś wybrnęłam. No przynajmniej jakoś z tego wychodzę. 
Zrozumiałam, że Go kocham (stąd ten dedyk zaczęłam pisać chyba z 2 tygodnie temu hahah i myślałam, że tego nie skończę, ale jak widać jest! Udało się i jestem chyba duma...no biedny wyszedł) 
Znalazłam przyjaciół, a raczej zrozumiałam, że oni nimi są ;) 
Odzyskałam gitarę i uczę się grać z koleżanką :D 
Przełamałam swój strach i będę występować na apelu ;) 11 listopad 
Będę zaborcą Austrią ;D 
Do tego wiem, że ci wszyscy moi ''ukochani'' to nic. To tylko zauroczenie jakieś dziwne, a coś silnego i miłego czuje do Niego. Nie wiem jak to określić, bo jak Go widzę to moje serce przyspiesza, a w płucach mam takie dziwne coś. Jakbym nie mogła oddychać, taki ścisk jak mam Go zobaczyć, a jak Go widzę to jest silniejsze. Uśmiech wchodzi mi na twarz i koniec...Będę się tak szczerzyć, ale nie ruszę się do Niego, bo się wstydzę. I on tak samo się nie ruszy, bo się wstydzi. I ot mój problem!
No dobra w rozdziale się dzieje i nie dzieje...Jest O.K.R.O.P.N.Y.
No cóż dziękuje za komentarze i cierpliwość.
Naprawdę ciężko mi pisać ostatnio przez to wszystko. Komentujcie!
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
 
 

środa, 12 października 2016

Hot16!

Hejka!
Wita Was dzisiejsza jubilatka! 
Jak już napisałam wyżej skończyłam 16 lat! 
Znaczy teraz mam pełne 16 lat :D Jeszcze pełne dwa lata i będę pełnoletnia! 
Moje party w sobotę było bardzo fajne! Połowa ludzi nie przyszła, ale cóż...i tak było mega!
Trochę tańca, jedzenia, głupawki, gry w butelkę, głupich wyzwań. Nie ma to jak wyrywać koledze jabłko, a on leży i krzyczy haha. Albo tańczyć z nim kankana, a on śpiewa ,,Dzisiaj w Betlejem'' do tego moja BFF nas nagrywała! Prezenty też były mega, ale nie to się liczyło tylko ich obecność <3
Od mojego best frienda dostałam zeszyt do pisania opowiadań i też jako pamiętnik
Od mojej BFF pluszaka i kartkę z życzeniami własnego autorstwa ;)
Od mojej koleżanki/sąsiadki kolejną część Olimpijskich herosów 
A od 3 dziewczyn z klasy- cienie do oczu(różowy i biały) i bransoletkę 
Od Haniusi- książkę ,,dziewczyna z pociągu" piękne życzenia i żelki ! ;* 
Od rodziców: kosmetyki( dezodorant, nowy i kolejny błyszczyk oraz nowy tusz do rzęs) i wsuwki do włosów 
Do tego w sobotę dostane nową gitarę :) 
A potem aparat i album, żeby udokumentować moją średnią szkole :) 
A jutro prezent dla siebie od siebie! Zapisałam się na szkolny wyjazd do teatru do Wrocka na musical i jadę z koleżankami z klasy :) 
To tyle! 
Dzień się kończy :( 
Bye!
Pozdrawiam i całuje Nataly :) :* 

piątek, 7 października 2016

Krótka informacja

Znalezione obrazy dla zapytania ellington ratliff gif 
 Hej! 
No, więc tak...Dzisiaj przychodzę do Was z taką oto notką. 
Nie bójcie się nie odchodzę, nie zawieszam ani nic z tych rzeczy ;) :D
Po prostu w ten weekend mogę nie dać rady czegoś napisać :/ 
Dzisiaj mam wenę na moje nowe opowiadanie na wattpadzie i chcę tam coś napisać :D
A, jeśli w miarę skończę to coś tu zacznę, ponieważ jeszcze nic nie napisałam. Cały tydzień jestem zalatana i wgl brak czasu nawet zwykłą głupią rozmowę z rodzicami. Ehh...Liceum 
Ale lubię tam chodzić ta szkoła jest fajna, taka inna duża, na korytarzu mijają mnie 19 letni młodzi ludzie. Nie ma głupich kpin czy tego jazgotu. Owszem tam jeszcze jest gimnazjum, ale te dzieci są tak przerażone nami, że...zresztą mało co widuję gimnazjum ;) 
Są cztery piętra i to BARDZO długie, klasy strasznie wysokie, nauczyciele bardzo fajni, a klasa...
A klasa moi drodzy JEST NAJLEPSZA NA ŚWIECIE!
Jest tylko trzech panów: K. A. T., ale to nie są panowie, którzy siedzą tylko razem i nic. Gadają głównie o motoryzacji. Już drugi miesiąc się zaczął jak jesteśmy razem, a ja jeszcze nie słyszałam od nich takich tematów. Na przerwach normalnie siedzą z nami, a A. nawet ostatnio się jednej z dziewczyn zapytał jak my przyklejamy paznokcie czy to na zwykły klej? haha 
Więc panowie są otwarci i bardzo fajni, tacy naturalni. 
W tym tygodni K. jest chory, więc w szkole było tylko dwóch A. i T, oczywiście T zaspał na pierwszą lekcję i na historii był tylko A. Cała klasa dziewczyn i jeden chłopak na lekcji. Potem T przyszedł i było już ich dwóch, ale oni wgl nie trzymają się ciągle razem. Do nas przychodzą i z nami gadają. Na przerwie rano tak siedziałyśmy na krzesłach i jedno było pomiędzy nami wolne to zawołałyśmy, aby A usiadł to tak siedział z założonymi rękami i rozłożonymi do przodu nogami, a wokół same panie. 
Inni przechodzili i tak patrzyli się...hahaha 
No dobra, ale przejdźmy do rzeczy...
Nie wiem czy dam radę coś napisać, bo jutro mam imprezę urodzinową. Taak za 5 dni (środa) kończę 16 lat :) 
Więc robię dla znajomych imprezkę i takie tam :D
Nie wiem kiedy skończymy i czy będę miała siłę coś pisać. Pewnie włączę bloggera i coś robić będę, ale nwm...Zobaczymy :D
A rano? Korki, sprzątanie, układanie, dekorowanie, ubieranie się, imprezka, zabawa, tańce, jedzenie, świrowanie. A potem sprzątanie, odpoczynek i spanie. 
A niedziele to lekcje, lekcje, nauka i jeszcze raz lekcje, i nauka!
No, więc...czekajcie na rozdział, ewentualnie na relacje z urodzin <3
Dziękuje również za komentarze i za to, że jesteście :D 
Maddy KOCHAM Twoje komentarze :p 
Trzymajcie tak dalej kochani i bądźcie cierpliwi :p 
Nadrobię to, bo będę miała trzy dni wolnego w przyszłym tygodniu ;p
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*

