niedziela, 18 września 2016

Rozdział 8

U Dominiki
Dziewczynie biło serce z radości. Chłopak zapytał się ją o chodzenie, ale krótko się znali. Bała się trochę, ale jednak radość przeważyła szalę. 
- Bardzo chętnie- posłała mu uśmiech, a on zaczął się śmiać ze szczęścia i przytulił ją mocno. 
Potem jeszcze chwile pospacerowali trzymając się za ręce i Bartek odprowadził nastolatkę do domu.
Tam pożegnali się całusem w policzek i długim uściskiem.
- Cześć maleńka, już za tobą tęsknie- pogłaskał ją po policzku, Dominika od razu oblała się rumieńcem.
- Cześć Bartuś. Ja za tobą też- zrobiła smutną minę i pobiegła do domu.
Osiemnastolatek odprowadził ją wzrokiem i sam poszedł do swojego domu.
- Domi! Zadałem ci pytanie!- z rozmarzenia wyrwał ją głos Bartka.
- Cco?- potrząsnęła głową i spojrzała w jego brązowe oczy. Chłopak roześmiał się i spojrzał w drugą stronę.
- Zapytałem się czy pójdziemy na pizze- zaśmiał się pod nosem i przeniósł wzrok na nastolatkę.
- No pewnie!- uśmiechnęła się i ruszyli. Całą drogę milczeli, ale za to w restauracji rozmawiali jak najęci. Po spotkaniu chłopak odprowadził Dominikę pod dom i ucałował delikatnie jej policzek.


Kiedy weszła do pomieszczenia zaczęła się rozbierać i poszła do kuchni umyć ręce oraz coś zjeść.
Otworzyłam lodówkę i wzięła sobie jogurt z jagodami po czym usiadła w salonie przed telewizorem.
- Domi?- usłyszała głos swojego brata.
- Tak to ja
- Mogę wiedzieć kto to był? I, gdzie byłaś tak długo?- dopytywał się i usiadł naprzeciwko na kanapie.
- To był Bartek...Mój przyjaciel i byliśmy na mieście- wydukała jedząc jogurt. Mateusz zrobił wielkie oczy i podszedł do młodszej siostry.
- Twój przyjaciel? Ja go widziałem pierwszy raz w życiu. Od kiedy go znasz?
- Od wczoraj, ale...Postanowiliśmy się lepiej poznać- szybko dodała.
- Eh...Domiś...Szybko mu zaufałaś, boje się, że...- urwał widząc wściekłą twarz siostry.
- Mateusz przestań! Zachowujesz się tak do każdego chłopaka, który jest mi bliski!- krzyknęła
- Bo jesteś moją młodszą siostrzyczką i po prostu się o ciebie martwię- powiedział z troską w głosie i podszedł obejmując Dominikę.
- Spokojnie braciszku mam wszystko pod kontrolą, a co do Bartka to może wam go przedstawię, co?- zapytała radośnie i odstawiła pojemniczek po jogurcie na stolik.
- Hm...Jak chcesz to dawaj- wzruszył ramionami.
Po weekendzie
U Julii
Nastolatka umówiła się z Karoliną po szkole i długo u niej siedziała. Zwierzyła się, że postanowi dać szansę Maćkowi jako przyjacielowi, a dalej to czas pokaże. Zasiedziała się u niej, ponieważ wyszła dopiero o 19. Było już pusto i do tego zimno. Postanowiła, że pójdzie szybszą drogą, aby być wcześniej w domu. Już w połowie drogi wyczuła zapach męskich perfum i alkoholu. Kiedy obejrzała się za siebie dostrzegła trzech mężczyzn, którzy za nią idą i śmieją się popijać alkohol. Przeszły ją ciarki po plecach, ale szła dalej tym samym tempem. Skręciła w kolejną uliczkę i obejrzała się ponownie. Nie było ich. Uśmiechnęła się na myśl, że ich zgubiła i spojrzała w przód od razu stając jak wryta. Trzech mężczyzn szło w jej stronę z głupkowatymi uśmieszkami i wiadomo jakimi myślami. Przełknęła głośno ślinę i ruszyła naprzód chcąc ich wyminąć, ale oni otoczyli ją i zaczęli się zbliżać. 
- Zostawcie mnie- pisnęła 
- Oj ślicznotko nie bój się nas- powiedział jeden. Julia zaczęła się trząść i z zimna, i ze strachu. 
- Zimno jej chyba- powiedział drugi 
- Spokojnie niunia zaraz cię rozgrzejemy- powiedział trzeci i rozpiął jej kurtkę. 
- Zostaw!- krzyknęła, a drugi klepnął ją w tyłek. Natomiast pierwszy facet najwyższy z nich zerwał z niej ubranie wierzchnie i rozerwał bluzkę. 
- Nie! Nie! Puśćcie mnie!- krzyczała i wyrywała się, ale któryś z nich złapał ją za nadgarstki i zaczął brutalnie całować. Przypomniała sobie noc z Maćkiem i stwierdziła, że mimo alkoholu to chłopak był o wiele bardziej delikatny. Krzyczała, wyrywała się, kopała ich, ale na nic. Najmniejszy z nich złapał ją za biust, a potem przyszpilił do ściany i ocierał swoją męskością o jej czułe miejsce po czym zerwał jej spodnie. 
- Nie! Pomocy! Ratunku niech mi ktoś pomoże!- darła się i płakała. Facet zdjął swoje spodnie i dalej ocierał się o dziewczynę całując ją wszędzie. Kiedy pijany mężczyzna miał w nią już wejść usłyszała znajomy głos. 
- Zostawcie ją!
- A ty tu czego chłoptasiu?- warknął jeden z nich. 
- Powiedziałem zostawcie dziewczynę w spokoju- syknął, a ja ujrzałam tak bardzo znaną mi postać. 
- Bo co?
- Bo będziecie tego żałować- powiedział Maciek. 
Ten, który miał mnie zgwałcić rzucił mną, gdzieś w bok i naciągnął spodnie po czym zaczął się bić z Maćkiem. Cała się trzęsła w środku z przerażenia, ale jej serce skakało z radości widząc nastolatka, który stanął w jej obronie. On rzeczywiście musi coś do niej czuć. Przymknęła oczy i skuliła się, wszystko ją bolało, a kiedy poczuła czyjąś rękę na swojej gwałtownie drgnęła i otworzyła oczy. 
- To ja Juluś...Nic ci nie jest?- powiedział zdyszany chłopak, a ona zdezorientowana wtuliła się w niego. Jego zapach perfum uderzył w Julie, a jej serce z radości, że jest w jego objęciach skakało jak oszalałe. 
- Chodź zabiorę cię do domu- wyszeptał i wziął mnie na ręce.
Dość szybko doszli do domu dziewczyny. Przez całą drogę chłopak niósł ją na rękach, a ona cała się trzęsła. Była przerażona tym wszystkim i roztrzęsiona tym co się stało. Do tego miała mieszane uczucia, bo z jednej strony cieszyła się z tego, że ją obronił. Ale z drugiej bała się tej bliskości tego, że trzymał ją na rękach, że ona obejmowała go za szyję.
Julia nie była wstanie nic powiedzieć, ale na szczęście Maciek wiedział, gdzie mieszka, bo Grzesiek mu kiedyś mówił.
- Jesteśmy- wyszeptał i zadzwonił dzwonkiem. W małym okienku w drzwiach zapaliło się światło i nastolatkowie ujrzeli twarz Moniki.
- Julia? Co się stało?- przestraszyła się kobieta.
- Dobry wieczór. Pani córkę napadli jacyś pijani faceci i...chcieli zgwałcić w ostatniej chwili ich pogoniłem- wyjaśnił Maciej. Monika złapała się za głowę i chciała wziąć córkę na ręce, ale ta wpadła w taką panikę, że nie chciała puścić Maćka.
- Kochanie to ja twoja mama. Nie bój się mnie- mówiła czule, ale szatynka wtuliła swoją twarz w szyję osiemnastolatka i przymknęła powieki szlochając.
- Wie pani jak to zauważyłem to jeden już prawie...- Julia zacisnęła kurczowo ręce na szyi chłopaka i zaczęła płakać.
- Moje maleństwo...Chodź zaniesiesz ją do pokoju, bo ona cię chyba nie puści- powiedziała zmartwiona mama Julii i wpuściła ich do środka.
Chłopak zdjął buty i poszedł za kobietą na górę.
- Co się stało?!- wrzasnął przerażony Grzesiek kiedy zobaczył kolegę i swoją siostrę.
- Cześć Grzesiek. Julie zaatakowali jacyś pijacy. Mam ci dłużej tłumaczyć?- spojrzał na niego, a Grzesiek zacisnął dłonie w pięści aż pokazały się kłykcie.
- Chodź za mną chłopcze- ponagliła go Monika i osiemnastolatek ruszył za nią. Dotarli do pokoju nastolatki i młodzieniec położył ją na jej łóżku. Chciał zabrać swoją kurtkę, którą ją okrył, ale ta owinęła się nią wchłaniając ten cudny zapach i zwinęła się w kłębek.
- Juleńko...- dziewczyna nie otworzyła oczu tylko chwyciła dłoń chłopaka i przytulia się do niej.
- Ona cię nie puści. Jak się nazywasz? I kim właściwie jesteś?- kobieta zadawała pytania i między czasie przykryła córkę kocem.
- Jestem Maciej Domagała...kolega Julii ze szkoły. Jesteśmy w tym samym wieku, ale ja chodzę do innej klasy, a Grzesia też znam to mój kolega- zaśmiał się i usiadł na łóżku przytulając dziewczynę.
Kobieta widząc ich razem zaczęła podejrzewać, że tych dwójkę łączy coś więcej niż koleżeństwo ze szkoły.
Stwierdziła, że nie będzie im przeszkadzać i zostawi ich samych. Po czym wyszła z pokoju i zamknęła drzwi.
Maciek ułożył się na łóżku i przytulił do siebie nastolatkę. Czuł jak oddycha i jak nadal się trzęsie  wtulając w niego swoją zapłakaną twarz.
- Julia...Przepraszam za to wszystko- wyszeptał i pocałował ją w spocone czoło.
- Maciek...Maciuś dziękuje ci- wychrypiała - Nie masz za co mnie przepraszać.
Licealista miał łzy w oczach widząc jak jego ukochana się trzęsie. Objął ją jeszcze mocniej i słyszał rozmowy na dole.
- Kto to był?- zapytał ojciec Julii.
- Maciek...Przyniósł Julkę, bo...- Monika rozpłakała się - Julkę chcieli zgwałcić! On ją obronił! A teraz nie chciała go puścić i został z nią
- Gdzie?!
- U niej w pokoju są- powiedziała pociągając nosem mama Julii.
Mężczyzna ruszył wściekły po schodach i wpadł do pokoju córki.
Jego oczom ukazała się osiemnastolatka zwinięta w kłębek leżąca na torsie młodego chłopaka, który oplatał ją swoimi ramionami i lekko kołysał leżąc na jej łóżku. Kiedy dostrzegł mężczyznę zrobił poważną minę i przełknął ślinę.
- Dobry wieczór panu- przywitał się i skinął głową. - Jestem Maciej Domagała.
- Adam Pawłowski...Maciej...Chciałem ci podziękować za uratowanie mojej małej córeczki- mężczyzna podszedł bliżej i dotknął dłoni nastolatki. Dziewczyna drgnęła i przerażona zabrała rękę chowając ją w kurtkę chłopaka.
- To ja kochanie
- Proszę pana, gdybym pan widział co jej robili...Gdy to zobaczyłem wpadłem w szał i pobiłem całą trojkę, a Julię okryłem swoją kurtką. Cała się trzęsła i najpierw się mnie bała, ale potem wziąłem ją na ręce i tutaj przyniosłem. Od tej pory nie puszcza mnie, bo się boi. A ja wcale się jej nie dziwię- nastolatek zacisnął usta i przymknął oczy głaszcząc po plecach ukochaną.
Kochał ją i nie mógł patrzeć jak ta cierpi.
- Maćku bardzo ci dziękuje, ale muszę wiedzieć...Czy do czegoś doszło?- Adam zrobił bardzo poważną minę.
- Nie- odpowiedział krótko - Zdążyłem w ostatniej chwili.
- Okej. No dobra zostań z nią do rana i...pokaż rękę- prawnik zauważył, że młodzieniec ma okaleczoną strasznie dłoń.
- A to nic takiego
- O nie! Pomogłeś mojej córce to teraz daj pomóc sobie- nalegał. W końcu szkolny koszykarz uległ i pokazał rękę, która była cała w zaschniętej krwi.
- Boli cię?
- Wcale
- Jesteś twardy
- Staram się proszę pana.

