sobota, 21 stycznia 2017

Informacja

Hej kochani.
Chciałam Was przeprosić, ale muszę wstrzymać jakiekolwiek pisanie, ponieważ przez grę na gitarze trochę przecholowałam i dość mocno nadwyrężyłam lewy nadgarstek. Trudno mi pisać bez odczuwania bólu czy robić cokolwiek innego. Naprawdę uwierzcie mi boli mnie kiedy to pisze. Jak to mój BFF każe ,,nie nadwyrężaj jej niech odpoczywa, a nie ty robisz wszystko jakby było okej, a nie jest". No cóż jest w liceum w klasie medycznej to go muszę słuchać xdd. Ale on ma rację niestety. Nawet składanie prania czy przekładania paska w kalendarzu obciąża mi nadgarstek i całą tą rękę. Więc przepraszam, ale jak ręka mi wróci do pełnej sprawności to skończę one shot pisać.
Jeszcze raz przepraszam ;) :(
Pw na pocieszenie Alaric i Damon z Eleną ♡♡ Taa oglądam ich 4 sezon ;*
Pozdrawiam Nataly :-) :*

niedziela, 1 stycznia 2017

One shot ,,Dwie siostry'' cz.2- Prawda i dwaj kawalerowie

Chciałam podziękować i zawiadomić Was, że większość samochodów wybierał mój (były chłopak) najlepszy przyjaciel na świecie...
 
Znalezione obrazy dla zapytania dylan i josh gif
Mary
Nie mogłam uwierzyć w to wszystko co się stało. Było tak pięknie, idealnie, ale ja czułam,  że to nie jest prawdziwe. I miałam rację...Luke to mój starszy przyrodni brat. Moglibyśmy być razem, bo mamy różne matki, ale...w naszych żyłach płynie ta sama krew, krew naszego ojca.
Ale chwila! Ktoś w ogóle robił testy DNA? Może tata to nie jego tata?
- Lucy!- zawołałam starszą siostrę. Może coś wiedziała albo pamiętała. Nie no jak? Miała roczek, więc na pewno nie. Ja już sama nie wiem. Tego jest za dużo.
- Tak?- weszła do pokoju w związanych włosach. Rzadko je wiązała, ale kiedy już to robiła zawsze idealnie je dobierała.
- Wiesz czy rodzice robili test DNA? Może Luke jednak nie jest naszym bratem- mówiłam przez łzy, ale Lucy również zrobiła smutny wyraz twarzy i zaprzeczyła kiwając głową.
- Dlaczego? Dlaczego to zrobił?- rozpłakałam się. Byłam roztrzęsiona tym wszystkim, cały dotychczasowy świat mi się rozwalił. A co, jeśli moja mama to nie moja mama? Co, jeżeli tato zdradził mamę ponownie?
- Kochanie nie wiem naprawdę, tata czasem najpierw robi, a potem myśli. Ale kocha mamę i ja to wiem, jeśli by jej nie kochał to nie wróciłby do nas. A wrócił i zostawił tam tą kobietę
- Właśnie! Zostawił ją samą w ciąży! On w ogóle miał kontakt z synem?
- Mary skoro Luke nie wiedział to najwidoczniej nie miał. I owszem tata nie zachował się fair wobec pani Morgan, ale skąd wiesz, że znamy całą prawdę? Powiedzieli nam tylko o zdradzie i bracie, a dalej?
- Masz rację Lucy. Myślisz, że mama coś wie?
- Na pewno, ale nie wiem czy ją teraz męczyć. Mama bardzo kocha tatę skoro mu wybaczyła, pozwoliła wrócić do siebie i jeszcze urodziła mu ciebie. Minęło osiemnaście lat, a oni nie sprawiali żadnych pozorów, że mieli jakieś problemy czy coś w tym stylu. Żyli szczęśliwi i zgodni, a teraz to wszystko do nich wróciło. Mama musi być załamana, ona przechodzi to wszystko jeszcze raz. Może ją teraz nie dręczmy, co?
- Lucy, ale ja muszę wiedzieć, bo...kocham Luke' a- po moich policzkach znowu pociekły łzy.
Moja siostra ciężko westchnęła i mnie przytuliła.
- Może pani Morgan nam pomoże?
- A ona tego nie przeżywa? Tata ją zostawił w ciąży!
- Ale chyba musiał mieć powód, prawda?
- Ty go bronisz?! Nie wierzę Lucy! Jak możesz?!- krzyczałam, nie wiem co się ze mną działo, ale byłam wściekła na cały świat.
- Nie bronię Mary! Ale zrozum też tatę, miał żonę i małe dziecko, i tu nagle jakaś inna kobieta mówi mu, że jest z nim w ciąży?
- Trzeba było myśleć zanim ją wybzykał! Nie mogę! Jak to brzmi!
- Mary co się z nami dzieje. To ma nas poróżnić?
- Nie, nie wiem. Przepraszam siostrzyczko, ale wychodzi na to, że między nami jest brat, który może nas poróżnić- powiedziałam smutno i położyłam się na łóżku dalej płacząc.