sobota, 1 października 2016

Rozdział 10

Rozdział dedykuję mojej kochanej klasie 1C, która zawsze potrafi mnie rozśmieszyć i poprawić humor ;) ;* Dziękuje kochani <33
U Magdy 
Licealistka umówiła się ze swoim chłopakiem przy centrum handlowym jak tylko wróciła do domu. 
Wyszła wcześniej z domu i była jeszcze przed czasem. Jak dotarła na wyznaczone miejsce ujrzała swojego chłopaka, który przytulał jakąś dziewczynę. Kiedy brązowo włosa zobaczyła Magdę pocałowała Krzyśka, a Magdę coś zakuło w środku. Wezbrała w sobie wszystkie siły i podeszła do nich trzymając łzy.
- Krzysiek!- wrzasnęła i chciała wyglądać groźnie, ale żal przejął nad nią władzę. 
- Madzia? Kochanie! To nie tak jak ty myślisz! Wiktoria...- zaczął się jąkać i spoglądał to na jedną to na drugą. 
- Miło mi jestem Wiktoria dziewczyna Krzysia. Wyjechałam na jakiś czas, ale już wróciłam i możemy znów być razem- zachichotała i pogłaskała Krzysia.
- Co?- Magda poczuła jak coś w niej pęka. Łzy zaczęła ciec jak głupie i nie umiała ich zatrzymać.
- Madziu...- zaczął czule Krzysiek i wyciągnął ku niej dłoń.
- Spadaj! Rozumiesz?! Nie odzywaj się do mnie!- krzyczała i strzeliła mu z liścia po czym odbiegła.

Czuła żal, rozczarowanie, załamanie...Nie chciała już żyć, czuła się oszukana i zdradzona. Łzy ciekły jej po policzkach, w oczach miała mgłę, a w sercu wielką ranę.
Doszła do domu i od razu zamknęła się w pokoju. Nałożyła na siebie grubą i długą szarą bluzę z kapturem, do tego czarne leginsy oraz długie skarpety. Włosy związała w luźnego koka, zmyła makijaż i włożyła słuchawki do uszu nakładając kaptur. Włączyła muzykę i zaczęła słuchać Seleny Gomez oraz Coldplay' a. Zatopiła się w muzyce i płaczu.
Po jakimś czasie zasnęła zapłakana i spuchnięta od płaczu z muzyką w uszach.
U Julii
Osiemnastolatka była bardzo szczęśliwa i wreszcie czuła się spokojna. W ramionach Maćka wszystko wydawało się proste. 
Oderwali się od siebie dopiero kiedy zbrakło im tchu. 
- Tak długo na ciebie czekałem- dodał Maciej i pogłaskał swoją dziewczyną po policzku. Ona wtuliła się w jego dłoń i uśmiechnęła. 
- Maciej...- zaczęła, ale on przytknął jej palec do ust.
- Nic już nie mów. Co powiesz na spacer?- zaśmiał się łobuzersko. 
- Bardzo chętnie- posłała mu uśmiech i osiemnastolatek splótł ich palce ze sobą i ruszyli przed siebie. 

Spacerowali tak z godzinę aż zrobiło się zimniej. Julia zaczęła się trząść z ziemna, ponieważ zerwał się silny wiatr i deszcz zaczął prószyć. 
- Kochanie zimno ci?- Maciej spojrzał na nią zatroskany, a ta tylko pokiwała głową. Bez wahania zdjął swoją kurtkę i otulił ją ubraniem. 
- Nie trzeba było, teraz ty zmarzniesz- zadygotała, ale kiedy poczuła cudowną woń chłopaka i ciepło poczuła się lepiej. 
- Spokojnie...O mnie się nie martw. Chodź wracajmy odprowadzę cię do domu- zaproponował i objął ją ramieniem. Szybkim krokiem udali się do domu nastolatki. 
Minęło 15 minut i już stali przed budynkiem. 
- No to...do zobaczenia jutro w szkole kochanie- powiedziała i oddała mu kurtkę. 
- Do jutra skarbie. Bardzo cię kocham- wyznał i pocałował ją w usta. Dziewczyna zarzuciła mu ręce na szyi i oddała całusa. Monika zaś stała w oknie w kuchni i wszystko widziała ze łzami w oczach. Julia i Maciek byli do siebie dopasowani jak dwa elementy puzzli oraz tak ślicznie razem wyglądali, że rodzicielka dziewczyny się wzruszyła. 
- Ja ciebie też- zachichotała szatynka odrywając się od swojego chłopaka i przygryzła dolną wargę. 
- Idź już, bo zmarzniesz jeszcze bardziej- odrzekł i delikatnie klepnął ją w pośladek po czym dziewczyna pobiegła do domu. 
Zdjęła z siebie ubranie wierzchnie i wbiegła szczęśliwa do kuchni.
- Cześć mamuś- rzuciła i cmoknęła swoją rodzicielkę w policzek. 
- Hej, widziałam was- posłała jej promienny uśmiech. 
- Mamo...wreszcie czuję się szczęśliwa- roześmiała się i przytuliła mamę. 
- Dawno by tak było jakbyś się temu nie opierała. Idź się ogarnij i schodź na kolację- pogłaskała ją i licealistka pobiegła po schodach. 
Zmieniła ubranie na luźniejsze, umyła ręce i zeszła na kolację. 
Wszyscy siedzieli przy stole oprócz...oprócz Magdy. 
- Gdzie jest Magda?- zapytał Adam. 
- Widziałem ją jak wchodziła do swojego pokoju jakieś dwie godziny temu- odezwał się Grzesiek.
- Ale chyba z niego nie wyszła- dodał po chwili.
- Zawołasz ją?
- Okej
Niestety Grzesiek wrócił bez żadnych wieści. Światło było zgaszone, a drzwi zamknięte.
- I co?
- Nic, ale ona tam jest na pewno- wydukał Grzesiek. Niestety mimo próśb Magda nie otworzyła drzwi i tylko powiedziała, że jest bardzo zmęczona i chce spać.
Więc domownicy zostawili ją w spokoju. Natomiast Julia poleciała do swojego pokoju i usłyszała jak jej telefon dzwoni. Na wyświetlaczu pokazało się Maciej 
M: Hej kochanie
J: No heeej
M: Tęsknie za Tobą, mała
J: Ooo ja za Tobą też mój kochany...
M: Kocham Cię
J: Ja Ciebie też
M: Ale to ja bardziej
J: Nie prawda, bo ja!
M: Jak możesz tak kłamać? Ja Cię kocham najbardziej na świecie!
J: I to niby ja kłamię? Ja Cię kocham dwa razy mocniej niż Ty!
M: Oj kochanie...Ja Cię kocham najbardziej w całej galaktyce i jak to podważysz to zaprzeczysz temu co powiedziałaś!
J: Osz Ty! 
M: I tak mnie kochasz...
J: I to jak bardzo! Co robisz?
M: Leże i przeglądam Facebooka. 
J: Oki
M: A Ty kochanie?
J: Idę się myć
M: Oki to ja poczekam. Albo czekaj rozłączmy się i będziemy pisać, co Ty na to?
J: Jestem za. Paa
M: Paa miłej kąpieli chociaż beze mnie nie będzie ona taka miła 

