sobota, 29 lipca 2017

Rozdział 14

Rozdział dedykuję mojej wiernej czytelniczce Maddy oraz Gosi Tofil super koleżance :* :D
Dziękuje kochane, że to jeszcze czytacie :* 
 U Martyny
Rudowłosa zakolegowała się z Szymonem, ale oczekiwała od niego czegoś romantycznego i porywczego, a on taki drętwy. Przynajmniej jak dla niej. 
Dzisiaj mieli się spotkać na rynku, ale nie wiedziała czy tego chce. 
W sumie to jej się podobał i ją pociągał, ale tylko tyle. Więcej nic. 
Jednak poszła na spotkanie i Szymon jak tylko ją zobaczył to od razu przytulił. 
Poszli się przejść i długo rozmawiali o wszystkim. W końcu stanęli, a nastolatek spojrzał jej w oczy. 
- Martyna...Może...pójdziemy dalej?
- Em...
- Spróbujmy jako para- powiedział w końcu, a dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć. To było...
- Szymon...No...Okej. Możemy spróbować, ale tylko spróbować- położyła nacisk na termin ''spróbować''.
U Bartka
Jechał szybko, żeby Krzysiek nie zdążył powiedzieć prawdy rodzicom.
Martwił się tym i bał rozmowy ze starszym bratem.
Zastanawiało go skąd się w ogóle dowiedział, bo przecież nikomu tego nie mówił.
Wysiadł pod domem i wpadł do salonu w domu.
- Krzysiek!- krzyczał
- 5 minut ci to zajęło, gdzie byłeś ?- założył ręce na piersi.
- W szpitalu u Dominiki- osiemnastolatek spuścił głowę. Wstydził się tej rozmowy, bo Krzysiek zawsze był konsekwentny.
- Który to tydzień?- najstarszy Maj zaśmiał się łobuzersko patrząc na młodszego brata. Bartek nie wiedział jak zareagować, ale odpowiedział.
- Koniec czwartego
- Bracie...gratuluję, ale jak się rodzice dowiedzą- pokiwał głową, ale uśmiechał się. Bartek odetchnął z ulgą kiedy usłyszał gratulację od brata. Tak się bał, że zrobi mu kazanie, a co najgorsze, że powie rodzicom.
- Państwa Pawłowskich się nie boję to i swoich rodziców się nie boję. To jest moja wina i przyjmuje wszystkie konsekwencje tego czynu- powiedział odważnie, a Krzysiek poklepał go po ramieniu, a potem po bratersku przytulił.
- Będę chrzestnym?- puścił oczko do Bartka, a ten się roześmiał.
- Zapytam Dominiki
Chwilę jeszcze pogadali i osiemnastolatek wrócił do swojej dziewczyny. Oczywiście Dominika zamartwiała się o swojego ukochanego co w jej stanie nie było wskazane.
Jak tylko zobaczyła uśmiechniętego Bartka odetchnęła z ulgą.
Chłopak podbiegł do niej i pocałował w dłoń.
- I co?- zapytała, bo nie mogła wytrzymać z ciekawości. Zawsze była ciekawska.
- Krzysiek nic nie powie, ale...
- Ale co?- wystraszyła się
- Chce być chrzestnym- uśmiechnął się, a nastolatka przeczesała włosy śmiejąc się.
- Nie ma sprawy
- To okej, a jak wy się czujecie?- zapytał w liczbie mnogiej co bardzo się spodobało osiemnastolatce.
- Dobrze, ale martwię się jak to powiemy rodzicom, Jutro już wychodzę do domu i trzeba im powiedzieć- zrobiła smutną minę. Bartek pogłaskał ją po dłoni i spojrzał w jej ciemne oczy.
- Wrócisz jutro do domu i jak będziesz już zdrowa to zaprosimy moich rodziców na obiad do ciebie albo twoich do mnie, to obojętne, ale naszych braci też, bo w końcu zostaną wujkami- zaśmiał się spuszczając głowę.
- Masz rację, a to niech twoi przyjdą to będzie lepiej- zachichotała.
- Okej, to ustalone.