Oboje zasnęli i obudziły ich dopiero promienie słoneczne.
Maciej zerknął na swój zegarek. Wskazywał 8.47, czyli już spóźnili się na pierwszą lekcję. Ale oboje nie byli w stanie iść do szkoły. On to może i dałby radę, ale ona...Dalej się trzęsła. Czuł to.
Zresztą i tak nie mógłby wstać, bo nastolatka leżała na jego torsie skulona i oplątana jego silnymi ramionami.
- Julia...-wyszeptał jej do ucha. Julka uniosła powieki i ujrzała chłopaka. Od razu zaczęła płakać i znowu się trząść.
- Cii...Spokojnie Julia- pogłaskał ją po głowie.
- Maciek...Ja...
- Nic nie mów, spokojnie. Jestem przy tobie- mówił kojącym głosem i całował ją w głowę.
 U Karoliny
Siedemnastolatka przyszła do szkoły i szukała swoich przyjaciółek. Dominikę znalazła dość szybko, ale Julii nie było. Żadna nie wiedziała co się stało. 
Dominika złapała na korytarzu swojego kuzyna, który chodził wściekły koło klasy. 
- Grzesiek cześć! Słuchaj mamy pytanie- zaczęła Dominika. 
- Co?
- Gdzie jest Julia?
Chłopak spuścił głowę i zacisnął dłonie w pięści. 
- Grzesiek? Hallo! Mówię coś do ciebie!- krzyczała Dominika, ale chłopak zacisnął oczy i walnął plecakiem o ziemię.
- Jak ich dorwę to zabiję!- wrzasnął i pobiegł w dół.
- Kogo?- dziewczyny spojrzały po sobie i nagle Dominice zgasło światło.
- Co jest?!- podenerwowała się i pisnęła zdziwiona.

 Znalezione obrazy dla zapytania francesca resto gif 
~*~
Hejka Wam wszystkim! 
Kto się cieszy, że jutro do szkoły?!
*cisza każdy patrzę w drugą stronę i gwiżdże* 
Taaak...ja też :( normalnie nie dają nam żyć. 
Tyle nauki, że masakra, ale ja w tym roku mam postanowienie, że będę się dobrze uczyć i mieć dobre oceny. Jak na razie mi idzie, bo cały tydzień mam nos w książkach :oo 
W zeszłym roku mi postanowienie szkolne wyszło, ale nie względem nauki xdd
Tylko chodzi o wf. Powiedziałam sobie, że będę cały rok mimo wszystko ćwiczyć na wf. Obietnicy dotrzymałam i nie ćwiczyłam tylko jak byłam serio chora albo jak nawet nie mogłam chodzić, bo mnie kostka rwała, ale to były wyjątki, bo akurat wtedy też wf nie miałam, bo pana nie było xdddd!
Ale udało mi się i poszłam z 5 z wf do LO, a tu? 
To nie gimnazjum...Jest spokojnie, nie mamy zakazów ani nauczyciele nie robią niczego na siłę. Mówią prosto ,,jak się nie chcesz uczyć to idź sobie''. Do tego większość uczniów jest już dorosła *_* 
Mało tego mam taką supi jupi mega klasę, że normalnie...Klasa marzeń, zgrana i wgl...
Oki przepraszam, że nie było rozdziału w piątek, ale nie dałam rady :/ 
Um...no...przerwałam w ciekawym momencie. Kto zakrył oczy Dominice? 
I biedna Jula, ale słodki rycerz Maciej :DD
Dziękuje za TAK MAŁO KOMENTARZY!!!!!!!!!!! *łzy* 
3 komentarze=next rozdział :D (ale i tak będzie dopiero na weekend :DD *szczerzy się*) 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 





piątek, 9 września 2016

Rozdział 7

U Julii 
Osiemnastolatka nie wiedziała co ma powiedzieć. Czuła, że babcia ma rację, ale nie chciała tego przyznać. I może właśnie to ją męczyło.
- Ale...
- Juleńko ja widzę po tobie. Po twoim zachowaniu za dobrze cię znam kochaniutka- mówiła czule babcia.
- Próbuję to ukryć
- Ale ci nie wychodzi. No dobrze pokaż babci jak on wygląda? Czy jest chociaż ładny- szturchnęła ją w bok. Julia się zarumieniła i znalazła jakieś zdjęcie Maćka.
Znalezione obrazy dla zapytania jorge blanco instagram 2013
Wanda patrzyła się na ekran i zdjęcie osiemnastolatka. Jakby kogoś jej przypominał, a w głowie miała tysiąc myśli. Ciągle powtarzała sobie, że to jest po prostu niemożliwe! Ale jednak było...
- Babciu?- Julia zaniepokoiła się tym bezruchem i brakiem reakcji ze strony babci.
- Juluś jak on się nazywa?
- Maciej Domagała
- Poczekaj tutaj chwileczkę, dobrze?- oddała jej smartfona i poszła do swojej sypialni. Tam wyjęła album ze zdjęciami i znalazła zdjęcie, którego szukała. Wyjęła je z folii i odłożyła album wracając do wnuczki.
- Babciu o co chodzi?- niepokoiła się nastolatka.
- Zobacz kochanie- starsza kobieta usiadła obok swojej wnuczki i pokazała zdjęcie swojego męża jak był młody.
Znalezione obrazy dla zapytania jorge blanco czarno białe zdjęcie
Julia zrobiła wielkie oczy i odtworzyła ponownie swoje zdjęcie na komórce.
- Babciu...czemu dziadek i Maciek są...tacy sami?- Julia zadała to pytanie, ale babcia nie znała odpowiedzi. Chociaż po dłuższej chwili zastanowienia coś zaczęło jej świtać.
- Juleńko...Jakby ci to powiedzieć...Widzisz może coś w tym jest, że dziadek i Maciek są tacy sami. Widać to znak, że wy musicie być razem. Ja na twoim miejscu kochanie dałabym mu szansę się wykazać. Chociaż jako przyjaciel jak nie chcesz na razie jako chłopaka- mówiła czule, ale dosadnym tonem.
Julia głośno westchnęła i pokiwała zgodnie z babcią.
- Okej...Pogadam z nim jak wrócę- burknęła i spuściła głowę.
- Kochanie nic na siłę, ale widzę jak cię to męczy. Poznaj go lepiej i wtedy się wszystko okaże- jej babcia była bardzo mądra.
Dziewczyna od tego momentu zaczęła znowu żyć tak jak kiedyś i postanowiła zejść z babcią na dół do reszty rodziny.
U Dominiki
Brunetka postanowiła sobie pójść na miasto po szkole, ponieważ Julia pojechała, a Karolina źle się czuła, więc poszła sama. 
Miasto jej się bardzo podobało, ale jednak nie była to jej kochana Zielona Góra. 
Znalezione obrazy dla zapytania marco tavelliOglądała każdy budynek dokładnie i szła nie patrząc pod nogi. Nagle weszła na ulicę i samochód zaczął trąbić, żeby uciekała, ale ona zafascynowana architekturą miasta nie słyszała tego. 
Dopiero z transu wyrwał ją męski głos i upadła na ziemię. 
- Co to ma...- urwała kiedy zobaczyła młodego chłopaka nad sobą i jego brązowe duże oczy. 
- Uważaj, taka śliczna dziewczyna nie powinna zostać potrącona przez samochód- miał taki słodki głos. Dominika czuła jak jej serce przyspiesza i nie wiedziała czy dlatego, że przed chwilą prawie wpadła pod samochód czy może dlatego, że leży pod jakimś obcym przystojnym chłopakiem na chodniku pośrodku tłumu ludzi. 
- Przepraszam już wstaję- podniósł się i podał jej dłoń, ta ją mocno ścisnęła i stanęła na równe nogi. Stali teraz bardzo blisko siebie wpatrzeni w swoje oczy.
- J- jak się nazywasz?- wydukał chłopak i potarł się po karku.
- Dominika Pawłowska, a ty?- zaśmiała się
- Bardzo mi miło. Bartek Maj- posłał jej uśmiech, a w jego oku pojawił się błysk.
- Mi również miło cię poznać- uśmiechnęła się nieśmiało.
- Em...Dominika to może...zechciałabyś pójść ze mną...teraz...na...em...kawę?- wybąkał zawstydzony. Dziewczyna roześmiała się i pokiwała głową.
- Okej to chodźmy- ucieszył się i ruszyli idąc obok siebie.