Szybko się umyła i położyła do łóżka odpalając laptopa.
Zalogowała się na portalu społecznościowym i od razu dostała powiadomienie.
*Maciej Domagała oznaczył cię w swoim wydarzeniu z życia
Kliknęła na to i wyskoczyło jej.
Znalezione obrazy dla zapytania jortini 2016 
Maciej Domagała w związku z Julia Wilkowska 
<3 
Od dzisiaj 
130 like' ów 
Wojtek Domagała: No bracie wreszcie! <3 Szczęścia!
Dominika Pawłowska: Jeej! Brawo powodzenia! 
Karolina Zarzycka: Jakie słodziaki! Powodzenia i szczęścia życzę!
Martyna Zarzycka: A jednak! Moja impreza swoje zrobiła :)) 
Grzesiek Wilkowski: I czemu ja nic nie wiem?! Siostra nie pochwaliłaś się własnemu bratu! Jestem urażony...Ale i tak życzę wam szczęścia!
Wiktoria Domagała: Oj Maciuś...wreszcie masz dziewczynę <333 słodko razem wyglądacie powodzenia braciszku!
Julia Wilkowska: Dziękujemy wszystkim za te miłe słowa <333

Nastolatka wyłączyła laptopa i ograniczyła się do samego telefonu. Weszła w messengera i zmieniła pseudonimy ze swoim chłopakiem. 
Mój Romeo: Jutro już do szkoły :(
Ja: Wiem :(
Mój Romeo: Na, którą masz Skarbie?
Ja: Na 8.50, a Ty?
Mój Romeo: Ja też <3 
Ja: Oo 
Mój Romeo: Będę o 8.20 po Twoim domem
Ja: Okej
Mój Romeo: To o czym rozmawiamy?
Ja: Wieeesz... fajnie by było jakbyś jutro przyszedł. To bym Cię przedstawiła rodzicom już jako mojego chłopaka <3
Mój Romeo: Ale ja znam Twoich rodziców mała, a oni znają mnie ;) 
Ja: Ale jako przyjaciela, a nie wiedzą o naszym związku
Mój Romeo: Nie sądziłem, że doczekam tej chwili kiedy dasz mi szansę i będziemy razem...Tak długo na to czekałem aż wreszcie moje marzenia się spełniają...
Ja: Warto jest czekać


 http://stream1.gifsoup.com/view2/20140124/4961158/jortini-o.gif 
~*~
Hej! Rozdział jest do kitu!
Nawet się do niego nie przyznaję, ale miałam ciężki i dziwny tydzień oraz początek weekendu. Ale dzięki temu wiem kilka rzeczy:
1. Znalazłam PRAWDZIWYCH przyjaciół 
2. Mam wymarzoną klasę, która staje w obronie każdego
3. Nawet z panami idzie się dogadać i polubiłam tego co mnie denerwował...
Klasa 1C to najcudowniejsza klasa na całym świecie <3
W ciągu tych kilku dni od czwartku do dziś związałam się z nimi i to bardzo <3 
Pierwszy raz tak zaufałam klasie i zwierzyłam się im, a w zamian dostałam wsparcie, wygłupy, pomoc, pocieszenie, żarty i świetną zabawę!
Ja tej klasie za trzy lata nigdy nie oddam! Choćbym miała walczyć o nich to nie oddam ich nigdy! 
I to prawda, że najlepsze klasy ma nasz pan oraz, że w liceum są najlepsze i zgrane klasy. 
A przede wszystkim to nie wstydzę się tej klasy, powiedziałam im mój ból oraz wyjawiłam moją miłość <33
Nawet jak jestem załamana to podniosą na duchu, jak komuś coś się dzieje to wszyscy są razem. 
Owszem to są wielkie wariaty, a ja razem z nimi świruje i odbija mi <3 
Głównie dlatego taki krótki i beznadziejny rozdział :/ 
A KOMENTARZY JAK NIE BYŁO TAK NIE MA!
Ja rozumiem szkołę, ale weekendy komentujcie! Ja wstawiam tylko w weekendy i staram się być regularna. W środę się źle czułam to pisali do mnie ,,Natka czemu cię nie ma? :( " , a ja miałam czas, więc napisałam i wstawiłam rozdział 9, a dzisiaj przynoszę Wam paskudną 10 z przesłodzoną końcówką. Początek taki BUM!
Rozwaliłam Magsztofa hahah Magdę i Krzyśka no. xdd
Ja zła buahaha! Ale mamy Maćka i Julie <3 o ile wytrwają;) 
KOMENTUJESZ=MNIE MOTYWUJESZ!
 Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 
 

wtorek, 27 września 2016

Rozdział 9

Rozdział dedykuję Gosi Tofil

U Dominiki 
- Kto to?- pisnęła przerażona
- Nie poznajesz mnie- powiedział smutno urażony Bartek i opuścił dłonie.
- A to ty- odetchnęła z ulgą i przytuliła się do niego.
- A spodziewałaś się kogoś innego?- parsknął śmiechem. Dziewczyna nie odpowiedziała tylko przedstawiła go swojej przyjaciółce.
Wyjaśniła mu ich problem, a osiemnastolatek dokładnie słuchał.
- A nie możecie po prostu po szkole do niej pójść?
- No możemy, nie Karola?
- Pewnie
- Ale pójdziesz ze mną...z nami- puściła oczko blondynce.
Dziewczyna przez cały dzień w szkole myślała o Bartku i Julii. Martwiła się o swoją kuzynkę i o przyjaciela, który był jej bardzo bliski.