Lucy
Musiałam się dowiedzieć dlaczego tata zostawił tą kobietę. Dlaczego nie miał kontaktu z synem?
Z tatą nie mam zamiaru rozmawiać, bo wybuchnę przy tej rozmowie, ale mamę muszę przesłuchać. Właściwie to obie mamy. 
- Mamuś- zaczęłam - Pójdziemy do kawiarni?
- Co? Ale kiedy?- odłożyła ścierkę na blat kuchenny i spojrzała na mnie. 
- No teraz i weźmiemy ze sobą panią Morgan- dodałam, a moja rodzicielka spuściła smutno głowę.
- Mamo muszę wiedzieć wszystko- poprosiłam łagodnie, a ona zakryła swoje oczy i pokiwała głową. 
- Chodźmy po nią- poleciła i wyszłyśmy z domu. 

Pani Sandy zgodziła się i poszłyśmy do pobliskiej kawiarenki. Usiadłyśmy przy jednym stoliku i zamówiłyśmy trzy kawy. 
- Lucy kochana co chcesz wiedzieć jeszcze?- zapytała pani Sandy. 
- Całą prawdę, bo wiem, że to co usłyszałyśmy to tylko część prawdy. A jak było naprawdę? Dlaczego tato panią zostawił? Dlaczego to ukrywaliście? Co z jego kontaktem z Luke' iem?
- Córeczko to może ja zacznę...poznałam tatę na jesiennym balu, ponieważ poprosił mnie do tańca, a po balu zapytał mnie o numer i spotkaliśmy się parę razy. Po pół roku zaczęliśmy chodzić ze sobą, a po dwóch latach oświadczył mi się i za rok wzięliśmy ślub. Byliśmy szczęśliwym małżeństwem i rok po ślubie na świat przyszłaś ty Lucy i wtedy zaczęło się psuć. Ja zajmowałam się tobą ciągle, bo potrzebowałaś tego jako niemowlak, ale tata tego nie rozumiał. Zamiast mi pomagać wychodził tylko z kolegami ze szkoły, którzy akurat przyjechali. Na twoje pierwsze urodziny zarzucił mi, że już go nie kocham i liczy się tylko dziecko, którego bez niego bym nie miała. Był pijany i bredził, ale i tak te słowa mnie zraniły. Nakrzyczałam na niego za wszystko co zrobił i wtedy wybiegł z domu. Do tego wszystkiego ja byłam w czwartym miesiącu ciąży. Podczas tych kłótni był okres kiedy Harry zrozumiał i był z nami. Wtedy zaszłam w ciąże i znaliśmy nawet płeć dziecka...to miał być Nick, ale wtedy Harry poznał właśnie ciebie Sandy i...- tutaj mama przerwała ze łzami w oczach i oddała głos pani Morgan. 
- ...Poznałam Harry' ego kiedy wracałam do domu od koleżanki, a on szedł zapłakany. Podszedł do mnie i poprosił o nocleg, o pomoc, a ja go przyjęłam. Wypłakał mi się i zasnął na kanapie. Za tydzień wrócił całkiem pijany i mówił, że mnie kocha, że tylko ja go rozumiem, a żona robi mu znowu wyrzuty. Zaczął mnie całować i...rano przeprosił za wszystko, zostawił swój numer i wyszedł. Po miesiącu dowiedziałam się, że jestem w ciąży...Zadzwoniłam do Harry' ego i poprosiłam o spotkanie, powiedziałam mu o tym, a on się wściekł. Powiedział, że to niemożliwe, ale kiedy się uspokoił odparł, że będzie płacił na dziecko, ale nie może ze mną zostać, bo ma żonę z dzieckiem i oni również spodziewają się dziecka. Podczas ciąży dzwonił i pytał się jak się czuje, i co z dzieckiem. Podczas porodu go nie było, ale zadzwonił i pytał się o dziecko. Powiedziałam mu, że to chłopiec i nazwałam go Luke. Za pół roku poznałam mojego męża, który bardzo mi pomógł i zrozumiał. Wzięliśmy ślub i rok po ślubie urodził się Michael, a potem Nina. Dzieci o niczym nie wiedzą, ale im też trzeba będzie to powiedzieć- skończyła pani Sandy.
- Harry odkąd się z tobą widywał zachowywał się dziwnie i zaczęłam coś podejrzewać. Lucy byłaś malutka, a ja byłam w ciąży, więc musiałam dbać o nas. Dlatego nie robiłam mu awantur. Jednak w końcu sam przyszedł i się przyznał. Powiedział, że mnie jeden jedyny raz zdradził i, że ta kobieta jest z nim w ciąży. Wtedy wszystko pękło i zrobiłam mu o wszystko awanturę. Miał w domu młodą żonę, która nosiła mu syna oraz uroczą coreczkę. A on poszedł do jakiejś innej kobiety i to w tym samym wieku. Gdyby była młodsza to rozumiem, ale Sandy jest w naszym wieku. Po tym wszystkim zaczął mnie boleć brzuch i trafiłam do szpitala. Niestety, ale poroniłam i nasz synek umarł. Kiedy Harry dowiedział się, że to wszystko przez te kłótnie zmienił się. Ale ja byłam w kompletnej rozsypce, razem z tobą Lucy pojechałam do swoich rodziców i tam byłam jakiś czas. Harry przychodził co dzień i bałagał o wybaczenie, w końcu mu wybaczyłam. Kochałam tego wariata i wróciłam do niego. Minął prawie rok, a pod moim sercem pojawiła się Mary. Harry zmienił się nie do poznania i zajmował się wszystkim. Kiedy Mary miała dwa latka, a ty cztery, a Luke trzy to spotkaliśmy się, bo wtedy już i Michael był na świecie. Ustaliliśmy wtedy, że to będzie tajemnicą i żyjemy w zgodzie. Do teraz dopóki Mary i Luke się w sobie nie zakochali- rozpłakała się. 
- Mamo 
- Przepraszam cię Lucy. Wiem, że zniszczyłam wam wszystkim życie- odparła smutno mama Luke' a.
- Spokojnie proszę pani. To było dawno temu...zresztą ja zawsze chciałam mieć brata, co prawda starszego, ale to nie ważne. Co do Mary to sądzę, że znajdzie sobie kogoś nowego. To piękna dziewczyna- skwitowałam 
- Lucy...Mów mi Sandy, w końcu w jakiś sposób jesteśmy rodziną- wszystkie trzy się zaśmiałyśmy. 