Minął tydzień, czyli dziecko Dominiki i Bartka miało już skończone pięć tygodni, a Dominika była w pełni zdrowa, więc namówiła swoją mamę, aby ta zaprosiła Bartka z braćmi i rodzicami na obiad, żeby się lepiej poznać. Obie rodziny były tym pomysłem zachwycone, ale kiedy zbliżała się godzina ich przybycia Dominice rosło ciśnienie i nie tylko jej, bo Bartek w środku cały się trząsł. Bał się reakcji rodziców, ale na szczęście Krzysiek już o wszystkim wiedział i wspierał młodszego brata.
Dzięki temu Bartek przyjechał chociaż trochę uspokojony.
Państwo Maj weszli do domu Dominiki niczego się nie spodziewając.
Dominika od razu podeszła do Bartka i wtuliła się w niego. Mateusz przywitał się z braćmi Bartka i z nim też podał sobie dłoń jak to faceci. Rodzice również się przywitali, a bracia Bartka uściskali Dominikę.
Wszyscy usiedli do stołu na obiad, który przygotowała Beata i kiedy zjedli Bartek chwycił Dominikę za rękę i położył ich ręce na stole. Krzysztof spojrzał na brata i mrugnął do niego oczami, żeby ten wiedział, że jest z nim.
- Musimy wam wszystkim coś powiedzieć- zaczął Bartek i spojrzał na swoją ukochaną, która przygryzała wargę i zrobiła się czerwona.
- Coś się stało?- zapytała mama Bartka.
Młodzi wzięli głęboki oddech i powiedzieli jednocześnie.
- Będziemy mieli dziecko
Wszyscy zrobili wielkie oczy oprócz Beaty i Krzyśka.
- Że co?!- oburzył się Robert i Mateusz.
- Tak tato, jestem w ciąży- oznajmiła Dominika, a Mateusz wstał od stołu i spojrzał groźnie na Bartka, który również wstał z odwagą na twarzy.
- Oberwiesz młody- burknął Mateusz i Kacper zerwał się, żeby bronić starszego brata, ale Krzysiek pociągnął go za ramię z powrotem sadzając na krześle.
- Mateusz nie boję się- powiedział pewnie
- Jak ty mogłeś!
- Myślisz, że to planowaliśmy?! Ale trudno stało i teraz musimy oboje ponieść tego konsekwencje- mówił dojrzale osiemnastolatek.
- Mówiłeś, że jej nie skrzywdzisz, wydawałeś się lepszy niż ci poprzedni
- Nie skrzywdził mnie Mati, pytał się czy tego chce i do niczego mnie nie zmuszał. Sama podjęłam decyzję i jej nie żałuję, bo jak zobaczyłam nasze maleństwo na ekranie to od razu je pokochałam, i mam potrzebę chronienia go- wtrąciła Dominika i wstałam podchodząc do ukochanego. Stanęła obok niego i położyła sobie dłoń na brzuchu, a Bartek objął ją i pocałował w skroń.
Jednak Dominikę zastanawiała ciągle jedna rzecz. Dlaczego jej mama nie była zdziwiona?
- Mamo- zaczęła - Nie zareagowałaś tak jak wszyscy
Kobieta uśmiechnęła się i założyła kosmyk włosów za ucho.
- Jestem twoją mamą, kochanie. Domyśliłam się, bo też byłam w ciąży przecież. Wiem jak się zmienia kobiece ciało wtedy, zresztą te twoje ranne wymioty wcale nie wyglądały na zatrucie. Do tego twoja cera się poprawiła i zmienił się nieco biust. Och kochanie znam cię najlepiej i zauważyłam to bardzo szybko- wytłumaczyła
- Jesteś zła?
- Na początku trochę się zezłościłam, ale szybko mi przeszło- mrugnęła do młodych.
- Za to ja jestem zły- powiedział surowo tata dziewczyny.
- I ja też- dodał pan Maj - Czy ty wiesz synu co zrobiłeś?
- Dziecko, które kocham odkąd zobaczyłem je na zdjęciu
- A ty? Krzysiek jesteś najstarszy- szturchnął go ojciec Bartka.
- A ja będę chrzestnym- powiedział dumnie
- Wiedziałeś?
- No tak
- Powiedzieli ci?
- Nie. Po prostu młody nie wyłączył stron na komputerze i jak go uruchomiłem to mi się wyświetliło- wzruszył ramionami.
- Tato...mamy osiemnaście lat i damy radę- zapewnił Bartek.
- Tatku...Spokojnie to nie koniec świata
- To jest koniec Dominika, bo jak się rozstaniecie to co? Macie dopiero osiemnaście lat, znacie się krótko, pójdziecie na studia i tam poznacie innych ludzi, i co wtedy? Znowu się zakochacie, a z dzieckiem co? To żywa istota, która potrzebuje mnóstwa uwagi i miłości- tłumaczył Pawłowski.
- Kocham pańską córkę i nie zostawię jej dla pierwszej lepszej studentki. Obiecuje to panu tu przy wszystkich- odrzekł poważnie Maj.
- Dobrze, ale pamiętaj chłopcze, że jak złamiesz to słowo osobiście skopię ci tyłek
- Ja też- wtrącił się Mateusz
- I ja synu. Jak zostawisz Dominikę samą z dzieckiem to wtedy poznasz mój gniew
- Panowie nie wyżywajcie się teraz na nich. Dla dzieciaków to też jest trudne
- Właśnie dzieciaków Beata, sami są młodzi, a...Zresztą- ojciec Dominiki miał już dość. To była jego jedyna córeczka, tzw. córeczka tatusia i teraz była w ciąży. Nie mógł tego znieść i miał ochotę zabić Bartka mimo tego, że go lubił. Teraz to, że go lubił w ogóle się nie liczyło, bo przez niego jego mała Dominisia będzie mamą, a ten smarkacz tatą. Tego nie mógł po prostu przeżyć.

U Grzesia
Chłopak siedział sobie w salonie i grał na konsoli, a obok niego siedziała Magda i malowała swoje paznokcie. Nastolatka szykowała się na randkę ze swoim chłopakiem, a jej młodszy brat zastanawiał się czy ma jakąś szansę u Karoliny. Chciał do niej jakoś zagadać, bo mu się podobała, ale bał się, że go odrzuci. W końcu Karola była piękna, a on mógł jej się nie podobać.
- Magda, a jak wy oceniacie chłopaków?
Nastolatka spojrzała na młodszego brata i uniosła jedną brew.
- Co ty Grzesiek wymyśliłeś? O co ci chodzi?
- Eee no o nic, tak po prostu pytam- wzruszył ramionami, bał się, że Magda go przejrzała, ale starsza siostra stwierdziła, że będzie udawać, że nic nie wie.
- Zależy jaki to chłopak- odpowiedziała
- Jak to?
- No, bo jeżeli skupia się głównie na swoim wyglądzie to jest takim narcyzem i nawet nie warto sobie nim zawracać głowy- mówiła
- A taki ja? Co wy o mnie myślicie?- zapytał osiemnastolatek.
- A ty jesteś moim malutkim młodszym braciszkiem- nastolatka zmierzwiła mu włosy.
- Ej- burknął i uśmiechnął się pod nosem.
Blondynka zaśmiała się pod nosem.
- Grzesiu- uśmiechnęła się- Jak się nazywa?-mrugnęła do niego.
Chłopak zrobił się od razu czerwony i próbował to opanować. Zawstydził się bardzo, bo nie mówił o tym. Nie wiedział czy chce powiedzieć o tym swojej starszej siostrze. Ufał jej i uwielbiał, ale bał się, że go wyśmieje. Była starsza i inaczej na niego patrzyła. Dla Magdy Grzesiu zawsze był młodszym małym braciszkiem. Z Julką rozmawiała inaczej, bo obie były dziewczynami i to było co innego. Nie miał brata, żeby z nim o tym porozmawiać. Chociaż był jeszcze Mateusz ich kuzyn, ale on już studiuje, więc też inaczej myśli niż on. Bo chwili namysłu i przeanalizowaniu wszystkiego stwierdził, że jednak spróbuje wyżalić się Magdzie.
Znalezione obrazy dla zapytania mercedes lambre- Karolina- spuścił głowę zawstydzony. Dziewiętnastolatka zmarszczyła brwi.
- Znam ją?
- Tak-uśmiechnął się i odchrząknął- To przyjaciółka Julii- wyszeptał. a blondynka zrobiła wielkie oczy i się szeroko uśmiechnęła.
- Nasza Karola?- ucieszyła się
- Tak, ale nie krzycz- chłopak zatkał jej buzie.
- Ok, ok- uśmiechnęła się. -To już rozumiem twoje pytanie. Wiesz ja nie jestem Karoliną, ale myślę, że powinieneś zapytać Julki. W końcu one się od lat przyjaźnią to na pewno coś wie.
- Może- spuścił głowę
Po salonie rozległ się dzwonek telefonu Magdy, a na ekranie pojawiło się zdjęcie jej chłopaka i napis: Mój Krzyś <3 
- Oj przepraszam braciszku- uśmiechnęła się i odebrała telefon. - Hallo? Cześć Krzysiu. Naprawdę? Ojej przepraszam, już otwieram!- blondynka się rozłączyła i poleciała szybko do drzwi. Otworzyła drzwi, przed którymi stał Krzysiek z różową różą w ręce. Dziewczynka rzuciła się mu na szyję z piskiem. Chłopak uśmiechnął się szeroko i objął mocno swoją dziewczynę.
- Ja też tęskniłem kochanie- zaśmiał się i dał jej różę.
- Dziękuje ty mój romantyku- pstryknęła go w nos, a wtedy przechodził Grzesiu i zaśmiał się.
- Siemka Krzychu- pomachał mu, a ten tylko machnął ręką i zabrał blondynkę ze sobą.