Byli już pod domem Julii i Domi zadzwoniła dzwonkiem.
Drzwi otworzyła Magda z mieszaną miną i od razu wpuściła ich do środka.
Bartek od razu rozpoznał buty i weszli do salonu.
- Bartek?- zdziwił się Grzesiek.
- Tak, przyszliśmy do Julii. Maciek tu jest?- chłopak wskazał na buty przed pokoju.
Pokiwał głową.
- Są na górze- powiedział i zacisnął dłonie w pięści.
Dominika poprowadziła wszystkich do pokoju Julii i kiedy otworzyła drzwi cała trójka zamarła.
Na łóżku leżał Maciek, a na nim dosłownie na nim! Leżała skulona, trzęsąca się i potargana Julka.
- Jula!- pisnęła przerażona Dominika i podbiegła do kuzynki, a za nią blondynka i Bartek.
- Nie! Nie! Niee!- zaczęła piszczeć i krzyczeć przerażona kiedy brunetka dotknęła dłoni osiemnastolatki. Od razu odskoczyła jak poparzona, a Julia wtuliła się w Maćka.
- Cii- Maciej zaczął się delikatnie kołysać i oplótł nastolatkę ramionami. Powoli zaczęła się uspokajać.
- Co ty jej zrobiłeś!- syknęła w jego stronę Karolina.
- Ja?! Nic!- usprawiedliwił się nastolatek. Kiedy dziewczyna zaczęła mu ciążyć zrozumiał, że zasnęła i delikatnie zsunął ją z siebie dalej ją trzymając.
- Maciek co jej jest?- zamruczała Karolina.
- Jak wracała od ciebie...napadli ją i prawie zgwałcili. W ostatniej chwili ją uratowałem, tych gości pobiłem i zabrałem do domu. Od tego momentu mnie nie puszcza i ufa tylko mi- skrócił Maciek, a obie dziewczyny podeszły do swojej przyjaciółki z czułymi wyrazami twarzy. Bartek również spojrzał na nią czule i objął od tyłu Dominikę pocieszając ją.
- Maciek dziękuje- wychlipała kuzynka Julii.
- Nie ma za co. Zrobiłbym dla niej wszystko- szatyn przeniósł wzrok na swoją ukochaną i pogłaskał ją po głowie odgarniając poklejone włosy z czoła. - Kocham ją
Wszyscy się uśmiechnęli, a Julia przez sen ścisnęła mocniej dłoń młodzieńca.
Przy nim i tylko przy nim po tym co się stało czuła się bezpieczna. Był jej prywatnym ochroniarzem, tarczą, która ją chroni.
Dominika obróciła się w ramionach Bartka i ich spojrzenia się spotkały. Nastolatka położyła mu dłoń na torsie i czuła jak bije jego serce. W bardzo szybkich ruchach, ale tylko przy niej. Patrzyli sobie w oczy i świat przestał dla nich istnieć. Kiedy do pokoju wparował nagle Grzesiek nawet go nie zauważyli. Tylko Karolina, która spojrzała mu w oczy i zamarła. W jego pięknych ciemnych oczach malowała się złość, ale też rozpacz. Nie mógł przeżyć tego co się działo z jego siostrą. Oni z Julią byli bliźniakami, więc w pewnym sensie czuli to samo. Podczas zamykania oczu wyobrażał sobie Julię, która krzyczy o pomoc i wkraczającego do akcji Maćka. Jak tylko widzi ją w poobdzieranych ciuchach ma łzy w oczach i natychmiast chce ją przytulić. Jednak kiedy tylko ją dotyka ta zaczyna krzyczeć przerażona. Pozwala się tylko dotykać Maćkowi, który ją uratował. Ale to było niesprawiedliwe, że bała się własnego brata, mamy, siostry, przyjaciółek i taty. Wszystkich nas znała od lat, a Maćka zaledwie od tygodnia i jemu bardziej ufała niż rodzinie i przyjaciołom! Chłopak mówił mu, że spędzili razem noc, ale to nie oznacza, że od razu mu ufa w 100%!
A może po prostu jest dla niej kimś wyjątkowym?
Spojrzał na blondynkę i serce mu przyspieszyło. Miał ochotę wziąć ją za rękę i pociągnąć za sobą do pokoju. A tam powiedzieć co czuję, pocałować ją...Ale nie miał odwagi ani głowy na to teraz.

Miesiąc później...
U Julii
Minął miesiąc od tego feralnego wydarzenia i Julia trochę lepiej się czuję. Puszcza już Maćka do szkoły, ale nie wychodzi z pokoju ani z łóżka. Rozmawia tylko z trzema osobami: Maćkiem, Dominiką i Karoliną. 
Maciej przychodzi do niej co dzień po szkole i siedzi z nią, przytula i pomaga o tym wszystkim zapomnieć. 
- Ja...Maciek...- zaczęła zachrypniętym głosem. 
- Nic nie mów Julia...Nic nie mów. Jestem tutaj- wyszeptał jej do ucha. 
- Dziękuje- pisnęła i wtuliła się w niego. 
- Nie masz za co. Robię to dla ciebie. Zjesz coś? Twoja mama prosiła, abym cię nakłonił do zjedzenia. Zobacz jak schudłaś prawie nic nie jesz, mało pijesz. Nie możesz tak robić- mówił do niej łagodnym, ale poważnym głosem. Serce Julii za każdym razem rozpływało się pod jego głosem, a węch i oddech wariowały na punkcie jego zapachu, tych idealnych perfum. 
- Nie...Nie jestem głodna- burknęła i chwyciła materiał jego koszuli. 
- Julia...Jak nie zjesz to wepcham ci to do buzi siłą- zagroził jej, a na twarzy nastolatki po raz pierwszy od miesiąca przemknął uśmiech. - Brawa dla mnie! Julia się uśmiechnęła!
- Cicho! Nie prawda- zrobiła smutą minę, ale Maciej już jej w to nie wierzył. Udało mu się przywrócić jej uśmiech na twarzy. To było najważniejsze. Chciał powiedzieć, że ją kocha, ale...bał się jej reakcji i nie chciał psuć tego wszystkiego co między nimi było. Ona teraz potrzebowała przyjaciela. Potrzebowała jego.Wziął do ręki widelec i usiadł na łóżku. 
- Otwórz buzię- zaśmiał się i włożył jej jedzenie do ust. 
- Dobre?- zapytał i nałożył kolejny kęs. Nastolatka pokiwała głową na tak i przełknęła resztę. 
I w taki sposób zjadła cały obiad, a potem wreszcie podniosła się z łóżka. 
- Maciek...- zaczęła, ale ten wstał i stanął naprzeciwko niej. 
- Proszę cię nic nie mów. Cieszę się kiedy widzę u ciebie poprawę. Dzisiaj już zjadłaś i wstałaś z łóżka...To jest duży postęp do tego uśmiechnęłaś się- oparł swoje czoło o jej. Ich oddechy się zmieszały, a osiemnastolatka położyła dłonie na talii chłopaka i zbliżyła twarz. Maciej delikatnie i powoli zbliżył ręce do jej twarzy i przyjechał palcami po jej zarumienionych policzkach. Po czym wziął jej twarz w obie dłonie i najdelikatniej jak tylko potrafił musnął jej wargi. 
Serce dziewczyno przewróciło się z radości, ten pocałunek był taki delikatny, słodki i przepełniony miłością oraz czułością. Powoli przesuwali się po swoich wargach, żeby nie zranić drugiej osoby, aby ta druga osoba tego nie przerwała. Julia zarzuciła mu ręce na szyję, a on wplótł palce w jej rozczochrane i poklejone włosy przyciągając jej twarz bliżej swojej. Oboje czuli się jakby powiew wiatru unosił ich w powietrzu. Julia stanęła delikatnie na palcach i ich usta połączyły się w idealną całość jakby byli dla siebie stworzeni. Wreszcie po kilkunastu minutach zabrakło im powietrza i oderwali się od siebie. Julia była strasznie zmieszana i nie wiedziała co ma robić. Ona wolała się przyjaźnić z chłopakiem, ale jej serce...ono chciało czegoś więcej.
- Przepraszam- wyszeptał Maciej i wybiegł z jej pokoju, a Julka stała jak słup wbity w ziemię.