Dwa miesiące później...

Razem z Luke' iem nawiązaliśmy wspólny kontakt. To bardzo fajny chłopak i ciesze się, że mam go za brata.
Ale jak patrze na Mary i Luke' a to szkoda mi ich. Byli ładną parą i świetnie się dogadywali, a teraz są rodzeństwem.
- Słuchajcie, a co powiecie na małą imprezkę?- zapytałam i podeszłam do radia. Całą trójką się integrowaliśmy spędzając razem jak najwięcej czasu.
- Dawaj- zaśmiał się nasz brat.
Puściłam jedną ze swoim ulubionych płyt i zaczęłam tańczyć, a za mną moje rodzeństwo.
- Dzieciaki ściszcie tą muzykę trochę- powiedział nasz tata wchodząc do pokoju.
- Oj sorki już ściszam tato- odparłam
- Bardzo przeszkadzamy?- zapytał Luke
- Nie...synu...Jest okej, ale ta muzyka jest dość głośna, a oglądamy na dole film i nie słychać co mówią- odrzekł, a Luke uśmiechnął się niepewnie i podszedł do lusterka.
Tato wyszedł, a Mary wybuchła śmiechem.
- Kto idzie ze mną zobaczyć jak ''oglądają'' film?- zarechotała najmłodsza z nas.
- Dawaj Luke, idziemy- machnęłam ręką i zakradliśmy się całą trójką na korytarz, gdzie było widać salon. Rodzice całowali się, a film leciał i nawet nie zwracali na niego uwagi.
- O ja!- parsknął Luke
- Cii kołku- szturchnęłam go
- Jak mnie nazwałaś?- zaśmiał się i udawał urażonego mój młodszy brat.
- Kołkiem
- Wycofaj to
- Nie- powiedziałam pewna siebie z uśmiechem. Luke spojrzał na mnie złowrogo i przerzucił sobie przez ramię.
- Aa! Nie! Pomocy! Ratunku! Mary! Ty głupku jeden puść mnie!- krzyczałam i waliłam go po plecach.
- Luke puść ją!- pisnęła Mary i ją też sobie przerzucił.
- Nie!
- Puść nas Luke!- krzyczałyśmy obie, a on się śmiał i wpadł do mojego pokoju po czym rzucił nas na łóżko. Wziął poduszkę i zaczął nas nią bić, a my się bronić swoimi poduszkami.

Minął piękny czas weekendu i trzeba iść do szkoły. Ubrałam się w ten sposób, zrobiłam makijaż i uczesanie i wyszłam ze swojego pokoju.
Wzięłam kluczyki do samochodu i poszłam do auta, ale oczywiście ja muszę mieć takiego pecha, że mój samochód zamarzł i nie chce odpalić. Musiałam iść na piechotę i między czasie pisałam SMS' y ze znajomymi na temat mojego zepsutego samochodu. Oraz tego, że jest tak zimno, a ja muszę iść na piechotę.
Nagle wpadłam na kogoś albo ktoś wpadł na mnie, ale wiem, że upadłam.
Znalezione obrazy dla zapytania ian somerhalder- Au!- pisnęłam i podniosłam głowę. Nade mną stał wysoki ciemny brunet z kilku dniowym zarostem w czarnej skórze, białej opiętej bluzce, podartych jasnych jeansach i zimowych jasnych butach o grubej podeszwie.

- Nic ci nie jest piękna?- powiedział uwodzicielsko. Był bardzo przystojny, a jego głos wprost idealny. 
- Nnie, znaczy...Tak! Patrz jak chodzisz, a nie!- krzyczałam, bo przez niego spóźnię się do szkoły. 
- Daj pomogę ci- wyciągnął rękę, ale ja zmierzyłam go wzrokiem. 
- Zostaw mnie już lepiej- chciałam wstać, ale nie mogłam stanąć na nogę i upadłam prosto w jego ramiona.
- No, no...szybko u mnie lądujesz. Wszystko okej?
- Nie jest okej! Puść mnie!- protestowałam, a on podniósł ręce i znowu upadłam na zmrożony chodnik. 
- Ty pacanie! Jak mogłeś!- krzyczałam.
- Chciałaś, żebym cię puścił, a ja słucham tego co chcą kobiety- poruszył zabawnie brwiami, a ja zmroziłam go wzrokiem i wyciągnęłam rękę. Chwycił ją mocno i pociągnął do siebie. Byliśmy tak blisko siebie, że czułam jego miętowy oddech. 
- Dziękuje- odsunęłam się delikatnie i spojrzałam na swoją nogę. 
- To wygląda na skręconą kostkę- stwierdził, a z jego twarzy nie znikał ten cwaniacki uśmieszek. 
- Skąd to wiesz- bąknęłam
- Ponieważ już za pół roku będę studiować medycynę- odparł ponuro. 
- No pięknie, dzisiaj to się wszystko na mnie uwzięło- spuściłam głowę i zaczęłam szukać telefonu, który musiał mi upaść. Brunet zaśmiał się i podniósł z chodnika mojego smartfona. 
- O dzięki- mruknęłam i zaczęłam szukać w kontaktach taty. 
- Nie szukaj, podwiozę cię do szpitala, bo twoją kostkę powinien obejrzeć lekarz- stwierdził dalej z tym swoim uśmieszkiem. Nie wiem czemu, ale po tym gestem uginały się pode mną kolana. 
- Pff uważaj, bo z tobą pójdę. Nie znam cię- powiedziałam dorośle. 
- Jestem Matthew Walker, a teraz chodź, bo tutaj mam samochód- wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego samochodu
Wsadził mnie do środka na siedzenie pasażera i usiadł szybko za kierownicą. 
Odpalił auto i ruszył. 
- A ty?- zapytał
- Co ja?
- Jak się nazywasz? Bo podejrzewam, że imię to masz- burknął i na jego twarz znowu wrócił ten cwaniacki uśmieszek, który działał mi na nerwy, bo on był taki pewny.
- Lucy White- odparłam 