Doszli do najbliższej kawiarni i zajęli stolik na dworze. Kelnerka podeszła i zebrała od nich zamówienie.
- No to o czym tak myślałaś, że prawie wpadłaś pod samochód?- zaśmiał się Bartek. Kiedy byli już sami w kawiarni nabrał trochę pewności siebie.
- O niczym ważnym. Po prostu zapatrzyłam się na architekturę- przeniosła swój wzrok na błękitne paznokcie i zaczęła pocierać opuszkami palców po lakierze na paznokciu.
- Architekturę? Czego? Tego miasta?- chłopak wybuchł śmiechem.
- Tak, podoba mi się tu
- Chwila...Nie jesteś stąd, prawda? Nigdy cię nie widziałem
Dominika opowiedziała mu o wszystkim, a on słuchał z zaciekawieniem. Potem on zaczął opowiadać o sobie.
- Em Bartek miło się rozmawia, ale ja muszę już zmykać do domu, bo jest późno- dziewczyna spojrzała na zegarek w telefonie i natychmiast zaczęła zbierać wszystkie swoje rzeczy.
- Poczekaj odprowadzę cię. Jest już ciemno- zaproponował, a dziewczyna oblała się rumieńcem.
- Nie będę ci robić problemu- powiedziała uprzejmie.
- Ale to nie jest problem tylko zaszczyt- roześmiał się chłopak i objął ją ramieniem, żeby z nim poszła.

Szli całą drogę w milczeniu, ale obojgu serce waliło jak młotem. Bartek miał przyjemne dreszcze na całym ciele, a Dominika czuła miłe uczucie w brzuchu.
Wreszcie doszli do posiadłości osiemnastolatki i oboje byli smutni.
- To tu- ciężko westchnęła i odwróciła się prosto do chłopaka.
- Ładny domek, ale nie tak ładny jak ty- skomplementował ją, a dziewczyna znowu poczuła ciepło w środku.
- Dziękuje ci Bartek za miło spędzony czas i za to, że mnie odprowadziłeś- wyszeptała i stanęła na palcach tak, żeby lepiej widzieć jego oczy.
Byli tak blisko siebie, że chłopak niemal czuł jej perfumy. Spodobał mu się ten zapach i zbliżył się do nastolatki, ale ta tylko musnęła jego policzek przerażona i uciekła dziękując.
Osiemnastolatek stał i patrzył się na dziewczynę dopóki ta nie weszła do domu. Potem odwrócił się na pięcie i poszedł w stronę swojego domu.

Dominika weszła do swojego pokoju i nie wiedziała co ma myśleć. Postanowiła napisać na konwersacji do dziewczyn.
Ja: Hej dziewczyny 
Karola: Hejka Dośka 
Juluś: O hej 
Ja: Dziewczyny...Mam dla was pewną informację 
Karola: Dawaj! 
Juluś: Słuchamy 
Ja: Poznałam dzisiaj takiego super chłopaka!
Karola: Aaa! Jak się nazywa?! Kto to??
Juluś: Mów, mów! Domi! 
Ja: Nazywa się Bartek Maj nie wiem czy znacie. Jest wyższy ode mnie, ma takie śliczne brązowe oczy i delikatną mleczną cerę, a jego ciemno brązowe włosy są tak bardzo gęste! Aww 
Juluś: Oo czyżbyś się zakochała? 
Ja: I kto to mówi pff
Juluś: Ej! Ja do Maćka nie wiem o czuję 
Ja: O wreszcie jakiś postęp! Już nie mówisz, że nic nie czujesz tylko, że nie wiesz co czujesz. Hura! Brawo ty!
Juluś: No brawo ja 
Karola: Maj?! Bartek? Haha znam go! Przecież on jest z naszego liceum!
Juluś: No faktycznie! Czekajcie...Magda zaczęła chodzić z jakimś Majem...Chyba Krzysiek się nazywa 
Ja: Tak on ma starszego i młodszego brata. Starszy to Krzysztof, a młodszy do Kacper. 
Karola: I? I co dalej?!
Dziewczyna napisała przyjaciółką wszystko co się wydarzyło, a potem dostała powiadomienie, że ktoś ją zaprasza do znajomych. Weszła w to powiadomienie i ujrzała Bartosz Maj. 
Uśmiechnęła się do siebie i od razu zaakceptowała tą prośbę. Nawet nie zdążyła się pochwalić jak dostała wiadomość na messengerze.
Bartosz Maj: Hej ;) 
Ja: Hej :) 
Bartosz Maj: Em...Co tam u ciebie Dominika?
Ja: Wszystko w porządku, a u ciebie?
Bartosz Maj: Okej dzięki, że pytasz. Słuchaj...Dzisiejsze spotkanie było bardzo miłe i podobało mi się, a tobie?
Ja: Mi również. Bardzo fajnie było, a co? :) 
Bartosz Maj: Em...A to skoro nam obojgu się podobało to...Może to powtórzymy, co? Chciałabyś? 
Ja: No jasne. Chętnie się z tobą spotkam. :) 
Dominika Pawłowska ustawił(a) pseudonim użytkownika Bartosz Maj jako Bartek :)
 Bartek ustawił(a) pseudonim użytkownika Dominika Pawłowska jako Dominika :D 
Bartek: To może jutro o 11? Przyjdę po ciebie i pójdziemy tam, gdzie dzisiaj? ;))) 
Ja: Okej. Trafisz?
Bartek: Do ciebie zawsze, nawet z zamkniętymi oczami. :D 
Ja: To czekam :D
Potem jeszcze pisali do późna i oboje uśmiechali się do ekranów swoich telefonów. Poszli spać dopiero grubo po 12 w nocy, ale oboje zasnęli z uśmiechem na twarzy i radością na wieść, że jutro się spotkają.

Rano dziewczynę obudził brat, który wpadł do jej pokoju i ściągnął jej pościel.
- Ej!- jęknęła i ciągnęła kołdrę w swoją stronę.
- Wstawaj śpiochu!- śmiał się Mateusz i wyrywał jej pościel. Zaczęli się siłować i wyrywać sobie kołdrę.
W końcu oboje wylądowali na podłodze rechocząc się.
- I niby jesteś już dorosła?- śmiał się Mateusz.
- A ty jesteś studentem- parsknęła śmiechem i oboje się przytulili. Z tego rodzeństwa wszyscy mogli brać przykład oboje byli dla siebie oparciem. *