Tydzień później...
Rodzice osiemnastolatki postanowili, że zabiorą dzieci i pojadą do dziadków, którzy mieszkają niedaleko Wrocławia. 
Julia siedziała z tyłu lepszym samopoczuciem po gwałcie, ale w środku toczyła wojnę z samą sobą. 
Rozum mówił jej, żeby zachowała przyjaźń z Maćkiem, bo wiele przeszła i związek może jej zaszkodzić. Natomiast serce biło w rytm imienia Maćka i krzyczało do niej Daj mu szansę! On Cię kocha! 
Nastolatka wpatrywała się w krajobraz jaki mijali i wsłuchiwała się w tekst piosenki w słuchawkach. To był jej ulubiony zespół R5* i piosenka Love me like that
Whoo
Budzę się i moje włosy są w nieładzie .
Kiedy jestem zbyt leniwa, żeby się ubrać.
Yeah
Uwielbiam, kiedy mnie kochasz, kiedy kochasz mnie tak
Uwielbiam, kiedy mnie kochasz, bo kochasz mnie tak

Nigdy nie brałam mojego prawa jazdy
Więc codziennie, codziennie zawoziłeś mnie na zajęcia.
Yeah
Uwielbiam, kiedy mnie kochasz, bo kochasz mnie tak
Uwielbiam, kiedy kochasz, bo kochasz mnie tak

Jestem Primadonną
Jakoś wciąż chcesz mi dawać wszystko co chcę
Yeah
Mogę być jak diva
Daj mi to, czego potrzebuję, uh
Możemy bawić się całą noc 
- Julia jesteśmy- powiedziała czule mama. Nastolatka zdjęła słuchawki i wysiadła z auta dopinając kurtkę. 
Jej oczom ukazał się piękny wysoki i ogromny stary budynek z pięknymi kwiatami na balkonie i białymi firankami w oknach. 
Na werandzie siedział dziadek i popalał fajkę. 
- Tato- powiedział Adam i podszedł do swojego ojca przytulając go. 
- Adaś!- rozweselił się staruszek i zaczęli się ściskać. 
- Cześć tato- powiedziała Monika i również wymienili uściski. 
- Dziadek!- krzyknęła wesoło Magda i podbiegła do swojego dziadka. Potem Grzesiek i Julia, ale osiemnastolatka z dystansem przytuliła dziadka, a raczej objęła go tylko jedną ręką i szybko odeszła. 
- Co się dzieje kochana?- zmartwił się dziadek, ale Adam szybko mu to wyjaśnił w największym skrócie. 
- Ojej...- Staszek na nic innego nie mógł się zdobyć. Julia spuściła głowę, wsadziła ręce do kieszeni i weszła do domu. 
Od razu zwrócił jej uwagę piękny zapach, który dochodził z kuchni. 
Zdjęła swoje buty na wysokim obcasie oraz kurtkę po czym weszła do kuchni i ujrzała starszą kobietę stojącą przy garnku. 
Miała jak zwykle długą jasną sukienkę, ciemne włosy pomieszane z szarymi splecione w warkocz na prawe ramię. 
- Babciu- wyszeptała dziewczyna i rzuciła się na szyję staruszce. 
- Juleńka!- ucieszyła się i wyściskała szatynkę.
- Jak ty wyrosłaś kochana- podziwiła ją kobieta. Nie widziały się w sumie od początku wakacji. Ponieważ na dwa tygodnie w lipcu razem z rodzeństwem Julia była u tych dziadków, potem kolejne dwa tygodnie u drugich dziadków. Kiedy wrócili na tydzień do domu to zaraz pojechali z rodzicami nad Bałtyk, a potem do Włoch. Wrócili w weekend przed wakacjami i zaraz poszli do szkoły.
- Oj nie tak bardzo. Już tak dużo nie rosnę babciu- zaśmiała się dziewczyna i poprawiła kaptur swojej bluzy i podciągnęła rękawy. Wtedy na jej nadgarstku ukazało się lekkie zasinienie, które już znikało. Staruszka wzięła rękę i spojrzała przerażona na wnuczkę.
- Co to Julia?- przeraziła się, a dziewczyna szybko naciągnęła rękaw i wybiegła z kuchni zapłakana.
- Juleńko!- krzyknęła za nią Jadwiga i doleciała do futryny kuchni.
- Cześć mamo- powiedział Adam, bo właśnie reszta rodziny weszła do domu. Wszyscy rzucili się na babcię z buziakami i uściskami.
- Mamo widziałaś Julę?- zapytała zmartwiona Monika i rozejrzała się po pomieszczeniu kiedy zdjęła swoje ubranie wierzchnie.
- No właśnie...Wybiegła, gdzieś zapłakana- babcia była zdezorientowana i machała rękami pokazując to jak jej wnuczka wybiegła.
- Nie bądź na nią zła mamo. W ostatnim czasie dużo przeszła i każdy najmniejszy dotyk ją rani- odezwał się ojciec Julii.
- Ale normalnie się ze mną przytuliła. Tylko...na jej nadgarstku są siniaki i spytałam ją co to takiego. Wtedy Juleńka wyrwała się, zakryła ręce i pobiegła zapłakana- wyjaśniła Jadwiga ze smutkiem w głosie. Bardzo kochała swoją wnuczkę i nie mogła patrzeć jak ta płaczę.
- Babciu...- wtrącił się Grzesiek i wsadził telefon do kieszeni spodni. - Julkę prawie zgwałcili- mruknął jej brat i szturchnął Magdę w łokieć, bo ta ciągle wisiała na telefonie i stukała swoimi długimi paznokciami w ekran smartfona.
- Córeczko co ty tam tak piszesz?- zapytał z powagę w głosie Adam.
- Co?- uniosła głowę zdezorientowana.
- Madziu zostaw ten telefon. Z kim tak piszesz?
- Z moim chłopakiem Krzysiem- dodała i oblała się rumieńcem.
- Masz chłopaka Magdalenko?- zaciekawiła się babcia. A blondynka pokiwała energicznie głową i rozmarzyła się.
- Pokażesz mi jak on wygląda?- cieszyła się staruszka. Najstarsza wnuczka wyszukała szybko na telefonie zdjęcie swojego chłopaka i pokazała babci.
Znalezione obrazy dla zapytania diego hernandez violetta 3
- No przystojny jest!- zaśmiała się babcia.
- Wiem
- Oj tam szału nie ma- burknął Adam i wszedł do kuchni.
Jadwiga i Monika poszły poszukać Julii po całym domu i znalazły ją przy schodach na strych.
- Juleńko co się stało?- zaniepokoiła się mama jej taty.
Dziewczyna opowiedziała mamie oraz babci wszystko od samego początku. Zaczęła od imprezy u Martyny, a skończyła na pocałunku w jej pokoju tydzień temu. Od tego momentu chłopak się nie odezwał i martwiło ją to.
- Jula...- Monika otworzyła szeroko usta i przytuliła córkę. - I ty to przede mną ukrywałaś? Przez tyle czasu?
- Nie chciałam, żebyś była zła za to, że straciłam dziewictwo z jakimś obcym chłopakiem. Ale teraz to on nie jest dla mnie obcy
- Córeczko on cię uratował! Siedział przy tobie, a ty nie chciałaś go puścić. Nie opieraj się temu uczuciu i daj teraz porządzić swojemu sercu. Zaryzykuj Julia- mówiła Monika. Dziewczyna poczuła ulgę kiedy wszystko wyznała mamie. To jedyna osoba, która jej mądrze doradziła.
- Dziękuje, ale boję się...
- Spokojnie...Widziałam jak na ciebie patrzy kochanie. Jak cię traktuje jaki jest delikatny. Według mnie to on cię nie skrzywdzi, bo za bardzo cię kocha- zmierzwiła jej włosy i objęła ramieniem.
- Zgadzam się z twoją mamą. W miłości nie wolno się kierować rozumem ani myśleniem. Należy się ponieść emocjom i zaufać swojemu sercu- dodała babcia.