W szpitalu przyjęli mnie na oddział ratunkowy i Matthew był ciągle przy mnie. W sumie to podobało mi się to, ale ten jego uśmieszek doprowadzał mnie do szału. Byłam zła, że jest taki przystojny i nienawidziłam go za to, ale był tutaj ze mną, i to przeważało złość na niego. 
- Jak się czujesz?- zapytał
- A jak mam się czuć skoro powinnam być w szkole, a leżę w szpitalu ze skręconą kostką?- powiedziałam sarkastycznie.
-  Racja. Powiedz coś o sobie- poprawił swoje włosy. 
- Po co ci to?
- Bo chcę wiedzieć kto przeze mnie skręcił kostkę i nie jest teraz w szkole tylko leży w szpitalu- papugował mnie co rozśmieszyło nas oboje. 
- Mówiłam jestem Lucy, mam dziewiętnaście lat i mło...i dwójkę młodszego rodzeństwa- zawahałam się i chciałam odruchowo powiedzieć, że młodszą siostrę Mary, ale mam jeszcze brata. 
- Jesteś pewna? Zawahałaś się- zauważył
- Tak jestem pewna mam dwójkę młodszego rodzeństwa- dodałam pewnie
- Kogo?
- Brata i siostrę
- Jak się nazywają?
- Luke i Mary- powiedziałam z lekkim uśmiechem. Jakby nie patrzeć to mówienie, że mam młodszego brata i siostrę jest fajne. Ale wyjaśnianie dlaczego mamy różne nazwiska już nie należało do przyjemnych.
- Ile mają lat?
- Luke osiemnaście, a Mary siedemnaście- odpowiedziałam
- To twoi rodzice co roku mieli dziecko...W sumie to ciekawie, nie nudzili się w nocy- zaczął się śmiać i poruszył zabawnie brwiami na co ja kopnęłam go zdrową nogą. 
- Ej! A to za co?
- Ty zawsze jesteś taki zboczony?
- Tak, przyzwyczajaj się
- Pff!- prychnęłam - Do czego?
- Do mnie- mrugnął do mnie
- Ha! Zapomnij! Zresztą, a ty?
- Co ja?
- Powiedz coś o sobie
- Nie ma co mówić
- Ja ci powiedziałam co chciałeś, a teraz twoja kolej
- Witam państwa
- Dzień dobry panu- lekarz nam przeszkodził, ale może i dobrze, bo byłam zła na tego kolesia. 
- Co pani jest?
- Skręciłam chyba kostkę, bo wpadł na mnie ten koleś
- Mhm rozumiem. No dobrze to zobaczmy to kostkę
Zaczął ją badać i zlecił prześwietlenie. Okazało się, że faktycznie mam skręconą kostkę i założyli mi gips. 
- No pięknie i co ja teraz zrobię?- zapytałam siedząc na krzesełku w poczekalni. Matthew usiadł obok mnie. 
- Odwiozę cię Lucy
- Co? Nie ma mowy zadzwonię po...a niech to! Tata pojechał na wyjazd służbowy, a mama nie ma prawa jazdy. A rodzeństwo...Luke tylko ma prawo jazdy, ale jest w szkole, a Mary jeszcze nie może- spuściłam głowę zrezygnowana. 
- Jesteś na mnie skazana- zaśmiał się cwaniacko. 
- Weź...Masz mnie odwieźć do domu, rozumiesz?- pogroziłam mu palcem, a on pstryknął mnie w nos i wstał wyciągając do mnie rękę. 
- Jasne królewno- mówił tym swoim uwodzicielskim głosem.Chwyciłam jego rękę i wzięłam kule. Przytrzymał mnie kiedy szłam o kulach i wziął mój plecak. 
Potem pomógł mi wsiąść do swojego auta i ruszyliśmy. 
- Mam dwadzieścia lat, jestem w technikum, mam młodszą siostrę Ashley, z którą mieszkam. Rodzice wyjechali jak ukończyłem osiemnaście lat i zostawili mi do opieki młodszą siostrę- zakończył patrząc z poważną miną na drogę. 
- Ojej...To smutne
- Nie musisz się użalać, bo to nawet lepiej. Rodzice się rozwiedli jakieś pięć lat temu i mieszkali ze sobą tylko dlatego, żeby sprawić nam normalny dom. Ale to nie wychodziło, bo ciągle się kłócili i żyli już osobno, więc czekali do mojej osiemnastki, a wtedy oboje pojechali w swoje strony. Od tej pory nic o nich nie wiemy. Mama tylko na święta przysyła kartki, ale nie pokazuje tego Ashley, żeby nie robić jej nadziei na ich powrót. Oni nas zostawili i tak jest lepiej- powiedziałam z powagą i złością w głosie. 
- Przepraszam...nie wiedziałam- spuściłam głowę 
- Nikt nie wie- zacisnął palce na kierownicy- Jaki adres?
- Co?
- Jaki masz adres ?
- A oto ci chodzi. To jedź aż do zjazdu- potrząsnęłam głową.
Chwilę jechaliśmy w ciszy aż zatrzymał się na światłach.
- Powiedz coś o swoim rodzeństwie- poprosił
- Tu nie ma co mówić
- Masz jakieś ich zdjęcia?
- Mam jedno wspólne- wyjęłam telefon i pokazałam mu. Na zdjęciu staliśmy całą trójką w moim pokoju podczas jednego zdjęcie wspólnych weekendów. Luke stał po środku w starym kapeluszu taty, a my z Mary po bokach z wachlarzami. Wszyscy mieliśmy zabawne miny.
- Jesteście szczęśliwi. Dogadujecie się- ruszył samochodem i jechaliśmy dalej.
- Hm...tak- spuściłam głowę ze smutną miną.
- Coś nie tak?
- Nie, znaczy...Nie będę ci zawracać głowy- machnęłam ręką
- Mów- spoważniał i zacisnął palce na kierownicy. 
 Zaczęłam mu opowiadać i w połowie historii dojechaliśmy.
Podobny obraz- Pomogę ci- wyszedł z samochodu i otworzył mi drzwi. Doprowadził do samych drzwi w domu i poczekał aż otworzyłam kluczykiem drzwi.
- Przepraszam, już idę- powiedział
- Nie, nie musisz. Zresztą w domu nikogo nie ma, więc...- przygryzłam dolną wargę.
- Okej
Poprowadził mnie pod rękę na kanapę i usiadł obok mnie.
- Zaproponowałabym ci coś do picia, ale nie wstanę- zaśmiałam się
- Luzik piękna poradzę sobie sam, tylko powiedz, gdzie jest kuchnia i co mogę wziąć- zdjął swoją skórę i położył na kanapie.
- Yyy...kuchnia jest po lewej stronie, a w lodówce powinien być sok pomarańczowy albo woda- wydukałam i próbowałam zdjąć kurtkę.
- Dzięks- mrugnął do mnie przesuwając bardziej jedną stronę ust i poszedł do kuchni. Po chwili wrócił z butelką wody i usiadł obok mnie na kanapie.
- To słucham dalej- odkręcił zakrętkę i nalał sobie trochę wody do ust.
- Yyy, a na czym skończyłam?
- Na tym, że twój tata zdradził twoją mamę i ta kobieta, z którą ją zdradził zaszła z nim w ciąże- przypomniał i rozsiadł się wygodnie na kanapie, a ja swoją nogę z gipsem położyłam na stołku, który wcześniej sobie dostawiłam.
- A tak racja- opowiedziałam mu historię do końca, a Matthew patrzył uważnie i na koniec...mnie przytulił.
Przecież ja słyszałam różne rzeczy o tym kolesiu. Że wyrywa co ładniejsze laski, bajeruje je, a potem zalicza. Na koniec zostawia i szuka nowej ''zabawki''. Luke mi mówił, że podrywa nawet dwie na raz! Nie chciałam być tą następną, ale akurat wtedy uścisku potrzebowałam.
- Może powinnaś się przespać, dostałaś silne środki przeciwbólowe- powiedział i zszedł z kanapy nieco skrępowany. On skrępowany? Przecież to uwodziciel!
- Owszem, ale ty usiądź tutaj, okej?- pokazałam na fotel obok kanapy, a on skinął głową z ciężkim westchnieniem i przesiadł się tam. A ja z trudem położyłam się na kanapie i zamknęłam oczy.