U Julii
- A to może i u ciebie maleństwo się rozwija?- zapytał Maciek przykładając głowę do brzucha Julii. 
- Nie, u mnie nie- śmieje się. - Ale Dominice trzeba będzie pomóc
- Wiem- uśmiecha się. - A my co robimy?
- Leżymy- zaśmiała się szatynka. Odkąd zaczęła się spotykać z Maćkiem była bardzo szczęśliwa.
- A oprócz leżenia? Może byśmy coś fajnego zrobili- uśmiechnął się łobuzersko osiemnastolatek.
- Oj Maciuś, wam chłopcom tylko jedno w głowie- zaśmiała się nastolatka i poczochrała jego włosy.
- Słuchaj Julia...Mam pewną propozycję- podniósł się i oparł na ręce. Dziewczyna spojrzała na niego z zaciekawieniem i dalej sobie leżała.
- Zorganizujmy obiad dla naszych rodziców, niech się lepiej poznają itd- wzruszył ramionami, a osiemnastolatka podniosła się i złapała swojego chłopaka za kark całując go w usta.
Chłopak odwzajemnił pocałunek i zaczął go pogłębiać kładąc się nad dziewczyną. Bawił się jej wargami i rozkoszował ich smakiem. Julia uśmiechała się poprzez pocałunki i ciągnęła delikatnie za końcówki włosów Maćka co sprawiało mu przyjemność. Całowali się namiętnie i ciągle było im mało, Maciek przygryzł wargę Julii na co ona pisnęła i mocniej pociągnęły za jego włosy. Chłopak mocniej przywarł do jej warg i połączył ich języki w jedno.
W końcu zabrakło im powietrza i oderwali się od siebie patrząc sobie głęboko w oczy. Ich oddechy był nierównomierne, a klatki piersiowe stykały się przy każdym oddechu.
- Kocham cię- wyznał Maciek, a nastolatka pogłaskała go po policzku z iskierkami w oczach.
- Ja ciebie też kocham Maciuś- odpowiedziała z lekkim uśmiechem. W jej podbrzuszu było przyjemne ciepło, które rosło przy każdym dotyku Maćka.
- Masz uroczy uśmiech- zaśmiał się i przejechał palcem po jej wardze dokładnie ją analizując.
- Podoba ci się?- uśmiechnęła się słodko, a on przygryzł dolną wargę i nachylił się do jej ucha.
- Cała mi się podobasz- wyszeptał
Osiemnastolatka zachichotała i wtuliła się w ramię swojego ukochanego.
U Krzysia
Zabrał swoją ukochaną na przejażdżkę swoim motorem, a potem do kina i na spacer po parku. Zakochani świetnie się bawili, a Magdzie uśmiech nie schodził z twarzy. Chłopak cieszył się bardzo, że blondynka mu wybaczyła, bo nie wyobrażał sobie życia bez niej. Kochał ją. 
- Krzysiu- zaczęła Magda i położyła chłopakowi głowę na ramieniu dalej trzymając go za dłoń. 
- Słucham kochanie- powiedział kojącym głosem, przez który Magdzie uginały się kolana. Uwielbiał ją uwodzić i rozczulać, była wtedy taka bezbronna i zdana tylko na niego, a przy tym wyglądała uroczo jak mała dziewczynka. 
- Mam pewien pomysł, ale nie wiem czy się zgodzisz- powiedziała nieśmiało. 
- Mów śmiało- zachęcił ją, a ja ona uśmiechnęła się i stanęła. Spojrzała mu w oczy i wzięła oddech. 
- Co powiesz na wspólny obiad z naszymi rodzicami? Żeby się poznali i nas lepiej poznali- zaśmiała się, a szatyn przejechał dłonią po jej policzku dokładnie analizując każdy szczegół jej twarzy. Patrzył na nią z fascynacją, ale nie można było wyczytać co odpowie.
- Świetny pomysł- uśmiechnął się i oparł swoje czoło o jej i dotknął jej nos swoim. 
- Pierwsze spotkanie z twoim tatą- wyszeptał- Mam się bać?
Oboje roześmiali się i dalej patrzyli sobie w oczy. 
- Raczej nie, ale głowy za niego to nie dam- pokręciła głową, a chłopak złapał ją obiema rękami za policzki i pocałował. Poruszał się po jej wargach z pewnością siebie i zdecydowanie to on dominował w tym pocałunku jak i ich każdym. Zmysły Magdy wariowały kiedy Krzysiek ją całował i nie mogła zrobić nic jak tylko oddać pocałunek i poddać się tej rozkoszy. Ufała mu i wiedziała, że on wszystko zrobi za nią. A Krzysiek uwielbiał się nią zajmować i mieć wszystko pod kontrolą. Blondynka opuściła ręce wzdłuż ciała i tylko poruszała wargami tak jak jej chłopak. Krzysiek pieścił jej wargi i poruszał się po nich jakby w każdym pocałunku i dotyku poznawał ich nową strukturę. Do tego wszystkiego smakował mu jej błyszczyk i uśmiechał się zlizując go swoimi wargami.
Stali tak na jednej z alejek w parku i całowali się pomiędzy, a nad nimi były drzewa i ptaki, obok przechodzili ludzie, którzy patrzyli na nich. Jedni z obrzydzeniem, bo zawsze się tacy ludzie znajdą, a inni ze wzruszeniem. Widać było jak od Magdy i Krzyśka emanowało szczęście i zarażało innych. 