***
Weekend u dziadków minął bardzo szybko, a odkąd Julia pogodziła się z tym, że jest zakochana w Maćku stała się uśmiechnięta i wesoła. Postanowiła w drodze powrotnej napisać do niego SMS' a. 

Hej Maciek ;) 
Za godzinę będę we Wrocku. Może się spotkamy tak ok. 16 na rynku?

Okej 

Uśmiechnięta odłożyła telefon i włączyła muzykę patrząc w okno. Świeciło piękne słońce pomimo tego, że był 2 listopada. 
Kiedy wreszcie znaleźli się pod domem, nastolatka wyleciała jak z procy prosto do domu. Przebrała się, uczesała, umalowała i wyszła z domu powiadamiając mamę, że idzie na rynek, ponieważ umówiła się z Maćkiem. 
Przyszła na miejsce pierwsza, ale za pięć minut pojawił się Maciek, który ciesząc się na widok pięknej i uśmiechniętej osiemnastolatki podbiegł do niej i pocałował. Julia odwzajemniła pocałunek, ale szatyn zrozumiał co się dzieje i odsunął od dziewczyny z przepraszającym wyrazem twarzy. 
- Julka ja...przepraszam. Naprawdę to był impuls jakby...po prostu ja nie umiem na ciebie patrzeć jak na przyjaciółkę. Kocham cię i nie mogę bez ciebie żyć- powiedział z nadzieją, ale też żalem w oczach. Dziewczyna dalej się śmiała, a on bał się jej reakcji. Wiedział, że dziewczyna nie raz dawała mu do zrozumienia, iż chce tylko przyjaźni. Karcił się w duchu za to co powiedział kiedy ta nic nie mówiła. 
- Maciek...Nie przepraszaj mnie za nic, bo nie masz za co. Przepraszać to powinnam ja za to, że tak cię traktowałam. Przez ten weekend dużo rozmawiałam o nas z babcią i mamą. Obie mi wiele uświadomiły. Maciek...kocham cię- powiedziała i uśmiechnęła się nieśmiało. Osiemnastolatek stał jak słup, a po chwili kiedy słowa dziewczyny do niego dotarły. Uśmiech zagościł na jego twarzy i objął dziewczynę.
- Julia...to znaczy, że dajesz mi szansę?
- Tak- przeczesała jego włosy i złączyła ich usta w namiętnym pocałunku.
Znalezione obrazy dla zapytania leonetta kis gif 
~*~
Hej!
 Dzisiaj rozdział we wtorek! 
Po prostu w weekend go dopiero zaczęłam, a dzisiaj miałam więcej czasu i skończyłam. I mamy! 
Dostałam weny i mimo braku czasu dałam rade! 
Podoba się?
Dziękuje za TAK MAŁO KOMENTARZY!
Pozdrawiam i całuje Nataly :) :* 




* Wybaczcie, ale no musiałam! <3333


niedziela, 18 września 2016

Rozdział 8

U Dominiki
Dziewczynie biło serce z radości. Chłopak zapytał się ją o chodzenie, ale krótko się znali. Bała się trochę, ale jednak radość przeważyła szalę. 
- Bardzo chętnie- posłała mu uśmiech, a on zaczął się śmiać ze szczęścia i przytulił ją mocno. 
Potem jeszcze chwile pospacerowali trzymając się za ręce i Bartek odprowadził nastolatkę do domu.
Tam pożegnali się całusem w policzek i długim uściskiem.
- Cześć maleńka, już za tobą tęsknie- pogłaskał ją po policzku, Dominika od razu oblała się rumieńcem.
- Cześć Bartuś. Ja za tobą też- zrobiła smutną minę i pobiegła do domu.
Osiemnastolatek odprowadził ją wzrokiem i sam poszedł do swojego domu.
- Domi! Zadałem ci pytanie!- z rozmarzenia wyrwał ją głos Bartka.
- Cco?- potrząsnęła głową i spojrzała w jego brązowe oczy. Chłopak roześmiał się i spojrzał w drugą stronę.
- Zapytałem się czy pójdziemy na pizze- zaśmiał się pod nosem i przeniósł wzrok na nastolatkę.
- No pewnie!- uśmiechnęła się i ruszyli. Całą drogę milczeli, ale za to w restauracji rozmawiali jak najęci. Po spotkaniu chłopak odprowadził Dominikę pod dom i ucałował delikatnie jej policzek.