- Dzień dobry pani...Jestem Matthew Walker i pomogłem pani córce- dobiegł mnie głos Matthew.
- Witam cię chłopcze, a co się stało?
- Lucy wpadła na mnie na chodniku i skręciła kostkę, bo się poślizgnęła. Zawiozłem ją do lekarza i przywiozłem do domu- opowiedział w dużym skrócie.
Znalezione obrazy dla zapytania damon salvatore gif- Ojej...moje maleństwo, gdzie ona jest?- zapytała czule mama.
- Zasnęła w salonie- odpowiedział.
- Mamo tu jestem- odezwałam się i oboje w szybkim tempie znaleźli się koło mnie.
- Cześć córeczko, jak się czujesz?
- Lepiej, ale głowa mnie boli
- Dostałaś dużo środków przeciwbólowych i powinnaś dużo spać- zabrał głos Matthew.
- Skąd wiesz?- zapytała go moja rodzicielka.
- W przyszłym roku idę na medycynę- pochwalił się.
- Oo gratulacje to dobry kierunek- ucieszyła się moja mama.
- Dziękuje pani bardzo- znowu ten jego uwodzicielski uśmieszek. Doprowadzał mnie do szału. Był powalający, a także denerwujący, bo ciągle go robił.
Wyrwał na to wiele panienek, ale ja taka głupia nie jestem. I zakończą tą znajomość po tym co się dzisiaj stało.
- To jesteś w wieku Lucy?
- Em...Nie jestem rok starszy, ale chodzę do technikum, jestem w klasie elektrycznej. Mój ojciec chciał, żebym był elektrykiem, ale no...mnie ciągle w inne strony- mrugnął do mnie i mama to zauważyła. Powiedziała, że zostawi nas samych. No pięknie! Jeszcze tego tu brakowało! Nie chciałam zostawać sama z tym podrywaczem!
- Twoja mama jest bardzo fajna- poruszył zabawnie brwiami - I nie wiem dlaczego twój ojciec ją zdradził.
- Matt przestań- uderzyłam go w ramię na co on spoważniał.
- Co?- przestraszyłam się, że go uraziłam myślałam, że taki koleś nie ma uczuć. 
- Powtórz to- powiedział zaciskając powieki. A ja uderzyłam go jeszcze raz w ramię. Złapał moją rękę i otworzył oczy.
- Nie to wariatko, to co powiedziałaś. Powtórz- ponownie zamknął oczy, ale dalej trzymał mój nadgarstek.
- Matt przestań- każde słowo dokładnie wypowiedziałam, a jego szczęka się zacisnęła, ale puścił moją rękę.
- Muszę iść, zostawiłem ci mój numer na kartce- powiedział szybko ubierając swoją kurtkę i wychodząc.
Trzasnął tylko drzwiami i już go nie było.
- Matthew poszedł?
- Ttak- wydukałam zdziwiona.