Znalezione obrazy dla zapytania diego dominguez gif

 ~*~
Hej!
Wydaje mi się, że na rozdział jakoś sklejony z kilku miesięcy w miarę długi i z sensem wyszedł ;) 
Nie mam pomysłu na notkę, więc no, ale w następnym rozdziale na pewną będą te obiady i tam się będzie działo :)) 
Przynajmniej tak myślę haha, bo jeszcze sobie tego dokładnie w głowie nie ułożyłam hahah  
Mam dzisiaj dobry humor i z lekka głupawkę, więc no haha
Nie przedłużam, mam nadzieję, że lektura była miła haha 
Przepraszam hahah.
Ok. Bye! ;* *dalej tarza się ze śmiechu i słucha Edzia 'Galway Girl''* (nwm jak Wy, ale ja i cała moja klasa go kochamy <33 chociaż moją największą miłością jest Alvi i koniec. 
Czekam na komki ! 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*  



piątek, 28 lipca 2017

Wyjaśnienie!

Znalezione obrazy dla zapytania alvaro soler gif 
Helloł! 
Dzisiaj mnie coś tchnęło, żeby wejść na tego bloga i sprawdzić czy jeszcze o mnie pamiętacie. I pamiętacie! 
Ja też nie zapomniałam. 
Przeczytałam Wasze najnowsze komentarze pod ostatnim postem i stwierdziłam, że napiszę post wyjaśniający, bo w końcu Wam się coś należy, prawda? 
Powiem tak. Każdy człowiek się zmienia (no zazwyczaj) i temu co kiedyś poświęcał tyle czasu teraz zeszło na bok. 
Naprawdę mniej teraz piszę, a jak coś piszę to na wattpadzie. 
Ale jednak jak nie piszę przez jakiś czas to mi tego brakuje, to jest moja pasja i całe życie. 
Co prawda moje życie obecnie składa się głównie z grania na gitarze, słuchania muzyki, a przede wszystkim to spędzam miliardy godzin z przyjacielem.
Przez co robię rzeczy, których nigdy bym nie zrobiła, a mało tego, bo zachowujemy się jak para i to jest dziwne. Wszyscy nas shippują i kibicują, nawet mój partner z balu gimnazjalnego, z którym nie utrzymuje za bardzo kontaktu jak ostatnio do niego dzwonił, a jak zwykle byliśmy razem na mieście to zadał jedno pytanie: ,,Kiedy wy się oficjalnie przyznacie, że jesteście parą?'' 
Jesteśmy zwykłą parą przyjaciół, którzy są o siebie zazdrośni, leją się, chcą pozabijać, siedzą obok siebie w dość dziwny sposób, w pseudonimach na messengerze mają to samo nazwisko, mówią na swoich rodziców teściowie, piszą 24h i wyzywają się oraz kłócą na okrągło. Do tego piją z jednej butelki i na zakupy zazwyczaj chodzę tylko razem, którzy nawet w simsach 4 zrobili swoją rodzinę i w każdej grze wpisują obojgu to samo nazwisko po nim. 
Od razu pytam czy Wy nas też po tym co napisałam shippujecie? 
Ale przez to wszystko nie mam czasu pisać ani nad tym myśleć, co chwilę się z nim widzę, gdzieś mnie wyciąga, coś wymyśla.
Jak z nim jestem to jakoś jest inaczej, zapominam o tym głupim świecie xdd 
I zapomniałam przez tego idiotę, że 11 lipca były urodziny tego bloga!
Które?? 
3! 
Już 3 lata! 
Wooow
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI 3 LAT BLOGA! hehe 
A co do rozdziału to POSTARAM się coś napisać, bo ten weekend uwalniam się od tego idioty (co z tego, że dzisiaj u niego byłam ;p haha) i spędzam czas z przyjaciółkami. Jutro z jedną, a w niedziele z drugą ;) 
Jednak mimo to może coś mnie oświeci i dam radę to napisać, bo już miałam kilka podejść do tego i coś wyszło, ale i tak lipa :/ 
Ale coś więcej napisałam.
Tak jak Wam napisałam, nie mam głowy do pisania sami widzicie czemu. 
Wszyscy nas shippują, a ja rozmyślam nad tym czy mają rację czy nie ehh :/ 
Nwm już, a Wy co myślicie?
Dobra oświadczam tu, że nie zawieszam ani nie odchodzę z bloga. Miałam po prostu nie planowaną przerwę :/ haha 
Ale rozdział niedługo się pojawi ;) 
Może i do końca miesiąca będzie :D
Kocham Was! <33 <3 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 
P.S. Macie na gifku mojego Alviego <3333 