Po śniadaniu dziewczyna posprzątała swój pokój i odrobiła lekcje, a o 10 zaczęła się szykować na spotkanie z Bartkiem. Chłopak jej się spodobał i zaimponował. Czuła coś do niego mimo tak krótkiej znajomości, jak ze sobą pisali to miała wrażenie, że zna go całe życie. Idealnie się rozumieli byli dopasowani do siebie jak puzzle w układance.
Dominika dość długo szukała w szafie, żeby dopasować się do pogody i mody. Wreszcie ostatecznie wybrała to. 
Związała włosy w koka i zrobiła lekki makijaż po czym spojrzała na zegarek w telefonie. Już prawie 11, więc zeszła na dół i akurat wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzył Mateusz, bo właśnie przechodził.
Oczom ukazał mu się Bartek, który pachniał jak wodospad i miał na sobie takie ubranie.
- Eee...Cześć?- zapytał zdziwiony dwudziestojednoletni brat Dominiki.
- Cześć. Jestem Bartek i przyszedłem po Dominikę- pomachał kiedy mnie zobaczył, a ona ubrała buty i wierzchnie odzienie po czym cmoknęła brata w policzek, i wyleciała z domu razem z kolegą.
Mateusz stał zszokowany tak jeszcze kilka minut, a potem zamknął drzwi i poszedł do swojego pokoju.
Natomiast Bartek i Dominika poszli na spacer do parku, potem przejechali się tramwajem i wysiedli koło swojej kawiarni. Zaszli tam na kawę i ciastko, a potem postanowili, że Bartek pokaże osiemnastolatce resztę miasta.
Oboje zbliżyli się do siebie i cudownie się bawili. Dogadywali się jakby byli rodziną, a tak na prawdę znali się jeden dzień.
Doszli do fontann i chłopak nagle zatrzymał się. Wpatrywali się w wodę, a Bartek objął nastolatkę od tyłu i zaczęli się tak kołysać.
Dominice wirowały motyle w brzuchu zresztą Bartoszowi też.
- Dominika...To może za wcześnie, ale...- zaczął trochę wystraszony reakcją dziewczyny.
- Ale co?- poczuła ciepło napływające jej do serca. Liczyła, że usłyszy to co myślała.
- Podobasz mi się i to bardzo- obrócił ją tak, że teraz patrzyli sobie w oczy i byli bardzo blisko siebie. Dominika położyła ręce na jego łokciach.
- Bartek...Ty mi też- przygryzła dolną wargę. Twarz osiemnastolatka wykrzywił szeroki uśmiech.
- Dominika...A chciałabyś ze mną spróbować?- zapytał nieśmiało i patrzył się w oczy brunetki.
Znalezione obrazy dla zapytania lodovica i xabiani gif 
~*~
Hejo! 
Witam Was kochani na początku tego pięknego weekendu! <33 
Mimo tego, że szkoła jest świetna, a klasa cudowna to ciesze się, że już weekend. Lekcji mam do 15 prawie co dzień i co z tego, że później zaczynam skoro już w połowie lekcji wszyscy padamy na twarz. Nauki jeszcze tyle nie ma. Na polskim mamy taki system (i tu widać, że klasa się już zgrała), że jedna osoba się uczy i zgłasza sama do odpowiedzi na polskim no i tym samym ratuje całą klasę. 
Ale naprawdę 3d kocham jak rodzinę i oni zawsze będą w moim serduszku, ale 1c to...Potrafimy się dogadać, śmiać, pomagać sobie nawzajem, być cicho na lekcji itd. Jak kogoś nie ma to z nim piszemy w szkole i wgl. Dzisiaj moja koleżanka właśnie z tej klasy była w szpitalu i napisała to na konwersacji klasowej. Wszyscy zaraz ,,co się stało?! Jak się czujesz!?'' ,,zdrowiej'', a kiedy pisała rozśmieszcie mnie, bo mi smutno to zaraz pisaliśmy jakieś żarty. Ja to miałam z nią cały czas kontakt na priv, bo w końcu to ja wiedziałam o wszystkim co się z nią dzieje pierwsza. To ja poszłam z nią do piguły, która olała sytuację :// 
Wychowawca trochę taki ciapowaty, ale za to klasa sama się pilnuje :D 
Już kocham moją 1c i najlepsze jest to, że się aż tak ich nie wstydzę. Staram się więcej rozmawiać z innymi ludźmi, nie tylko z tymi, których znam z gimbazy. Z 3d mam trzy osoby w klasie, ale nie umiem z nimi tak normalnie rozmawiać, bo mnie świetnie znają, ale nowe osoby są cudowne. Ja nie mówię, że osoby z 3d nie są, bo są!! Ale to już 4 rok z nimi :DD 
A jak byłam wczoraj w gim to moja biolożka nawet mnie przytuliła :) szkoła taka sama, ale ja inna. Makijaż, paznokcie, biżuteria, telefon i włosy...To już nie ta sama grzeczna dziewczynka i szara myszka co w podstawówce i gimnazjum. 
Dziękuje za komentarze ! Szkoda, że tak mało, ale rozumiem...Szkoła sama ją jeszcze przechodzę :/ Ehh...życie
Przerwałam tak, żeby Was zmotywować!
Oki ja już padam bye! Wstałam dzisiaj o 6.15, a potem w szkole okazało się, że mamy na 9.40, bo wych nie podał nam nowego planu! haha xdd
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*  


* Ja zawsze chciałam mieć takie kontakty ze swoim bratem, ale niestety mój nie 3 tylko jest 18 lat starszy ode mnie. Ale mimo wszystko mamy dobry kontakt. Odkąd skończyłam tak mniej więcej 14/15 lat to zaczął mnie traktować jak poważną dziewczynę i mogę się do niego zwrócić z każdym problemem. A za miesiąc mam 16 lat to wreszcie umiemy ze sobą normalnie rozmawiać. Np.: ostrzegł mnie, żebym jak będę wybierała chłopaka to nawet nie radziła się rodziców, bo im i tak się żaden nie spodoba, i będą chcieli mi wybrać męża xd. Tak jak jemu chcieli wybrać żonę, ale niestety w wieku 18 lat poznał dziewczynę, która zawróciła mu w głowie i koniec. Rodzice nie mieli nic do powiedzenia...Jak mieli 25/26 lat wziął z nią ślub i koniec! Potem urodził się pierwszy syn, za trzy lata drugi i 14 sierpnia trzeci <333. Między tym najmłodszym, a mną jest w sumie PRAWIE tyle samo lat co między mną, a bratem. :D
Ale akurat to, to często się zdarza u rodziców i jest do przewidzenia. No, ale jak mnie nie chcieli puścić na spacer z przyjacielem, bo nie to prosiłam go, żeby mi pomógł. Pomógł mi i zrobił co się da, żeby mnie puścili no i...nie ma to jak połączyć siły z bratem i jego żoną, i przekonać rodziców!
Ostatnio groziła mi jakby pała z matmy, bo nie miałam specjalnego zeszytu, a w szkole nie miałam kasy, żeby iść po drodze. Do tego strasznie lało, a rodziców nie było to zadzwoniłam czy by mnie podrzucił. Zgodził się :D I co chwila pyta się ,,co tam u szwagra??''. On chyba jako jedyny nie czepia się moich bliższych kolegów i akceptuje każdego. Ale rzadko się widujemy no on mieszka już sam z żoną i chłopakami, a jak miałam koło nich gim to wpadałabym częściej, ale teraz z drugiego końca miasta z LO to tak trochę ciężko. Ale wczoraj byłam i widziałam tego maluszka! Nawet dali mi go na ręce! <3333 
 




piątek, 2 września 2016

Rozdział 6

Rozdział dedykuję Maddy ;* dziękuje za miłe i dłuugie komentarze <3 

Tydzień później...

 U Maćka
Maciek miał na sobie błękitną koszulę i rozczochrane włosy. Wcześniej użył dużo wody kolońskiej i ruszył na spotkanie z nią. Siedziała na ławce w parku w białek sukience z cieniutkim niebieskim paskiem, do tego błękitne szpilki i kucyk z boku głowy. Podszedł do niej po cichu i zakrył dłońmi oczy. 
- Aa- pisnęła przerażona, ale natychmiast zaczęła wymacywać ręce. Uśmiechnęła się. 
- Maciuś? To ty prawda?- zachichotała tak uroczo, że chłopak poczuł ciepło w środku. Przeskoczył szybko ławkę i objął ją ramieniem. 
- Tak to ja kochanie- musnął jej policzek, który od razu zrobił się czerwony. Była taka piękna, że nie mógł oderwać od niej wzroku. Wtuliła się w niego i położyła mu głowę na ramieniu. 
- Dziękuje- wyszeptała
- Za co?- zdziwił się 
- Za to, że cię mam. Za to, że po prostu jesteś
- Julio kocham cię- wyznał 
- A ja ciebie Maciek- podniosła głowę i byli teraz bardzo blisko siebie. Chwycił jej podbródek i prawie dotykał jej górnej wargi...
- Maciek!- rozbrzmiał w jego uszach znany mu głos. Nie wiedział czyj on jest. Znał go, ale nie mógł zajarzyć, gdzie jest. Przetarł oczy i usiadł na łóżku. Rozejrzał się dookoła. Nie był w parku to był jego pokój. A wołała go mama. Opadł na łóżko zrezygnowany. 
- Znowu się nie udało!- jęknął. Dzisiaj piątek i może wreszcie mu się uda z nią porozmawiać. 
Wstał i się ogarnął. Zszedł na śniadanie całkowicie nie obecny. W głowie miał tylko Julię, która mu się co dzień śniła. 
- Synku zmieniłeś się- zauważyła mama. Kiedyś był zajęty wiecznie koszykówką i niczym po za nią. A teraz? Ciągle poprawiał grzywkę i był jakiś nieobecny. 
- Ja? Nie czemu- wzruszył ramionami i jadł dalej kanapkę. 
- Masz jakiś problem? Może mogłabym ci pomóc- usiadła obok niego. Wiktoria zaczęła się chichrać. 
- On ma problem ze swoją głową- wybuchła śmiechem, a razem z nią Sandra przybijając jej piątkę. 
- Wiki...- ostrzegła ją mama. 
- No co? Dobra już dobra- ciężko westchnęła i jadła dalej swoje śniadanie. 
- Maciuś no powiedz może coś poradzimy- nalegała. 
- Mamo dziękuje ci, ale już Wojtek mi pomaga- wskazał na brata, który od razu podniósł głowę znad miski płatków. 
- Wojtuś- mama pogłaskała go po blond włosach. 
- Znaczy...bo to jest między nami. Zresztą spieszę się na zajęcia. Cześć- rzucił, wziął torbę i wybiegł. 
- Właśnie. Wojtek czekaj zabiorę się z tobą!- krzyknął i pobiegł za starszym bratem. 
U Julii
Osiemnastolatce znowu śnił się Maciek. Co dzień jej się śni i co dzień sen się urywa przed pocałunkiem. Tym razem czekała na niego na ławce, a on przyleciał do niej i zakrył jej oczy. Potem wyznali sobie miłość i było tak blisko pocałunku. Chłopak dotknął już jej górnej wargi i wtedy obudziła się z krzykiem. 
Cieszyła się, że już musi wstawać. Przebrała się i ogarnęła twarz. Nie mogła się pozbyć tych rumieńców na policzkach ani tych sińców pod oczami. Rozpuściła włosy i wyszła z pokoju z plecakiem w ręku. 
- Fiu fiu- zagwizdał Grzesiek. 
- Co?- zapytała 
- Siostrzyczko ładnie wyglądasz- mrugnął do niej. 
- Dziękuje braciszku 
- A można wiedzieć dla kogo się tak stroisz?
Ona się dla kogoś stroiła? Sama nie wiedziała, ale wybrała ten zestaw odruchowo myśląc o tym wszystkim co widziała we śnie. W sumie to ten sen był przyjemny, ale ten prawie pocałunek ją przerażał. Nie wiedziała co się z nią dzieje i dlaczego Maciek nie chciał wyjść z jej głowy. Na szczęście już dzisiaj po południu zaraz po szkole jechała do dziadków na weekend. Dziadkowie mieszkali na wsi niedaleko Zielonej Góry. Liczyła, że spotka tam ciocię i kuzynki. Co prawda były nieco mniejsze i nie była tak bardzo z nimi zaprzyjaźniona jak z Dominiką i Mateuszem, ale i tak miała z nimi dobry kontakt. Siostra jej mamy mieszkała z rodzicami i swoim mężem. Za to jej mama i brat wyprowadzili się. Mieszkali w centrum Zielonej Góry w bliźniaku, ale trzy lata temu przeprowadziła się razem z rodzeństwem i rodzicami do Wrocławia i tutaj zaczęła liceum. Niestety jej wujek i kuzynostwo zostali w Zielonej Górze, ale na szczęście tydzień temu przeprowadzili się również do Wrocławia. Co prawda mieszkali parę ulic od siebie, ale nie przeszkadzało im to, ponieważ były razem z Dominiką w klasie. 
- Nie wiem- wzruszyła ramionami i weszła do kuchni. - Dzień dobry
- Dzień dobry córeczko- powiedzieli rodzice. Magda już siedziała przy stole i poprawiała błyszczyk.
- Madziu dobrze wyglądasz- powiedział jej tata. 
- Tak? Okej, ale wiesz ja nie mogę wyglądać ''dobrze'' muszę wyglądać idealnie- zaśmiała się i dalej malowała.
- Dziewczyny obie jesteście śliczne- zakończył to Grzesiek, który wszedł do kuchni i usiadł pomiędzy siostrami. 
- Grzesiu...Kocham cię- zachichotała Magdalena. 
- Ja ciebie też Magda. I ciebie również Julka- szturchnął swoją siostrę bliźniaczkę. 
- Co? A no ja ciebie też kocham- odpowiedziała zdezorientowana. 
- Julka! O czym ty myślisz? W nocy krzyczysz, w dzień się stroisz i do tego nie idzie się z tobą od tygodnia dogadać. Powiesz co się dzieje?- dopytywał. Grzesiek zawsze był zwariowanym bratem, ale troskliwym. Uwielbiał swoje siostry i martwił się o nie. 
- O nic! O nic mi nie chodzi! Nic się nie dzieje i nic się nie będzie dziać!- krzyknęła i wybiegła z domu z plecakiem. 
Szła przez ulicę płacząc i przeklinając dzień imprezy u Martyny. Dlaczego ona zgodziła się z nim zatańczyć? Dlaczego odwzajemniła jego pocałunki i co najgorsze dlaczego się z nim przespała. Była głupia i pijana, a teraz ponosi tego konsekwencje. Ten chłopak siedzi w jej głowie, nie pozwala spać ani normalnie funkcjonować. 