Z pomocą brata i mamy weszłam na górę do swojego pokoju i położyłam się na łóżku.
Chciałam napisać do niego, ale nie wiedziałam co mam mu napisać.
- Jak się czujesz Lucy?- zapytała Mary wchodząc do pokoju.
- Dobrze, już lepiej
- A nie wyglądasz
- Ty młoda!- rzuciłam w nią poduszką- Dobra co chcesz?
- Poznałam kogoś
- Ja też
- Mów!
- Nazywa się Matthew Walker i jest rok starszy
- Chwila...Ten Matthew?
- Tak ten, a ty?
Znalezione obrazy dla zapytania Matt Prokop- Nazywa się Will Jackson i chodzi ze mną na biologię haha. Wiem, że to już pół roku, ale byłam zauroczona własnym bratem- wywróciłyśmy oczami - A teraz jest inaczej i on jest inny. Oczywiście nikt Luke' a nie pobije i już zazdroszczę naszej szwagierce, ale Will jest taki...taki...
- Wyjątkowy?
- Idealne słowo
- Masz jego zdjęcie?- zapytałam, a moja młodsza siostra zaczęła szukać w telefonie jakiejś jego fotki.
- Ee niczego sobie. Opowiadaj!
Wyszło na to, że Will już dawno interesował się Mary, ale ta była za bardzo zajęta dbaniem o siebie i szukaniem chłopaka nie wiadomo, gdzie, że nie widziała. Kiedy, któregoś dnia płakała po tym wszystkim co się u nas wydarzyło on podszedł do niej i zapytał, pocieszył. A przede wszystkim to wysłuchał wszystkiego. Byli już na dwóch spotkaniach i Mary chodzi cała w skowronkach. Może nie kochała Luke' a? Zresztą skąd można to wiedzieć skoro łączą nas więzy krwi? Ważne jest to, że teraz jest szczęśliwa i raczej Will nie jest naszym drugim bratem.

C.D.N. 







środa, 28 grudnia 2016

One shot ,,Dwie siostry'' cz.1-Nowa rodzina


Lucy
Moja siostra i ja jesteśmy jak najlepsze przyjaciółki. Między nami jest tylko dwa lata różnicy, ale to nie ma znaczenia. Ja zawsze marzyłam jednak o takim starszym bracie. Ale moją Mary też uwielbiam i wcale nie żałuję, że nie mam brata. 
W sumie to mam szczęśliwe życie. Rodzice mają dobrą prace i dogadują się. Ja mam swoją młodszą siostrę Mary, która jest szalona i często pasuje się w kłopoty i za parę miesięcy kończy 18 lat, a ja za tydzień 19 lat. Czego mi brakuje? Jakby tak pomyśleć to chyba tylko księcia z bajki, ale czy go szukam? Raczej nie. Jak się pojawi to będzie, a jak nie to nie. 
Ale Mary...Mary szuka chłopaka i dba o siebie, żeby jakiś ją zauważył. Jednak niestety to nie bardzo działa. 
- Lucy- zaczęła Mary- Ta bluzka może być?
- Kochana pasuje ci. Ale nie musisz się tak stroić, jesteś piękna i bez tego- pocieszyłam ją. Mary naprawdę była piękna i czasami nawet zazdrościłam jej tego wyglądu. Ale ja też brzydka nie byłam, więc nie mam na co narzekać.
- Wieesz...- mruknęła
- Wszystko wiem, idź się przebierz, bo się spóźnimy

Mary
Lucy próbowała mi wmówić, że jestem ładna, ale ja wiedziałam swoje. 
Lucy miała powodzenie i każdy się za nią oglądał, a za mną nikt. 