środa, 22 marca 2017

Wiadomość III

Znalezione obrazy dla zapytania elena i damon gif 
Ten gifek przedstawia moją ukochaną parę <33 
Myślałam nad tym i dalej nie wiedziałam, bo to czuję się jakbym była pomiędzy młotem, a kowadłem. 
Ale jechałam samochodem z tatą i powiedział mi takie mądre słowa, które dały mi 100% pewność co mam zrobić. 
Powiedział mniej więcej coś takiego ,,Pamiętaj rób zawsze swoje, a inni i tak cię potem z tym docenią''. 
Nawet nie wiedział jak trafił tym tekstem w kontekst. 
Dlatego postanowiłam, że...Nie rzucę pisania i nie będę się poddawać. Będę pisać i przestanę się przejmować co o tym myślą inni. Jak rozdział nie wyjdzie to trudno, następny będzie lepszy. A zresztą jak ma mi nie wyjść skoro mam bujną wyobraźnię i kocham to robić. Zresztą moje opowiadanie na konkurs mnóstwo osób chwali i uważają, że mam duży talent do pisania. 
Udowodnię wszystkim tym co uważają inaczej, że nie tak łatwo mnie nie pokonają, bo będę walczyła oto co kocham do samego końca. Zostawiłam już rysowanie i przez to nikt nie wie, że umiem rysować. Jak rysuje to raz na ruski rok i tylko dla samej siebie, żeby pomyśleć. Tak jak dzisiaj na przykład haha. 
Dlatego zostaję i postaram się coś przez weekend napisać ;p 
Ale niczego nie obiecuje wiecie jak to z czasem bywa :p 
Dziękuje Maddy i Gosi za to, że ZAWSZE jesteście <33 
Kocham Was miśki moje <3 <3 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 
 

wtorek, 21 marca 2017

Wiadomość II

Moje kochane...
To dla mnie też trudne. 
Chcę bardzo z Wami zostać i OBIECUJE, że jeszcze się z tym prześpię i jutro Wam dam znać. Ewentualnie kiedy indziej (wiecie szkoła -.- ;-;), ale się odezwę. 
Przemyśle to, bo naprawdę ciężko mi z tą myślą, bo chyba nawet nie umiem tak żyć, bez tego.  
Ale Maddy masz rację, że nie wolno się poddawać. Dlatego przemyśle...Naprawdę :) 
Pozdrawiam Nataly :-) :* 
P. S. Moja klasa (no 8 osób, bo reszcie się nie chciało) zajęliśmy 2 miejsce w konkursie na taniec do piosenki disco polo 😄 

Wiadomość

Kochani moi przychodzę do Was ze smutną informacją. Nie sądziłam, że do tego dojdzie i, że wgl będę w stanie podjąć taką decyzję, ale cóż...
Chciałam Wam powiedzieć, że...uważam, iż powinnam rzucić pisanie. Nie nadaje się do tego i ostatnio mam same przytyki od najbliższych (co boli najbardziej) na temat mojego pisania. Do tego straciłam wiarę w to, że wgl umiem pisać. Umiałam, ale już nie umiem i nie będę się męczyć, bo inni mają to w nosie. 
Więc przepraszam...może kiedyś do tego wrócę :/ 
Przepraszam, wybaczcie mi :'( 
Nie jest łatwo mi to pisać i zostawić pisanie. Może będę pisać, ale tylko dla siebie i to co muszę w szkole. Prace na konkurs napisałam i oddam ją jeszcze, ale to koniec. 
I tak nie wygram, bo pisze beznadziejnie :'( 
Mam nadzieje, że mi wybaczycie:) :( ( 
Pozdrawiam i całuje Nataly :) :* 

piątek, 27 stycznia 2017

Rozdział 13

Rozdział dla mojego boyfrienda... ;)(taa...zaczęłam go pisać jak byliśmy razem :/ hm...)...dla moich wszystkich kochanych przyjaciół <3
U Dominiki
Miesiąc później
Nastolatkę od kilku dni bolała głowa, gardło, brzuch i wymiotowała z rana. Jej mama się martwiła, że to jakieś poważniejsze zatrucie, bo dziewczynie ciągle było słabo. 
Bartek jako jej chłopak siedział przy niej przed szkołą, pisał będąc w szkole i przychodził po szkole. Bardzo się o nią martwił, tak samo jak Mateusz i Julia z Karoliną. To były jej najbliższe przyjaciółki i zamartwiały się. 
- Domiś...jak się czujesz?- zapytała Julia, która siedziała przy niej z Bartkiem, ponieważ reszta musiała już iść do swoich zajęć. 
- Źle...Ale chyba lepiej niż było godzinę temu, nawet mogę wstać- powiedziała i wstała podchodząc do okna, żeby je zasłonić przed dużym słońcem, któremu towarzyszył mróz. 
Nagle zakręciło jej się w głowie, a okno zaczęło się kręcić jak na karuzeli. Przeszył ją silny ból brzucha, a nogi stały się jak wata. Ostatnie co czuła to silne ramiona, które ją złapały. 

Otworzyła swoje brązowe oczy i oślepiło ją ostre światło. Przełknęła ślinę czego żałowała, ponieważ gardło ją paliło.Wykrzywiła twarz i rozejrzała się po sali. Była w białym pomieszczeniu, gdzie było jeszcze jedno łóżko, a na krześle siedzieli rodzice, a przy łóżku stał Mateusz. 
- Mamo?- wychrypiała
- Tak córeczko jestem, jak się czujesz?- mówiła czułym i załamanym głosem. 
- Dziwnie, gdzie Bartek?- chrypiała
- Na korytarzu zawołać go?- zapytała mama 
Pokiwała tylko głową i Beata poszła po osiemnastolatka. 
Chłopak siedział ze zwieszoną głową i patrzył na szpitalną podłogę.
- Bartek- zaczęła kobieta - Dominika się ocknęła i prosiła, aby cię zawołać.
Chłopak zerwał się z krzesła i od razu poleciał do sali. Kiedy zobaczył ukochaną uśmiechnął się, a w jego oczach pojawił się błysk, który Dominika uwielbiała.
- Bartuś...- uśmiechnęła się, ale dużo ją to kosztowało.
- To my może wyjdziemy- powiedziała Beata i pociągnęła męża oraz syna na korytarz.
Młodzi zostali sami, więc Bartek usiadł na krześle i wziął w ręce dłoń ukochanej.
- Dominika...Jak się czujesz? Martwię się bardzo o ciebie- mówił i patrzył jej w oczy.
- Dobrze, już lepiej...Ale gardło- chrypiała - Dalej boli
- To pewnie angina, ale te inne objawy...- mówił, ale lekarz wszedł do sali i przerwał mu wypowiedź.
- Dzień dobry
- Dzień dobry panu
- Dzień dobry- powiedział Bartek i wstał z krzesła.
- Mamy już pani wyniki, ale musimy zrobić jeszcze jedno ważne badanie i wtedy wrócę do pani- lekarz przeglądał plik kartek i spoglądał co chwila na chłopaka jak i dziewczynę.
- No dobrze, a jakie to badanie?
- USG, pielęgniarka zaraz po panią przyjdzie- poinformował i wyszedł z sali.
Nastolatkowie spojrzeli po sobie i wzruszyli ramionami. Po chwili jednak pojawiła się pielęgniarka i zabrała Dominikę na USG.