Weszła do szkoły i poszła do szafki po książki. Otworzyła drzwi od szafki i wyleciała jej kartka. Jak to znowu od Maćka to już nie da rady tego znosić. Otworzyła kartkę i zaczęła czytać. Tym razem pismo było inne i nie było podpisu. 
Spotkajmy się na długiej przerwie przy boisku szkolnym. Będę czekał. 
Liścik nie był podpisany, więc stwierdziła, że to ktoś inny. Zwłaszcza kiedy pismo było inne. Postanowiła, że spróbuje i sprawdzi kto to. 
Cały czas aż do długiej przerwy myślała o tym liściku i zastanawiała się kto go mógł napisać.  
Na długiej przerwie poszła pod szkolne boisko. Usiadła na jednej z ławek i czekała. 
Nagle ktoś jej zakrył oczy. Pisnęła przerażona i zorientowała się, że to samo wydarzyło się w jej śnie. Wzdrygnęła się, a serce zabiło jej szybciej na myśl, czyje mogą być te ręce. 
- Maciek?- wyszeptała przerażona, a on przeskoczył ławkę i objął ją ramieniem. 
- Skąd wiedziałaś?
- To samo miałam dzisiaj we śnie- wymamrotała. 
- Śniło ci się, że siedzimy razem na ławce i prawie się pocałowaliśmy?- mówił podekscytowany. Dziewczyna poczuła, że jej rumieńce się powiększyły, serce bije jeszcze szybciej, a ona jest przerażona. Nie wiedziała czy się przyznać, że miała ten sam sen czy może skłamać i powiedzieć, że miała tylko podobny. 
- Tak- wydukała. 
- Śni nam się to samo. Julia to musi być przeznaczenie- mówił jak najęty, a osiemnastolatka była cała zmieszana. Jakie przeznaczenie skoro znają się ledwo tydzień. 
- Jakie przeznaczenie? 
- Julio próbuję ci powiedzieć to od tygodnia to ciągle mi uciekasz. Nie mogę żyć bez ciebie, ciągle o tobie myślę...Julia nie wierzę, że tu przyszłaś. Pewnie jakbyś zobaczyła moje pismo to byś kartkę zgniotła. Dlatego list napisał Kacper, a ja mu dyktowałem. Ale jednej rzeczy nie mógł napisać...Kocham cię- wyznał i ją pocałował. Dziewczyna czuła złość i motyle w brzuchu. Z jednej strony chciała, żeby ta chwila trwała wiecznie. Jego usta były idealnie dopasowane do jej poruszały się tak swobodnie po jej wargach. Ale z drugiej strony chciała się od niego oderwać. Co oni robią? Przecież to była jedna głupia noc bez żadnych zobowiązań. 
- Maciek!- oderwała się i strzeliła go z liścia. - Przestań!- miała łzy w oczach. Osiemnastolatek przetarł swój policzek i patrzył na ukochaną. Nie był na nią zły, ale był pewny tego, że ją kocha. 
- Ja...Ja...- rozpłakała się i uciekła. Chciał polecieć za nią, ale chłopaki go zatrzymali. 
Julia była zrozpaczona i całkowicie zagubiona. Dlaczego uciekła? Nie chciała tego, ale to zrobiła. 
Zwinęła się w kłębek na korytarzu i zaczęła płakać.
- Jula!- krzyczał jakiś dziewczęcy głos.
- Juleńko!- odezwał się drugi głos. Dziewczyna podniosła głowę i ujrzała nad sobą Karolinę i Dominikę.
- Dziewczyny- pisnęła i rozpłakała się na nowo.
- Julia co się stało?- Dominika pogłaskała ją po głowie, a Karolina przytuliła do siebie. Dominika oparła się o jej głowę i tak we trzy siedziały.
- M-Maciek on...- zaczęła i opowiedziała jej o wszystkim zaczynając od swojego snu.
- Julia czy ty...Serio coś do niego czujesz?- zapytała blondynka. Julia nie chciała znać własnej odpowiedzi. Była podzielona na dwa obozy jeden pragnął bliskości z Maćkiem, a drugi miał ochotę wymazać sobie pamięć z tego wszystkiego co się stało. Ale to co się działo pokazywało na większą siłę pierwszego obozu. Te sny, przyspieszone bicie serca na jego widok. Ale co, jeśli to zwykłe zauroczenie? Nie chce się nakręcić i potem mieć zawód.
- Nie wiem...Nie...Nie chcę...Nie wiem- rozpłakała się.
- Julcia...spokojnie. Może lepiej zwolnij się i powiedz wychowawcy, że źle się czujesz- mówiła Dominika.
- Nie dziewczyny. Kochane jesteście, ale nie trzeba. Zostały trzy lekcje, więc dam radę. A potem i tak jadę do babci na weekend- wyznała i otarła łzy.
- Do babci Wandzi?- zapytała podekscytowana brunetka.
- Tak
- Pozdrów ją ode mnie i dziadka Lucka też- piszczała z radości.