Pierwsza lekcja do historia, więc poszłam do swojej grupy.
Stałam jak zwykle przeglądając zdjęcia i ktoś do mnie podszedł. Uniosłam głowę i dostrzegłam obok siebie Luke' a. Był rok starszy i miał lekcje naprzeciwko.
- Hej
- Hej
Był bardzo przystojny, ale co się stało, że spojrzał na mnie ?
- Co tam Mary ?
- Ee...jak zwykle, a tam?
- Jest okej. Ładnie dzisiaj wyglądasz- powiedział, a ja zrobiłam duże oczy. To niemożliwe.
- Yyy...dziękuję, ale...
- Przepraszam, że tak głupio zaczynam. Po prostu...chciałem cię lepiej poznać. Jesteś bardzo ładna i myślałem, że pójdziesz ze mną do kina- spuścił głowę. Nie wiedziałam co powiedzieć. Stałam tam i patrzyłam w te jego ciemne oczy, dziwne, bo były takie same jak Lucy. Blond włosy jak zwykle były idealnie ułożone. Kości policzkowe wystawały mu bardzo na boki.
- Kiedy ?
Znalezione obrazy dla zapytania paul wesleyJego brązowe oczy na moje pytanie rozbłysły. Wszystko we mnie się trzęsło z wrażenia, że on chce się ze mną umówić. I to ze mną! Do tego to Luke! Luke Morgan jeden z przystojniejszy chłopaków w szkole!
- Może dzisiaj wieczorem?
- Pewnie, ale jak się skontaktujemy?
- Masz mój numer, proszę- podał mi karteczkę jakby przygotowywał się już wcześniej do tego spotkania.
- O dziękuje, em...poczekaj chwilę zaraz ci podam swój- wyjęłam komórkę i czułam jak się rumienię. Było mi wstyd, że się nie przygotowałam, ale on dotknął mojej trzęsącej się dłoni i przeniosłam na niego swój wzrok.
- Spokojnie. Napisz mi po prostu wiadomość, o której kończysz- puścił oczko i poszedł do kolegów. A ja dalej stałam jak ten słup pod tą ścianą.
Zadzwonił dzwonek i poszłam na lekcje oczywiście cała zdezorientowana. Historia to zdecydowanie nie była moja bajka, a oglądaliśmy jakiś denny historyczny dokument. Dlatego wyjęłam komórkę i wystukałam swoimi granatowymi paznokciami numer Luke' a i wysłałam mu wiadomość:

Od: Mary
Do: Luke:)
14.15;) 

Od: Luke:)
Do: Mary
Ja też. Będę czekał na ławce pod szkołą;) 

Uśmiechnęłam się do siebie i spojrzałam na ekran. Mało mnie ciekawiło to co tam pokazywali i mówili, ale patrzyłam, żeby nie zbudzać podejrzeń. Jednak w głowie miałam tylko i wyłącznie to, że wracam dzisiaj z Luke' iem Morganem i idę z nim do kina!!!
Warto było ubrać tą bluzkę.
Po lekcji poszłam do mojej siostry, która była już w ostatniej klasie i niedługo miała pisać maturę.
- Lucy- pisnęłam jej do ucha podekscytowana, a ta aż podskoczyła.
- Mary! Chcesz, żebym zawału dostała?- zaśmiała się i odgarnęła włosy.
- Siostra nie uwierzysz...Podszedł do mnie dzisiaj Luke, dał numer, zaprosił do kina i powiedział, że będzie na mnie czekał po lekcjach pod szkołą- mówiłam jak nakręcona, a Lucy uśmiechała się szeroko.
- Mary kochana to świetnie!

- Mary...- zaczął kiedy wracaliśmy z kina.
- Tak?
- Wiesz...chciałem ci to powiedzieć już jakiś czas temu, ale...
- Ale?
- Bałem się
- A teraz się już nie boisz?
- Nie. Mary podobasz mi się naprawdę, mówię prawdę i wcale nie żałuje.
- Luke ty mi się też spodobałeś, ale wiesz...poznajmy się? Spędźmy razem trochę czasu i wtedy zobaczymy- powiedziałam i w sumie to nie wiem skąd mi się to wzięło. Zawsze chciałam mieć chłopaka, a teraz jak mam okazje to wykazuje się mądrością i dorosłością?
- Bardzo chętnie cię poznam, to będzie dla mnie zaszczyt- zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam. I tak doszliśmy do mojego domu.

Szybko położyłam się do łóżka, ale nie zasnęłam. Pisałam SMS' y z Luke' iem. Wciąż nie wierzę w to co się dzieje, ale nie powinnam się nad tym zastanawiać tylko tym żyć i się z tego cieszyć.

Miesiąc później...

Luke
Podobny obrazMary była cudowną dziewczyną i bardzo mi się podobała. Jednak coś było dziwnego, bo mieliśmy dużo wspólnego i tu nie chodzi o zainteresowania czy charakter, bo to może być podobne. Ale o wygląd, ponieważ to jest dość dziwne. Ale nie tylko to mnie dziwi, bo Lucy jej starsza siostra ma takie same oczy jak ja. Zaczyna mnie to przerażać, ale pomimo tego zakochałem się w Mary. I mam zamiar jej to dzisiaj powiedzieć, bo ta przyjaźń już mnie dobija. 
- Hej Mary
- O hejka Luke- przytuliła mnie delikatnie jak przyjaciela. 
- Hm...Posłuchaj, bo ja...Pójdziemy dzisiaj na spacer po szkole?- wydukałem, a jej brązowe oczy patrzyły na mnie z radością. 
- Pewnie!- podskoczyła i poleciała do swojej klasy. 
Czekałem wszystkie lekcje i aż mnie skręcało w żołądku na tą chwilę. Bałem się, bałem się, że mnie odrzuci, że będzie chciała zostać przy przyjaźni. Ale moje uczucia do niej się nie zmieniły wręcz odwrotnie są jeszcze silniejsze. 