Osiemnastolatka położyła się na specjalnym łóżku i czekała na lekarza.
Przyszedł młody lekarz w kręconych włosach świeżo po studiach medycznych.
- Dzień dobry pani- przywitał się
- Dzień dobry
- Pani...Dominika Pawłowska...Oj przepraszam panna Dominika Pawłowska- uśmiechnął się.
- Ach...no tak jeszcze tak- zaśmiała się pod nosem.
- No dobrze...Muszę panience zrobić badanie, bo lekarze nie są jeszcze pewni- mówił łagodnym głosem. Podwinęła bluzkę i lekarz Sebastian zaczął badanie. Spojrzał na ekran i zrobił duże oczy, a potem przeniósł wzrok na osiemnastolatkę.
- Coś się stało?
- Em...Z tego co ja widzę to...
- Co jest?
- Gratuluję panno Dominiko- powiedział w końcu i posłał jej uśmiech.
- Co? Ale czego mi pan gratuluje?
- Jest pani w ciąży to koniec czwartego tygodnia- oznajmił, a dziewczynie się poszerzyły źrenice z wrażenia. W ciąży? Ale jak to? Przecież ona nigdy...Zaraz...spała z Bartkiem tak z miesiąc temu, ale to był jeden jedyny raz. I faktycznie już jakiś czas temu powinna dostać okres, ale była taka zakręcona, że o tym zapomniała
- A...jak dziecko?
- Bardzo dobrze, rozwija się prawidłowo nie mam zastrzeżeń.
- Ale proszę pana bolał mnie brzuch i te wymioty...- wymieniała -...Do tego to gardło
Młodzieniec się uśmiechnął szeroko i pokiwał głową. Położył jej dłoń na ręce, żeby się uspokoiła.
- Spokojnie...Mogę panience mówić po imieniu?
- Tak proszę
- Więc Dominiko to są normalne objawy ciąży, jestem ginekologiem i wiem co mówię. A co do gardło to, to nie ma nic wspólnego. Wracając do objawów to kiedy u ciebie wystąpiły?
- Kilka dni temu
- A przepraszam, że pytam, ale...kiedy to ostatni raz robiłaś?
- Będzie tak około miesiąca temu
- I wszystko się zgadza, ale w takim razie późno u ciebie wystąpiły objawy. No nic wszystko zależy od organizmu. Ale u twojego dzidziusia wszystko okej- uśmiechnął się jeszcze raz pocieszająco. Jak dla Dominiki to nie była dobra wiadomość. Miała dopiero osiemnaście lat, a już była w ciąży i to ze swoim pierwszym chłopakiem. Zaczęła się bać oto dziecko i oto co powie Bartek, jak zareaguje? Zostawi ją? Albo pomyśli, że chce go zatrzymać albo wrobić w dziecko?
- No to tyle, chcesz zdjęcie?
- Ee...tak, ale proszę, żeby na razie moi rodzice o tym nie wiedzieli. Ja muszę sama to ogarnąć- powiedziała przerażona.
- Jasne nie ma problemu
Pielęgniarka przyszła i zabrała mnie z powrotem na salę.