***

Julia siedziała w samochodzie ze słuchawkami w uszach i patrzyła w okno. Padał deszcz, ale co się dziwić w końcu jest już listopad. Krople deszczu uderzały o szyby samochodu i obijały samochód. Dziewczyna wpatrywała się w mijany przez nią krajobraz. Wszystko było szare drzewa, niebo, ulica, przystanki autobusowe i ludzie, którzy pod parasolkami uciekali do swoich domów. Jakby tak się przypatrzeć to w jej głowie również było szaro. Nie wiedziała co czuje albo po prostu nie chciała tego czuć. Żałowała tego co się stało i, że w ogóle go poznała. 
Natomiast Magda siedziała obok niej i non stop pisała SMS' y. Można się chyba domyślić z kim. 
My boyfriend: Kiedy wracasz? <33 
Ja: Jeszcze nie dojechałam Krzysiu <33 
My boyfriend: Ja już tęsknie kochanie! <33 
Ja: Ja też za tobą już tęsknie! Ale to tylko dwa dni. W poniedziałek już będę <33 
My boyfriend: To czekam kotuś. Pisz do mnie, bo bez kontaktu z tobą oszaleję! <33 Mówiłem ci kiedyś, że cię kocham? :D
Ja: Ooo mówiłeś, ale możesz mówić częściej. Nie mam nic naprzeciwko temu. 
My boyfriend: <333 Kocham cię Madziu jesteś dla mnie najważniejsza 
Ja: Oooo <33 Krzysiu. Dobra muszę kończyć, bo dojeżdżamy. Całuje ;* ;* :* :* 
My boyfriend: Oki ;* :* :* Buziaki 
Znalezione obrazy dla zapytania domek mostowiaków
Dom dziadków był na wsi. Julia go uwielbiała, te poranne promienie słońca kiedy wstawała, ten świeży zapach. Dziadek siedzący w kuchni i grający w szachy, a babcia stojąca przy kuchence i gotująca.
Na górze pokoje mamy i wujka Julii, które zamieniły się w pokoje gościnne. A obok nich sypialnia dla dziadków i kolejne pokoje gościnne.
W rodzinnej miejscowości Moniki była w miarę ładna pogoda. Niebo było zakryte chmurami, ale było ciepło i nie padał deszcz.
- Babcia!- Magda rzuciła się kobiecie na szyję. Magda zawsze lubiła swoją babcię i miała z nią dobry kontakt, Julia też, ale była zamknięta w sobie.
- Dziadek!- Grzesiek rzucił się w ramiona dziadka.
Wszyscy zaczęli się przytulać, a Julia stanęła w ganku.
- Co z nią córeczko?- zapytała babcia Wanda.
- Nie wiem właśnie mamo. Już taka jest od tygodnia, a w nocy budzi się z krzykiem. Nie umiem do niej dotrzeć może ty spróbujesz? Zawsze miałyście dobry kontakt, bo mnie to się chyba wstydzi, a to widocznie coś poważniejszego- oświadczyła po cichu Monika. Babcia pokiwała głową i wszyscy weszli do środka. Tylko Julia szła powoli z pochmurną miną.
- Juleńko co powiesz na pomoc mi w kolacji?- Wanda przytuliła wnuczkę.
- Jasne babciu- dziewczyna wymusiła uśmiech i weszły do domu.

Na kolacji Julia mało zjadła, a Magda co chwilę sprawdzała telefon, tylko Grzesiek był w rzeczywistym świecie i żartował ciągle z dziadkiem.
Szatynka odeszła od stołu z tekstem, że źle się czuje i pójdzie się położyć.
Kiedy wszystko było posprzątane do dziewczyny do pokoju przyszła babcia.
- Juleńko mogę wejść?
- Tak babciu
- Jak się czujesz kochanie?- babcia usiadła na łóżku i dziewczyna otarła łzy również siadając.
- Dobrze- skłamała, ale babcia pokręciła głową.
- Nie kłam
Dziewczyna spuściła głowę.
- Juluś co się dzieje? Zauważyłam, że coś nie tak. Twoja mama mówiła, że od tygodnia jest z tobą coś nie tak. Powiesz mi?- pogłaskała ją po ramieniu, a Jula rozpłakała się na dobre.
- B-bo babciu- zaczęła szlochać i wszystko po kolei opowiedziała zaczynając od tej głupiej imprezy u Martyny.
- Oj dziecko...On ci się podoba- wzruszyła się starsza kobieta. Osiemnastolatka od razu odkleiła się od babci i spojrzała na nią przerażonym wzrokiem.
 Znalezione obrazy dla zapytania martina stoessel gif 
~*~
Hejka!
Witam Was w ten oto piątek i pierwszy dzień szkoły! 
Przeżyliście pierwszy dzień w szkole?
Ja miałam swój pierwszy dzień w LO!
Moja szkoła to istny hogwart! haha serio tyle zakątków i różnych przejść xddd 
Kolega z klasy nawet się zgubił haha, ale mamy ich tylko 3 haha
I nie mam pani tylko mam pana od wf za wychowawcę, ale fajny jest i podobno jego klasy zawsze są najlepsze ;) 
Się okaże no na razie jest ok i jakoś przeżyłam/przeżyliśmy cały dzień, bo miałam dzisiaj od 8 do 15.05 lekcje! :o 
normalnie 8 godzin w tej wielkiej szkole, ale jak wyszłam na ulicę to taka duma, bo to już LO <3 
Oki macie rozdział, a ja muszę lecieć na film na wok (wiedza o kulturze) 
Dziękuje za komki i cierpliwość! Rozdziały będą się pojawiać w weekendy!  
12 komentarzy=next rozdział ;D
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*  


czwartek, 1 września 2016

Notka :))

Znalezione obrazy dla zapytania percy i annabeth gif 
Hm...Hej?
Taak...z jaką teraz głupotą przychodzę? 
Zaczęłam gifek jedną z moich ulubionych par z książki, a mianowicie Percabeth :D (Percy Jackson+ Annabeth Chase) BTW to mam jeszcze inne np.: Jasper ( Jason Grace + Piper Mclean ubóstwiam tą parę po prostu są tacy słodcy i tacy prawdziwi. Niby są razem, ale Jason budzi się trzymając ją za rękę i nic nie pamiętam nawet jak ma na imię. Ona jest załamana, że chłopak jej nie pamięta, a potem okazuje się, że wszystko co ich ''łączyło'' było fikcją tzw. Mgłą, ale kiedy Jason poznaje Piper lepiej i wyruszają na misję zakochuje się w niej. Pipes oczywiście już od dawna się w nim podkochuje. Na szczęście zostają parą i ona się boi, że on ją odrzuci czy coś takiego albo zostawi dla swojej przeszłości (już wszystko pamięta). Potem jest Frank Zhang + Hazel Levesque, ale ich już Wam nie będę opisywać. 
Ponieważ zaczęłam na wesoło, a raczej książkowo! 
Powiem tak...chyba się nieco pospieszyłam z tym wszystkim.
Kocham pisać, ale te blogi to mnie przerosło. 
Po tym wszystkim co się stało w tym roku i końcówce tam tego mam osłabioną psychikę i to strasznie :/ jeden głupi żart lub nawet ruch u mnie powoduje już płacz, żal i zamknięcie się w sobie. 
Muszę poczekać aż moja psychika wróci do normalności i będę żyć jak kiedyś. 
Jedyny koleś, który poprawia mi humor to jest moja wielka miłość przez, którą w sumie tyle wycierpiałam. Wybaczyłam mu i dałam drugą szansę no i dobrze zaczął :)  
No, a mój przyjaciel (opowiadałam Wam o nim to ten z wigilii klasowej) 
wczoraj był po książki i w podziękowaniu mnie pocałował. Oczywiście tylko w policzek, ale jednak :/
Zresztą on ma dziewczynę, którą znam i jest nawet spoko, bo z nią rozmawiałam. 
A koleżanka mówi, że jeśli by mu na niej serio bardzo zależało to by nie robił tego co zrobił co z tego, że to był gest podziękowania. A skoro tak zrobił to jestem dla niego ważna. W końcu dwa razy przyjechał po te książki i 10 minut stał pod moim domem o 21, bo nie chciał nikogo budzić. xdd 
To było słodkie, ale nwm co o tym wszystkim myśleć.
Ehh...
No dobra, ale wrócę. Nie na wszystkie od razu, ale wrócę. Teraz jestem licealistką i mam mniej czasu. Więcej nauki i innych znajomych, a ja chcę wychodzić z domu z ludźmi <333
WRACAM! (na ten i Percy' ego) 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 
 Znalezione obrazy dla zapytania rydellington gif 
 

niedziela, 28 sierpnia 2016

Przepraszam! 《Małe wyjaśnienie》

Hej kochani!
Przepraszam Was najbardziej jak umiem!! 
Jestem w rozterce, ponieważ nie mogę NIC napisać!! 
Kompletnie! Jak wchodzę na jakikolwiek z moich blogów i klikam na jakiś rozdział to jest koniec mojej twórczości. 
Nie wiem co napisać, nie mam bladego pojęcia co pisać tutaj, o Alex i Justinie, o R5 czy Percym (no Percy to może i jeszcze ujdzie) 
Słuchajcie nie chce mi się pisać, nie mogę patrzeć na te moje rozdziały :(
Wiem, że muszę coś napisać, ale po prostu nie mogę! Nie chcę! Mam dość tych blogów! Nie Was!! 
Po prostu całe wakacje przesiedziałam w domu patrząc na te blogi i mam tego serdecznie dość!! 
Nie zrozumcie mnie źle, ale chyba zawiesze wszystkie blogi! 
Teraz będzie szkoła, chce się skupić na nauce i nowej klasie :) 
Jak tak rozmawiam to są serio fajni ludzie :)) 
ZAWIESZAM WSZYSTKIE BLOGI NA CZAS NIEOKREŚLONY !!
Pozdrawiam i całuje Nataly :) :* 