Kiedy weszła do pomieszczenia zaczęła się rozbierać i poszła do kuchni umyć ręce oraz coś zjeść.
Otworzyłam lodówkę i wzięła sobie jogurt z jagodami po czym usiadła w salonie przed telewizorem.
- Domi?- usłyszała głos swojego brata.
- Tak to ja
- Mogę wiedzieć kto to był? I, gdzie byłaś tak długo?- dopytywał się i usiadł naprzeciwko na kanapie.
- To był Bartek...Mój przyjaciel i byliśmy na mieście- wydukała jedząc jogurt. Mateusz zrobił wielkie oczy i podszedł do młodszej siostry.
- Twój przyjaciel? Ja go widziałem pierwszy raz w życiu. Od kiedy go znasz?
- Od wczoraj, ale...Postanowiliśmy się lepiej poznać- szybko dodała.
- Eh...Domiś...Szybko mu zaufałaś, boje się, że...- urwał widząc wściekłą twarz siostry.
- Mateusz przestań! Zachowujesz się tak do każdego chłopaka, który jest mi bliski!- krzyknęła
- Bo jesteś moją młodszą siostrzyczką i po prostu się o ciebie martwię- powiedział z troską w głosie i podszedł obejmując Dominikę.
- Spokojnie braciszku mam wszystko pod kontrolą, a co do Bartka to może wam go przedstawię, co?- zapytała radośnie i odstawiła pojemniczek po jogurcie na stolik.
- Hm...Jak chcesz to dawaj- wzruszył ramionami.
Po weekendzie
U Julii
Nastolatka umówiła się z Karoliną po szkole i długo u niej siedziała. Zwierzyła się, że postanowi dać szansę Maćkowi jako przyjacielowi, a dalej to czas pokaże. Zasiedziała się u niej, ponieważ wyszła dopiero o 19. Było już pusto i do tego zimno. Postanowiła, że pójdzie szybszą drogą, aby być wcześniej w domu. Już w połowie drogi wyczuła zapach męskich perfum i alkoholu. Kiedy obejrzała się za siebie dostrzegła trzech mężczyzn, którzy za nią idą i śmieją się popijać alkohol. Przeszły ją ciarki po plecach, ale szła dalej tym samym tempem. Skręciła w kolejną uliczkę i obejrzała się ponownie. Nie było ich. Uśmiechnęła się na myśl, że ich zgubiła i spojrzała w przód od razu stając jak wryta. Trzech mężczyzn szło w jej stronę z głupkowatymi uśmieszkami i wiadomo jakimi myślami. Przełknęła głośno ślinę i ruszyła naprzód chcąc ich wyminąć, ale oni otoczyli ją i zaczęli się zbliżać. 
- Zostawcie mnie- pisnęła 
- Oj ślicznotko nie bój się nas- powiedział jeden. Julia zaczęła się trząść i z zimna, i ze strachu. 
- Zimno jej chyba- powiedział drugi 
- Spokojnie niunia zaraz cię rozgrzejemy- powiedział trzeci i rozpiął jej kurtkę. 
- Zostaw!- krzyknęła, a drugi klepnął ją w tyłek. Natomiast pierwszy facet najwyższy z nich zerwał z niej ubranie wierzchnie i rozerwał bluzkę. 
- Nie! Nie! Puśćcie mnie!- krzyczała i wyrywała się, ale któryś z nich złapał ją za nadgarstki i zaczął brutalnie całować. Przypomniała sobie noc z Maćkiem i stwierdziła, że mimo alkoholu to chłopak był o wiele bardziej delikatny. Krzyczała, wyrywała się, kopała ich, ale na nic. Najmniejszy z nich złapał ją za biust, a potem przyszpilił do ściany i ocierał swoją męskością o jej czułe miejsce po czym zerwał jej spodnie. 
- Nie! Pomocy! Ratunku niech mi ktoś pomoże!- darła się i płakała. Facet zdjął swoje spodnie i dalej ocierał się o dziewczynę całując ją wszędzie. Kiedy pijany mężczyzna miał w nią już wejść usłyszała znajomy głos. 
- Zostawcie ją!
- A ty tu czego chłoptasiu?- warknął jeden z nich. 
- Powiedziałem zostawcie dziewczynę w spokoju- syknął, a ja ujrzałam tak bardzo znaną mi postać. 
- Bo co?
- Bo będziecie tego żałować- powiedział Maciek. 
Ten, który miał mnie zgwałcić rzucił mną, gdzieś w bok i naciągnął spodnie po czym zaczął się bić z Maćkiem. Cała się trzęsła w środku z przerażenia, ale jej serce skakało z radości widząc nastolatka, który stanął w jej obronie. On rzeczywiście musi coś do niej czuć. Przymknęła oczy i skuliła się, wszystko ją bolało, a kiedy poczuła czyjąś rękę na swojej gwałtownie drgnęła i otworzyła oczy. 
- To ja Juluś...Nic ci nie jest?- powiedział zdyszany chłopak, a ona zdezorientowana wtuliła się w niego. Jego zapach perfum uderzył w Julie, a jej serce z radości, że jest w jego objęciach skakało jak oszalałe. 
- Chodź zabiorę cię do domu- wyszeptał i wziął mnie na ręce.
Dość szybko doszli do domu dziewczyny. Przez całą drogę chłopak niósł ją na rękach, a ona cała się trzęsła. Była przerażona tym wszystkim i roztrzęsiona tym co się stało. Do tego miała mieszane uczucia, bo z jednej strony cieszyła się z tego, że ją obronił. Ale z drugiej bała się tej bliskości tego, że trzymał ją na rękach, że ona obejmowała go za szyję.
Julia nie była wstanie nic powiedzieć, ale na szczęście Maciek wiedział, gdzie mieszka, bo Grzesiek mu kiedyś mówił.
- Jesteśmy- wyszeptał i zadzwonił dzwonkiem. W małym okienku w drzwiach zapaliło się światło i nastolatkowie ujrzeli twarz Moniki.
- Julia? Co się stało?- przestraszyła się kobieta.
- Dobry wieczór. Pani córkę napadli jacyś pijani faceci i...chcieli zgwałcić w ostatniej chwili ich pogoniłem- wyjaśnił Maciej. Monika złapała się za głowę i chciała wziąć córkę na ręce, ale ta wpadła w taką panikę, że nie chciała puścić Maćka.
- Kochanie to ja twoja mama. Nie bój się mnie- mówiła czule, ale szatynka wtuliła swoją twarz w szyję osiemnastolatka i przymknęła powieki szlochając.
- Wie pani jak to zauważyłem to jeden już prawie...- Julia zacisnęła kurczowo ręce na szyi chłopaka i zaczęła płakać.
- Moje maleństwo...Chodź zaniesiesz ją do pokoju, bo ona cię chyba nie puści- powiedziała zmartwiona mama Julii i wpuściła ich do środka.
Chłopak zdjął buty i poszedł za kobietą na górę.
- Co się stało?!- wrzasnął przerażony Grzesiek kiedy zobaczył kolegę i swoją siostrę.
- Cześć Grzesiek. Julie zaatakowali jacyś pijacy. Mam ci dłużej tłumaczyć?- spojrzał na niego, a Grzesiek zacisnął dłonie w pięści aż pokazały się kłykcie.
- Chodź za mną chłopcze- ponagliła go Monika i osiemnastolatek ruszył za nią. Dotarli do pokoju nastolatki i młodzieniec położył ją na jej łóżku. Chciał zabrać swoją kurtkę, którą ją okrył, ale ta owinęła się nią wchłaniając ten cudny zapach i zwinęła się w kłębek.
- Juleńko...- dziewczyna nie otworzyła oczu tylko chwyciła dłoń chłopaka i przytulia się do niej.
- Ona cię nie puści. Jak się nazywasz? I kim właściwie jesteś?- kobieta zadawała pytania i między czasie przykryła córkę kocem.
- Jestem Maciej Domagała...kolega Julii ze szkoły. Jesteśmy w tym samym wieku, ale ja chodzę do innej klasy, a Grzesia też znam to mój kolega- zaśmiał się i usiadł na łóżku przytulając dziewczynę.
Kobieta widząc ich razem zaczęła podejrzewać, że tych dwójkę łączy coś więcej niż koleżeństwo ze szkoły.
Stwierdziła, że nie będzie im przeszkadzać i zostawi ich samych. Po czym wyszła z pokoju i zamknęła drzwi.
Maciek ułożył się na łóżku i przytulił do siebie nastolatkę. Czuł jak oddycha i jak nadal się trzęsie  wtulając w niego swoją zapłakaną twarz.
- Julia...Przepraszam za to wszystko- wyszeptał i pocałował ją w spocone czoło.
- Maciek...Maciuś dziękuje ci- wychrypiała - Nie masz za co mnie przepraszać.
Licealista miał łzy w oczach widząc jak jego ukochana się trzęsie. Objął ją jeszcze mocniej i słyszał rozmowy na dole.
- Kto to był?- zapytał ojciec Julii.
- Maciek...Przyniósł Julkę, bo...- Monika rozpłakała się - Julkę chcieli zgwałcić! On ją obronił! A teraz nie chciała go puścić i został z nią
- Gdzie?!
- U niej w pokoju są- powiedziała pociągając nosem mama Julii.
Mężczyzna ruszył wściekły po schodach i wpadł do pokoju córki.
Jego oczom ukazała się osiemnastolatka zwinięta w kłębek leżąca na torsie młodego chłopaka, który oplatał ją swoimi ramionami i lekko kołysał leżąc na jej łóżku. Kiedy dostrzegł mężczyznę zrobił poważną minę i przełknął ślinę.
- Dobry wieczór panu- przywitał się i skinął głową. - Jestem Maciej Domagała.
- Adam Pawłowski...Maciej...Chciałem ci podziękować za uratowanie mojej małej córeczki- mężczyzna podszedł bliżej i dotknął dłoni nastolatki. Dziewczyna drgnęła i przerażona zabrała rękę chowając ją w kurtkę chłopaka.
- To ja kochanie
- Proszę pana, gdybym pan widział co jej robili...Gdy to zobaczyłem wpadłem w szał i pobiłem całą trojkę, a Julię okryłem swoją kurtką. Cała się trzęsła i najpierw się mnie bała, ale potem wziąłem ją na ręce i tutaj przyniosłem. Od tej pory nie puszcza mnie, bo się boi. A ja wcale się jej nie dziwię- nastolatek zacisnął usta i przymknął oczy głaszcząc po plecach ukochaną.
Kochał ją i nie mógł patrzeć jak ta cierpi.
- Maćku bardzo ci dziękuje, ale muszę wiedzieć...Czy do czegoś doszło?- Adam zrobił bardzo poważną minę.
- Nie- odpowiedział krótko - Zdążyłem w ostatniej chwili.
- Okej. No dobra zostań z nią do rana i...pokaż rękę- prawnik zauważył, że młodzieniec ma okaleczoną strasznie dłoń.
- A to nic takiego
- O nie! Pomogłeś mojej córce to teraz daj pomóc sobie- nalegał. W końcu szkolny koszykarz uległ i pokazał rękę, która była cała w zaschniętej krwi.
- Boli cię?
- Wcale
- Jesteś twardy
- Staram się proszę pana.