W jej sali nikogo nie było i dziewczyna dziękowała za to w duchu. Nie chciała teraz nikogo widzieć. Musiała sama się pogodzić z myślą, że pod jej sercem rozwija się dziecko Bartka.
Dręczyła się czy, jeżeli Bartek w ogóle zaakceptuje jej ciąże to czy sobie poradzą. Co ze szkołą i maturą w przyszłym roku? A jej rodzice? Zabiją ją, a Mateusz zabije Bartka. Wyrzucą ją z domu i będzie się tułała sama z małym dzieckiem? A jeszcze jest gorsza wersja, że Bartek ją wyzwie, rzuci i odejdzie zostawiając ją całkiem samą. Zostanie jej tylko Julia i Karolina o ile będą chciały zająć się nie swoim dzieckiem. Julia ma swojego chłopaka, a Karolina jest bardzo miła, ale szalona i ciągle rozmarzona o Grześku. A jakby wróciła do Zielonej Góry do Wilkanowa do jej dziadków? Czy starsi ludzie przygarnęliby osiemnastoletnią wnuczkę w ciąży? Rodzice jej mamy zawsze byli opiekuńczy.
Jej dziadek miał piątkę dzieci. Pierwszego syna jej Janka z pierwszą żoną, która mu zmarła zaraz po porodzie, a potem ożenił się z jej babcią i mieli czwórkę dzieci. Mariusza, Darka, Przemysława i jej mamę. Beata była najmłodsza i do tego była córką, jego jedyną córką. Otoczył ją wielkim kloszem i została córeczką tatusia. Na dodatek jej czwórka starszych braci również pilnowała siostry. Zwłaszcza Janek i Mariusz, ponieważ Janek był o trzynaście lat starszy, a Mariusz jedenaście lat starszy, potem był Darek z dziewięć lat starszy, a od Przemka dzieliło ją tylko siedem lat. Jednak mimo wszystko dbali o swoją młodszą siostrzyczkę i jak tylko pojawiał się zwykły ''kolega'' przesłuchiwali go i zaraz znajomość się kończyła. To wszystko wytrzymał tylko jeden mężczyzna. Była już dorosła i nawet zaczynała pracę, ale niestety miała mały wypadek, ponieważ poślizgnęła się i upadając złamała rękę. Trafiła na stół operacyjny, gdzie naprawili jej rękę. Wtedy poznała mężczyznę, który nazywał się Robert Pawłowski i to on ją operował oraz odpowiedział poprawnie na wszystkie pytania braci i ojca. Nie dał się złamać ani braciom ani ojcu i po dwóch latach ożenił się z Beatą, a za rok urodził się ich syn Mateusz, zaś trzy lata później pojawiła się na świecie drobniutka Dominika. Teraz ta Dominika ma osiemnaście lat, chłopaka i jest w ciąży.
Dziewczyna przypomniała sobie, że jej brat magluje każdego jej kolegę i każdy uciekał, ale jest jeden wyjątek. Bartek odpowiedział na jego głupkowate pytania i nie boi się jego gróźb.
- Może jest nadzieja- powiedziała do siebie Dominika i wtedy do sali wszedł Bartek.
- Nadzieja na co?- zaśmiał się i wszedł do środka. Nastolatka nie wiedziała co ma powiedzieć i czy w ogóle ma to teraz powiedzieć.
- Em...na to, że przyjdziesz i właśnie jesteś- wybrnęła z tego. Bartek nachylił się, żeby ją pocałować, ale do pokoju wszedł lekarz z pełnym plikiem wyników.
- Przepraszam, ale muszę porozmawiać z pacjentką na osobności.
- Em...no dobrze to już wychodzę. Jak coś to jestem obok kochanie- mrugnął do niej i poszedł.
Lekarz prowadzący spojrzał na brunetkę i westchnął.
- Wiemy co pani jest
- Tak ja też już wiem
- Pan Sebastian dostarczył nam badanie, ale mamy też inne. Jak pani wie jest pani w...
- Wiem proszę dalej
- ...Dobrze, a ten ból gardła i głowy to angina, ale delikatna i gorączka spadła, więc z pani dzieckiem wszystko w porządku. Przepiszę pani bezpieczne leki i jutro może pani iść do domu- zakomunikował.
- Doktorze...mam jeszcze jedną prośbę. Jak moi rodzice i w ogóle ktoś ode mnie z bliskich lub znajomych będzie pytał to niech pan powie, że to angina i lekkie zatrucie, dobrze?
- Ee...dobrze. Rozumiem, że nie chce pani na razie mówić?
- Nie, muszę to zrobić sama i chyba najpierw powiem swojemu chłopakowi- powiedziała już chyba bardziej do siebie, ale lekarz wysłuchał, pokiwał głową i wyszedł.
Opadła na poduszkę i spojrzała w sufit. Nie wiedziała co robić. Bała się, ale ten mały pęcherzyk na ekranie bardzo ją wzruszył. Dlatego jednego była pewna, że urodzi to dziecko, nie zabije go. 
- Mogę?- zapytał Bartek i wszedł do sali. Dominika podniosła się, ale chłopak kazał jej tego nie robić.
- Co powiedział lekarz?
- To zwykłe przeziębienie, ale...Bartuś musimy porozmawiać- powiedziała z powagą w głosie na co chłopak się przeraził trochę, ale usiadł na krześle i złapał ją za rękę patrząc w jej oczy.
- Słucham cię kochanie- przygotował się
- Ee...- rozpłakała się, ale Bartek otarł jej łzy.
- Kochanie nie płacz, spokojnie co się dzieje?- zmartwił się
- Boje się- ciągle popłakała
- Jestem z tobą choćby nie wiem co i nie musisz się bać. Nie zostawię cię, nigdy- zapewniał ją i Dominika pociągnęła nosem po czym spojrzała na niego ze smutnymi oczami.
- Bartuś...Jestem w ciąży- wyznała, a chłopak zrobił wielkie oczy.
Nastała cisza, a Bartek siedział z głową spuszczoną między nogami przy łóżku Dominiki, która miała zakrytą twarz dłońmi.
Oboje bali się odezwać, ale oboje chcieli tą niezręczną ciszę przerwać. Jednak żadne z nich nie wiedziało co powiedzieć. Bartek był w szoku tak samo jak Dominika, a może nawet i bardziej, bo dziesięć minut temu dowiedział się, że zostanie tatą. Ale Dominika też była w szoku, bo w końcu to ona nosiła to dziecko i miała je urodzić.
- K-który to tydzień?- wyjąkał w końcu Bartek, dużo go kosztowało to, żeby w ogóle coś powiedzieć.
- Koniec czwartego- wychrypiała nastolatka.
- Masz zdjęcie?- podniósł głowę i obrócił się do swojej dziewczyny.
- Tak, jasne- wydukała i podała mu zdjęcie, które chowała. Chłopak wziął je do rąk i przyjrzał się dokładnie robiąc coraz większe oczy, ale na jego twarzy pojawił się też uśmiech.
- To moje dzieło, moje dziecko- powiedział ze wzruszeniem w głosie. Dominika zaśmiała się ze łzami.
- Nie jesteś zły?
- Trochę jestem, ale nie na ciebie skarbie. Na siebie, bo to moja wina, ale na was nie jestem. Cieszę się- uśmiechnął się szeroko i ją pocałował.
- Ale póki co nie mówmy nikomu, okej?
- Chyba nie chcesz tej kruszynki...- przestraszył się
- Nie! Coś ty! Jak zobaczyłam to dziecko na monitorze to...- zaczęła płakać i śmiać się ze wzruszenia. - Żałuj, że tego nie widziałeś Bartek- machała rękami jak nakręcona.
- Zobaczę przy następnym badaniu Domiś- posłał jej piękny uśmiech, a ona się zarumieniła i zrozumiała, że Bartek jej pomoże.