środa, 24 sierpnia 2016

Wakacje- notka


Hejo!
Witam Was taki śmiesznym dość gifem z moim kochanym Luke' iem <3333
Wróciłam z wakacji!! Niestety już nigdzie nie wyjeżdżam :( 
Smutam, ale fajnie było i nie chciałam wracać do domu. Rozdział pojawi się na dniach. A BTW to moja szwagierka urodziła synka ^^ 
Widziałam go i jest taki słodki!! <3333 *_* *_* 
Normalnie się w nim zakochałam <333 
A! Druga super wiadomość jest taka, że poznałam moją nową klasę i zapowiada się ciekawie =^.^= 
Ludzie są fajni kiedy wróciłam z wakacji miałam wiadomości od ludzi, których nie znam na jakieś grupie, gdzie mnie dodali. ,,Królewskie dziki z humana". Zaczęłam to czytać i zajarzyłam, że to moja nowa klasa!  
Napisałam do nich wczoraj ,,hejka :) " zaraz wszyscy aktywni pisali ,,hej" ,,cześć" ,,elo" itd.  Przed wczoraj napisałam ,,dobranoc" to zaraz ,,branoc 😊" ,,kolorowych snów 😊😊" ,,branoc" 
A dzisiaj znowu ,,hej wszystkim i tyle wiadomości. W 3d tak nie było każdy miał wszystko w nosie i nie odpowiadali. Ale wiecie to dopiero początek jeszcze zobaczymy jak to będzie. Wszystko okaże się we wrześniu ;* 
Ale! Dzisiaj zaczęliśmy planować wspólne spotkanie klasowo-zapoznawcze. Oby coś z tego wyszło :) 
Poznam dziewczyny na żywo i jednego chłopaka, bo w sumie to dwóch znam z mojego gim, a z jednym nawet do klasy chodziłam! 😂😂😂 xdd 
Jak ogarnę aparat i zdjęcia to wstawię jakieś tutaj się pochwalić. 
BTW to byłam Toruń, Bydgoszcz i Inowrocław :))) 
Było po prostu cudownie! Toruń to piękne miasto, a Bydgoszcz <33 ♡♡♡♡ Aww 
Rozdział niedługo i dzięki za komki! Komentujcie, komentujcie ^^ ;* 
Pozdrawiam i całuje Nataly :) :* 

czwartek, 11 sierpnia 2016

Rozdział 5

Rozdział dedykuję Zoe i polecam jej bloga ;) 
/http://sololeonettaparasiempre.blogspot.com/

U Szymona
Chłopak już się trochę oswoił w nowym mieście. Zakolegował się z chłopakami ze szkoły. Mieszkał ze swoimi kuzynami już wcześniej, ale teraz w jednym domu wyglądało to trochę inaczej. 
Szymon miał pokój na górze obok Sebastiana, a Basia miała pokój osobno po drugiej stronie korytarza. 
Cała trójka się jakoś dogadywała, ale Basi było smutno po stracie rodziców zresztą Sebastian też to przeżywał. Niby minął już rok od ich śmierci i przyjazdu do Wrocławia, ale dla Basi i Seby to nadal było trudne. 
Szymon zakolegował się z Bartkiem, a Seba z Kacprem. Basia i Szymon przygotowywali się do matury w tym roku, a Sebastian był w 1 liceum. 
Dziewiętnastolatek poszedł na boisko przy szkole, bo w końcu była sobota, więc postanowił sobie pograć w koszykówkę. Uwielbiał tą grę i mógłby w nią grać na okrągło. 
Kiedy grał czuł się niesamowicie jakby był kimś sławnym, zawsze podczas samotnej gry wyobrażał sobie, iż jest na prawdziwym meczu i strzela najważniejszy punkt. Bum! Piłka odbiła się od pierścienia przy koszu i poleciała na boisko do piłki nożnej, gdzie akurat szła Martyna z siostrą i uderzyła ją w głowę. Rudowłosa osiemnastolatka przewróciła się, a jej siostra krzyknęła przerażona. Szymon dobiegł do nastolatek i ukląkł przy Martynie. 
- Matko moja przepraszam!- krzyczał przerażony. Osiemnastolatka podniosła się i zaczął pocierać miejsce, w które dostała. 
- Co to miało być?! Atak terrorystyczny na mnie?!- krzyczała. Chłopak podał jej dłoń, a ta ze zmrużonymi oczami chwyciła ją mocno i z jego pomocą podniosła się. Szymon również wstał tak samo jak Karolina. 
- Przepraszam cię bardzo! Nie chciałem trafić w ciebie ani nikogo innego. Po prostu piłka się odbiła i poleciała- Szymon się tłumaczył, ale rudowłosa była tak wściekła, że miała daleko, gdzieś jego wyjaśnienia. Dziewiętnastolatek dokładnie obejrzał dziewczynę i potem już nie mógł oderwać od niej wzroku. Rude włosy licealistki były tak naturalne w słońcu, że wzrok sam chciał je oglądać. Ciemne oczy dziewczyny były pełne złości co jeszcze bardziej go pociągało, duże zęby były idealnie wyrzeźbione i dopasowane do jej kształtu ust. Cała figura nastolatki i delikatny makijaż zauroczyły go. 
- Nie obchodzi mnie to! Patrzy się podczas gry i, gdzie piłka leci! A nie tak jak ty! Jesteś skończonym idiotą!- krzyczała, a nastolatek patrzył na nią za fascynacją. Nawet nie zauważył kiedy go obraziła. 
- Jeszcze raz cię bardzo przepraszam. Em...A jak masz na imię?- zapytał niepewnie. Spojrzał na blondynkę, a potem znowu powrócił do podziwiania rudowłosej. Jeszcze dobrze nie kojarzył twarzy, ale coś czuł, że ją, gdzieś widział. Że je obie, gdzieś widział. Twarz nastolatki złagodniała. Spojrzała na niego już innym wzrokiem, a jej oczy zrobiły się jaśniejsze. Dokładnie go obejrzała, jego ciemną twarz, czarne prawie niewidoczne włosy. Jeśli chodzi o fryzurę przypominał jej Brandona T. Austina. Co prawda różnił się trochę od aktora, który grał w ekranizacji jej ulubioną postać z książki ,,Percy Jackson i bogowie olimpijscy złodziej pioruna''.* Bohater nazywał się Grover Underwood i bardzo jej imponował. Jego ciemne oczy były takie wielkie, że wydawało się, iż włożył między powieki zapałki, aby je sobie powiększyć. Był wysoki i nawet dobrze zbudowany. Patrzył na nią jakby była modelką. Zawahała się z wypowiedzeniem swojego imienia, ale stwierdziła, że nic się takiego nie stanie. 
- Martyna- powiedziała spokojnie. 
- Szymon- posłał jej uśmiech. Osiemnastolatkę zainteresował jego akcent. To, że był ciemny od razu kierowało myśli, że nie jest Polakiem, ale ten akcent. Zaciekawiło ją to.
- Skąd jesteś?- wypaliła, a twarz Szymona spoważniała. Martyna od razu pożałowała tego, że w ogóle zadała to pytanie. Wyglądało na to, że chłopak zbytnio nie lubił o tym mówić. Spuścił głowę, a kiedy ją podniósł na jego twarzy gościł szeroki uśmiech. 
- Z Brazylii- odpowiedział. Siostry spojrzały na siebie i wymieniły spojrzenia. 
- To co tu robisz? I skąd znasz tak dobrze polski?- zapytała zdziwiona Karolina. 
- Mama jest Polką, a przyjechałem tutaj z kuzynostwem i rodzicami. Oni stracili rodziców w wypadku i rodzice ich przygarnęli- wytłumaczył, ale widać było, że ten temat nie należy do takich, które lubi. Dlatego Martyna nie kontynuowała tylko zamilkła. Szymon chciał jeszcze coś powiedzieć, ale dziewczyny poszły sobie. 
- Cześć!- rzuciły już w drodze, a on stał oszołomiony, że tak go zostawiły. 
- Cześć- mruknął i podniósł swoją piłkę. Na kostce odbił ją parę razy i poszedł do domu. Odechciało mu się grać. 
U Julii

Julia szła przez park trzymając się za ręce z Nim. Miała na sobie pudrową sukienkę, a on białą koszulę. 
- Jesteś piękna- powiedział, a ją przeszył dreszcz. 
- Dziękuje Maciek
- Julio...- stanęli, a Maciej położył dłoń na jej policzku. Nastolatka poczuła gęsią skórkę na całym ciele. Chłopak oparł głowę o jej czoło i dotknął jej nosa. Czuła jego świeży oddech i wodę kolońską. W pewnym momencie dzieliły ich milimetry, Maciej zbliżył się do jej warg i chciał ją pocałować. 
- Ja nie chcę!!- wydarła się Julka budząc się przy tym. Usiadła na łóżko i położyła rękę na swoim czole. Oddech miała nie równy, a serce biło jak oszalałe. Ona nie chciała tego uczucia, ale podświadomość mówiła jej co innego. Czyżby go kochała? NIE TO NIEMOŻLIWE!
- Córeczko?!- do pokoju wpadli jej rodzice. Zaspani i zatroskani Adam z Moniką. 
- C-co?- zapytała zdezorientowana Julia i chwyciła jedną z poduszek ściskając ją. 
- Krzyczałaś, że nie chcesz. Czego nie chcesz kochanie?- jej mama usiadła na łóżku i złapała jej dłonie. Adam stanął i położył dłonie na ramionach swojej żony. 
- Nie jest wszystko okej- skłamała. Wcale nie było w porządku. Na zewnątrz wyglądała normalnie, ale w środku toczyła walkę z samą sobą. Może i faktycznie się w nim zauroczyła (bo przecież nie mogła się zakochać po głupim bzykaniu po pijaku) to jaką miała gwarancję, że on się na poważnie zakochał? A nie miał tylko jakiś głupi plan jak ją znowu przelecieć? Tego się bała najbardziej. 
- Julciu krzyczysz już drugą noc z rzędu. Powiedz nam co się dzieje?
- Nic się nie stało mamuś. Idźcie spać- wymusiła uśmiech, a rodzice ciężko westchnęli i wyszli z pokoju. Monika jednak szybko wróciła i pocałowała córkę w czoło.
- Śpij dobrze, skarbie. Pamiętaj, że cię kochamy- powiedziała i wyszła zamykając drzwi. 
Dziewczyna spojrzała na zdjęcie przy łóżku. Na nią i Dominikę, a obok stało zdjęcie jej i Karoliny. 
 