Oboje zasnęli i obudziły ich dopiero promienie słoneczne.
Maciej zerknął na swój zegarek. Wskazywał 8.47, czyli już spóźnili się na pierwszą lekcję. Ale oboje nie byli w stanie iść do szkoły. On to może i dałby radę, ale ona...Dalej się trzęsła. Czuł to.
Zresztą i tak nie mógłby wstać, bo nastolatka leżała na jego torsie skulona i oplątana jego silnymi ramionami.
- Julia...-wyszeptał jej do ucha. Julka uniosła powieki i ujrzała chłopaka. Od razu zaczęła płakać i znowu się trząść.
- Cii...Spokojnie Julia- pogłaskał ją po głowie.
- Maciek...Ja...
- Nic nie mów, spokojnie. Jestem przy tobie- mówił kojącym głosem i całował ją w głowę.
 U Karoliny
Siedemnastolatka przyszła do szkoły i szukała swoich przyjaciółek. Dominikę znalazła dość szybko, ale Julii nie było. Żadna nie wiedziała co się stało. 
Dominika złapała na korytarzu swojego kuzyna, który chodził wściekły koło klasy. 
- Grzesiek cześć! Słuchaj mamy pytanie- zaczęła Dominika. 
- Co?
- Gdzie jest Julia?
Chłopak spuścił głowę i zacisnął dłonie w pięści. 
- Grzesiek? Hallo! Mówię coś do ciebie!- krzyczała Dominika, ale chłopak zacisnął oczy i walnął plecakiem o ziemię.
- Jak ich dorwę to zabiję!- wrzasnął i pobiegł w dół.
- Kogo?- dziewczyny spojrzały po sobie i nagle Dominice zgasło światło.
- Co jest?!- podenerwowała się i pisnęła zdziwiona.

 Znalezione obrazy dla zapytania francesca resto gif 
~*~
Hejka Wam wszystkim! 
Kto się cieszy, że jutro do szkoły?!
*cisza każdy patrzę w drugą stronę i gwiżdże* 
Taaak...ja też :( normalnie nie dają nam żyć. 
Tyle nauki, że masakra, ale ja w tym roku mam postanowienie, że będę się dobrze uczyć i mieć dobre oceny. Jak na razie mi idzie, bo cały tydzień mam nos w książkach :oo 
W zeszłym roku mi postanowienie szkolne wyszło, ale nie względem nauki xdd
Tylko chodzi o wf. Powiedziałam sobie, że będę cały rok mimo wszystko ćwiczyć na wf. Obietnicy dotrzymałam i nie ćwiczyłam tylko jak byłam serio chora albo jak nawet nie mogłam chodzić, bo mnie kostka rwała, ale to były wyjątki, bo akurat wtedy też wf nie miałam, bo pana nie było xdddd!
Ale udało mi się i poszłam z 5 z wf do LO, a tu? 
To nie gimnazjum...Jest spokojnie, nie mamy zakazów ani nauczyciele nie robią niczego na siłę. Mówią prosto ,,jak się nie chcesz uczyć to idź sobie''. Do tego większość uczniów jest już dorosła *_* 
Mało tego mam taką supi jupi mega klasę, że normalnie...Klasa marzeń, zgrana i wgl...
Oki przepraszam, że nie było rozdziału w piątek, ale nie dałam rady :/ 
Um...no...przerwałam w ciekawym momencie. Kto zakrył oczy Dominice? 
I biedna Jula, ale słodki rycerz Maciej :DD
Dziękuje za TAK MAŁO KOMENTARZY!!!!!!!!!!! *łzy* 
3 komentarze=next rozdział :D (ale i tak będzie dopiero na weekend :DD *szczerzy się*) 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*