U Bartka
Osiemnastolatek wrócił do domu dość późno, bo siedział u dziewczyny dopóki go pielęgniarki nie pogoniły. 
Pierwsze co zrobił to wziął prysznic i położył się do łóżka z laptopem. Miał jeden cel ciąża oraz rozwój i wychowanie dziecka
Przeglądał wszystko co się tylko dało i notował jak najwięcej. 
Dopiero po ok. pierwszej w nocy poszedł spać. 
Rano poleciał do szpitala i zastał tam przyjaciółki Dominiki. 
- Wchodź Bartuś- zawołała jego dziewczyna. 
- Cześć dziewczyny- rzucił na wejściu i pocałował swoją ukochaną w czoło. 
- Czemu zarwałeś noc?- zapytała Dominika. Chłopak spojrzał na dziewczyny, a one pokiwały głowami. 
- Wiemy- odparła Karolina. 
- Gratulacje- dodała Julia. 
- Dzięki- spuścił głowę i się zaśmiał - Czytałem na temat ciąży i dzieci
- O to jest podejście- szturchnęła Julię Karola. A ta zaśmiała się i dostała sms' a. Spojrzała na wyświetlacz i uśmiechnęła się. 
- Co napisał?
- ,,Bądź dzisiaj w parku o 11.30. Kocham cię, twój Maciek''- zacytowała Julia i przygryzła dolną wargę. 
- Układa się wam?- zapytała Dominika. 
- Oj tak
- A już coś było?- poruszyła zabawnie brwiami Karolina szturchając koleżankę. 
- Od razu mówię nie próbujcie- wtrąciła się dziewczyna Bartka i spojrzała na swojego chłopaka, a ten usiadł po drugiej stronie jej łóżka i splótł ich dłonie. 
- Dziewczyny przecież od tego się to wszystko zaczęło- zarumieniła się Julka. 
- Ale nie jesteś w ciąży, wy to macie fuksa. Tylko my zaliczyliśmy wpadkę- burknęła Domi. 
- Kochanie coś ty! Ja tam się cieszę, że będę miał potomka
- Jak się moi rodzice i Mateusz dowiedzą to nie wiem czy dożyjesz narodzin tego potomka- spojrzała na niego spode łba. 
- Ja się Matiego nie boję i twojego taty też nie. Najpierw będą trochę źli, ale jak zobaczą nasze dziecko to cała złość im minie mówię ci skarbie ty mój- pocałował ją w policzek. 
W pewnej chwili telefon Bartka zaczął dzwonić i przerwał im miłą sielankę. 
- Hallo?...Cześć Krzychu...Ale...Krzysiek ja ci to wytłumaczę tylko...Błagam nie mów jeszcze rodzicom! Dobra będę...

 Znalezione obrazy dla zapytania marco tavelli gif 
~*~
Elo, elo pięć dwa zero!
Dzisiaj już notka była, więc tak krótko o rozdziale i na temat komentarza. 
Wiem, że Ty Maddy będziesz zawsze czekać :* Jesteś moją wierną czytelniczką :* 
Jak Wam się podoba taka akcja? 
Wiem jestem zła, że przerwałam w takim momencie :D wgl to krótki ten rozdział nie sądzicie? 
Hm....no cóż chyba był z trzy miesiące pisany, więc no...
Dobra dzięki za cierpliwość i jakiekolwiek komentarze, ale MAŁO ICH! :C smutam :C 
Dobra lecę, bo jutro muszę wcześniej wstać itd. Czeka mnie ciekawy i towarzyski weekend :D 
Taki naukowy, ale jak się chce być na koniec roku wzorowym i, któregoś tam czerwca wyjść z liceum ze świadectwem i paskiem na nim to cóż...
7 komentarzy=next rozdział (mój numerek w dzienniczku <3 dobijcie błagam to taka piękna liczba <333) 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*  


Wielki powrót!

Znalezione obrazy dla zapytania caroline i klaus gif 
 Hejka naklejka! 
Jak mówi tytuł wracam do Was kochani! 
A z czym wracam? 
Ze zdrowym nadgarstkiem, który kręci się i działa bez zarzutu oraz z nowym pomysłem na nowy one shot. 
Oczywiście jeszcze muszę skończyć tam ten, ale chwilo na niego weny nie mam :D
Za to może dokończę rozdział i wstawię ;)) 
Powiem Wam, że od 3 gimnazjum tak na poważnie chciałam mieć chłopaka i szukałam go na siłę. W 1 liceum (w sumie to teraz xddd) wreszcie dopięłam swego i miałam chłopaka. Byłam serio szczęśliwa, ale to nie ten. Albo i ten, ale za szybko to było. Tak nagle stwierdziliśmy, że spróbujemy i wszystko się potoczyło jakoś samo. Ale rozumy nam wróciły i skończyliśmy to. 
Nie sądziłam, że to tak przeżyje, ale dopiero jakiś tydzień temu to wszystko ze mnie zeszło. Ten żal i rozpacz, ale...wtedy powiedziałam sobie, że będę wzorowa na koniec roku i zadbam o siebie, a chłopaków sobie odpuszczam, i nie chcę mieć żadnego. 
Czego ten świat nie rozumie?!
Jak chciałam to nie było żadnego, a jak nie chce to się aż trzech przyczepiło!
Jeden się gapi na korytarzu, drugi w klasie, a trzeci na próbach się patrzył. Na szczęście jeden przestał. To zostało dwóch i oni są naprawdę ładni i podoba mi się to ich wpatrywanie się we mnie, ale zawrócą mi w głowie i znowu będzie to samo. 
No życie licealistki łatwe nie jest, ale się nie nudzę :D
Nie mam na co narzekać mam dwie świetne przyjaciółki, najlepszego przyjaciela na świecie, (który jest tak mega irytujący, ale opiekuńczy taa to on mnie pilnował, żebym dbała o rękę i dzięki niemu nią normalnie ruszam, i jak nie wierzycie, że istnieje przyjaźń po związku to my jesteśmy przykładem, że można ;) pozdro ty mój strażaku magiku) mam dwóch adoratorów, brata, z którym się dogaduję, bratową, która jest spoko, rodziców, z którymi nawet da się rozmawiać oraz chrześniaka. Więc chyba nie powinnam narzekać...No i cudowną klasę humanów tumanów(tumany to z: biologii, matmy i geografii oraz wosu, ale human to co się dziwić ;P ) i kalek, bo nawet piłki nie umiemy złapać, a nasz wychowawca to historyk, wf' ista i nauczyciel wosu xddd
Dobra, ale koniec idę pisać dla Was rozdział :D
Dziękuje, że tyle czekacie. 
Postaram się to nadrobić, ale pamiętniki wampirów (gifek wszystko wyjaśnia Carolina+Klaus=<3) mnie tak wciągnęły, że już mam 4 sezon :D
Przepraszam Was za to wszystko :D i to opóźnienie ;p
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*