Wiedziała, że jest środek nocy, ale jeśli były jej przyjaciółkami to odpowiedzą. 
Napisała do Karoliny i Dominiki na jednym czacie. Połączyła je dzisiaj jak Dominika poszła do domu. 
My friends 
Ja: Dziewczyny znowu mi się śnił!
Domiś: Jak to?!  
Karola: No właśnie?!
Ja: Normalnie i znowu zbudziłam się przed pocałunkiem
Domiś: Kochana spokojnie nic się nie dzieje. Nie ma go u ciebie i nie całujesz się z nim
Karola: No właśnie. Spokojnie śpij spokojnie i się nie przejmuj
Ja: Ale boje się dziewczyny
Karola: Nie masz czego
Domiś: Właśnie! Nie masz czego się bać. To był tylko sen
Ja: No...Dziękuje wam. Spotkamy się jutro we trzy? Oficjalnie was sobie przedstawię. U mnie jutro rano?
Domiś: Będę z Matim, bo chce przywitać się z Grzesiem i resztą
Karola: Ja też będę! Domi Mateusz to twój chłopak ?? :D :D 
Domiś: Haha! Nie! To mój starszy brat! Zobaczysz go jutro :) 
Karola: Okej. Julcia jesteś tam?
Domiś: No właśnie Juluś jesteś?
Ja: Tak, tak jestem. Ale myślę
Domiś: Kochana ty nie myśl tylko idź spać! Bo ja już śpię
Karola: Zgadzam się. Dziewczynki idziemy spać! Jest sobota, a ja wam o czym jutro opowiem :)) \
Ja: Ohoho! Okej to dziękuje, że jesteście! Kocham was obie bardzo mocno! Dobranoc!
Domiś: Dobranoc kochana :* <3
Karola: Dobranoc Julia ;*  <3 
Odłożyła i wyłączyła telefon. Położyła się i wtuliła w poduszki. Jednak nie mogła zasnąć. Bała się, a myśląc o tym wszystkim rozpłakała się. Zasnęła dopiero nad ranem ok. 4 godziny. 

- Jula! Julka!- darł się Grzesiek i wpadł do pokoju swojej siostry. 
- Co się drzesz pacanie?- dziewczyna podniosła się z łóżka i usiadła na nim zaspana. Miała podkrążone oczy i była spuchnięta od płaczu. 
- A tobie co się stało!? Zaatakował cię rój pszczół w nocy?!- Grzesiek zaczął się rechotać, a nastolatka rzuciła w nim poduszką. 
- Ej! Nie atakuj mnie!- oburzył się i oddał jej tą samą poduszką. 
- Spadaj stąd młody!- krzyknęła 
- Mamy tyle samo lat!
- Ale ja urodziłam się pierwsza i wypad z mojego pokoju!- krzyczała osiemnastolatka. Chłopak kiedy zobaczył jej groźną minę stwierdził, że lepiej się ewakuować teraz, bo potem może być już za późno. Szatynka ogarnęła się i przebrała. Zeszła na dół zjeść śniadanie. 
- Cześć kochanie. Jak się czujesz?- zapytała Monika 
- Normalnie, która godzina?
- 8. 50 a co?
- O 9 przychodzą dziewczyny- poinformowała.
- Dobrze Julia- kobieta wiedziała, że dziewczyna potrzebuje przyjaciółek i ona jako mama tutaj nie wystarczy. Po tym jak Julia wygląda od razu się domyśliła, że płakała w nocy.

Dziewczyna usiadła w salonie i myślała. Dlaczego to wszystko ją tak męczy? Z jakiej racji akurat ją?
Wtedy po domu rozległ się dzwonek i tato Julii poszedł otworzyć drzwi. Od razu rozległ się huk po całym domu. Dziewczyny wbiegły i od razu otoczyły szatynkę, a za nimi do domu wszedł Mateusz.
- Cześć wujek- zaśmiali się i przybili sobie męską piątkę.
- Cześć Mateusz. Ale ty wyrosłeś chłopie- Adam obejrzał go dokładnie.
- Hehe dzięki
- Mateuszek!- krzyknęła Monika i zaczęła go ściskać.
- Oj ciociu...Błagam cię! Mam dwadzieścia jeden lat i nie jestem taki mały- chłopak ledwo mógł oddychać, ponieważ młodsza siostra jego ojca dość mocno go ściskała. Jak to ciotki mają w zwyczaju.
- Dla mnie zawsze będziesz malutkim Mateuszkiem- rozczulała się mama Julki.
Za to w tym czasie dziewczyny poszły na górę do pokoju Julki.
Wszystkie trzy usiadły na łóżku osiemnastolatki.
- Dziewczyny może najpierw was przedstawię. To jest Karolina Zarzycka moja najlepsza przyjaciółka tutaj z Wrocławia i jest rok młodsza, a to jest Dominika Pawłowska moja najlepsza przyjaciółka z Zielonej Góry oraz moja kuzynka, która ma tyle samo lat co ja- powiedziała szybko wyjaśniając Julia.
- Miło mi- powiedziała Dominika
- Mi również- dodała uśmiechnięta Karolina i podała brunetce rękę.
- To opowiadaj Jula!- nakazała jej kuzynka. Dziewczyna wszystko im opowiedziała co czuje i jaką walkę toczy sama ze sobą.
- Kochana ty go kochasz i przyjmij to wreszcie do wiadomości. W sumie kochać się z superowym chłopakiem ze szkoły, a potem słuchać od niego, że cię kocha i do tego on ci śpiewał pod oknem dziewczyno! Weź tu się nie zakochaj w takim kolesiu- rozmarzyła się Dominika.
- Taak...Mój niestety nie ma takiej odwagi- powiedziała Karolina, ale zaraz skarciła się w duchu, że powiedziała to na głos.
- ''Twój''?- zdziwiła się Julka i obie nastolatki spojrzały na blondynkę. Siedemnastolatka ugryzła się w język. Nikomu nie mówiła, że podkochiwała się w Grzesiu. Bała się jak zareaguje Julia na to wiadomość albo Dominika. Dobrze jej nie znała, ale stwierdziła, że zaufa im obu. W końcu już i tak zaczęła to musi skończyć.
- Bo...Ja się w sumie to już dawno zakochałam...W Grzesiu twoim bracie, Julia- wyznała i poczuła ulgę oraz to, że zrobiła się natychmiast czerwona.
- Podoba ci się mój brat?- pisnęła Julia. Karolina wystraszyła się, że jest przez to na nią zła. Ale pokiwała głową.
- Ale super!
- Dziewczyny co wy na to, aby pójść na miasto?- zaproponowała Dominika.
- Pewnie! A, gdzie najpierw?
- No nie wiem ja nie znam tego miasta- zaśmiała się Dominika.
- Racja to zaczniemy od rynku- zaproponowała Julia.
Zabrały swoje rzeczy, aparat i poszły na miasto.
   
Dziewczyny zaprzyjaźniły się od razu i spędziły miło dzień. Przynajmniej Julia zapomniała o swoich problemach.
  
~*~
Hej ho!
Rozdział jest taki sobie, nie ma Maćka, ale jest nowy parring <333 
Rozdział następny będzie dopiero oj nwm kiedy! Haha 
Ale serio mówię, ponieważ ja 17 sierpnia wyjeżdżam z moją wielką miłością <3333 i w domu będę dopiero 22 sierpnia. 21 oczywiście już wracamy, ale no będziemy dopiero o 22 w domu. 
Tak, więc no...Już nie mogę się doczekać zobaczyć Toruń i Biskupin. Tato mówi, że w Biskupinie nie ma nic ciekawego, ale hola hola! Tam jest osada naszych przodków! A ja jako uczennica z klasy humanistycznej z rozszerzoną historią się tym jaram :D
 Ci co mnie słuchają i lepiej znają to powinni wiedzieć, że chcę być nie tylko nauczycielką polskiego, ale też historii. Jakoś z łatwością ogarniam te wszystkie wydarzenia i bardzo mnie ciekawią. Tak samo jak ortografia, neologizmy, głoski i sylaby czy budowa zdania. (to ostatnie to mi ostatnio nie szło) 
Okej to mam nadzieję, że Wam się podobało i dopiskę tam na dole czytaliście ;) 
Mamy sierpień, więc pamiętamy o powstańcach! Cześć i chwała im! 
DZIĘKUJE ZA KOMENTARZE! (choć było ich BARDZO MAŁO i jest mi strasznie smutno z tego powodu :( ) 
Chyba dam Wam mały szantaż :D
6 komentarzy=next rozdział ! :) (mój nowy numer w dzienniku) 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 
P. S. Przepraszam za taki rozdział do kitu :( :'(  Ale pisałam go i musiałam dużo rzeczy przemyśleć :/ 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!!!!!!!!

 
* Wybaczcie, ale musiałam wkręcić tutaj serię, od której moja przygoda z mitologią się zaczęła. W złodzieju pioruna poznałam mojego brata Percy' ego, najlepszego przyjaciela Luke' a Castellana (taki spojler on w książce ginie :'( ale wciąż żyje w moim sercu) również poznałam szalonego satyra Grovera i moją szwagierkę Annabeth Chase. Potem poznałam resztę super przyjaciół i co najważniejsze poznałam mojego męża ;D Nico di Angelo (pojawia się dopiero w 3 części) Nie wnikajcie w to co tutaj napisałam (przynajmniej już wiecie czemu nie jestem ''Nataly Lynch'' tylko ''Nataly di Angelo'' ;* ) ta książka zjada mi mózg i ja serio żyję już tylko światem mitologicznym. Mówię serio! Wszędzie widzę podobieństwa do Percy' ego czy samej książki :) Ale gorąco polecam te książki ;D Film też jest spoko, ale BARDZO różni się od książki. Taki spojler! W filmie Percy od razu zabujał się w Annabeth, a w książce to ona się w nim zakochała pierwsza. On tylko wspominał, że jest ładna i tyle.