Czekałem na nią jak zwykle na ławce przed szkołą i cały się trząsłem. Nie tylko dlatego, że był koniec listopada i zimno oraz mokro. Powodem było to co miałem jej do powiedzenia. 
Wreszcie wyszła moja księżniczka ze szkoły i podeszła do mnie. 
- Jestem, długo czekałeś?
- Nie- powiedziałem szybko i poszliśmy w drugą stronę niż zwykle. 
Doszliśmy w jedno bardzo ładne miejsce i tam się zatrzymałem. 
- Mary...chciałem ci powiedzieć, że..miesiąc temu o tym rozmawialiśmy i ja...Mary kocham cię i nie chce być tylko przyjacielem. Jesteś dla mnie kimś więcej niż zwykłą przyjaciółką- powiedziałem to i poczułem ulgę w sercu, ale dziewczyna patrzyła na mnie mrugając tymi swoimi uroczymi dużymi oczami. 
Nagle uniosła się delikatnie i położyła dłoń na moim policzku, po czym złączyła nasze usta w pocałunku.  
Moje zmysły oszalały i przyciągnąłem ją bliżej do siebie na co ona się zaśmiała. To co się działo to chyba mogłem odebrać jako tak z jej strony.

Na drugi dzień weszliśmy do szkoły trzymając się za ręce i od razu czułem na sobie wzrok gapiów. Nienawidziłem ludzi, którzy się tak gapili bezczelnie. Nie rozumiem dlaczego to robią? Sprawia im to frajdę? Takie dokuczanie innym?
- O której dzisiaj kończysz kochanie?
- Um...O 13, a ty?
- Ja o 12, ale poczekam na ciebie- pocałowałem ją w czoło i poszedłem na swoje lekcje.

Każdy dzień mijał nam cudownie, a towarzystwo Mary rozświetlało mój dzień.
Dzisiaj już piątek i moi rodzice jadą do znajomych na cały weekend, a rodzeństwo nocuje u przyjaciół, więc mam wolny dom i zaprosiłem do siebie Mary.
Jej rodzice nie wiedzą dlatego powiedziała, że idzie do swojej koleżanki na noc, a ona została poinformowana i jakby co się za nią wstawi. Zresztą ja nie pozwolę, żeby mojej księżniczce coś się stało.
Przygotowałem nam kolację, ale nie, żeby zależało mi tylko na jednym. Jak będzie chciała to okej, a jak nie to nawet o tym mówił nie będę. W sumie to mi na tym nie zależy.
Nie jestem z tych chłopaków, którzy mają dziewczynę tylko do zaliczenia. Jak ten Matthew ze szkoły, ten koleś to ma tupet. Ładną buźką wyrywa dziewczyny do łóżka, bawi się nimi, a potem co? On podrywa kilka na raz. Jakbym był jego rodziną to powiedziałbym co o tym myślę.
Na szczęście nic mnie z tym kolesiem nie łączy.
Dzyń, dzyń...
Pobiegłem do drzwi, bo to moja królewna przyszła i wpuściłem ją do środka.
- Hej kochanie
- Hejka Luke
Po kolacji włączyliśmy film i przytuleni oglądaliśmy Love Rosie.
Mary wtulała się we mnie, a ja w nią i mogłem tak siedzieć godzinami.
- Luke...
- Tak?
- Jesteś dla mnie jak...- podniosła się i spojrzała mi w oczy. - ...Jak książę z bajki
- A ty dla mnie jak księżniczka, moja własna Śnieżka, bo to ona była najpiękniejsza na świecie. Ale ty ją przebiłaś Mary. Kocham cię
- Ooo, kocham cię Luke- rozpłakała się, a ja otarłem jej łzy i pocałowałem.

Mary
Nadszedł wielki dzień, a mianowicie...Dzisiaj powiemy rodzicom, najpierw jego, a potem moim. Bardzo się boję, bo właśnie tam idziemy, ale Luke ściska moją rękę i dodaje mi tym otuchy. Sam też się boi, widać po nim. Kiedy się boi marszczy nos identycznie jak Lucy.
Weszliśmy do środka i na kanapie siedział jego brat Michael ze swoją dziewczyną...To była bodajże Ashley, a na fotelu słuchała muzyki i czytała książkę jego siostra Nina.
- Hej!
- Siema
- Gdzie rodzice?
- W gabinecie
- Ok, dzięki
Poszliśmy do gabinetu jego rodziców, gdzie siedzieli za biurkiem i przeglądali różne papiery.
- Mamo, tato...Przedstawiam wam moją dziewczynę Mary White- powiedział, a ja kiwnęłam głową z uśmiechem. Jego matka nagle się odwróciła i otworzyła szeroko oczy.
- White?
- Tak- potwierdziłam
- Mamo o co chodzi?
- Nic synku...po prostu miałam kiedyś kolegę o tym samym nazwisku. To nic, miło mi cię poznać dziecko- wyciągnęła ku mnie dłoń, którą uścisnęłam. Zachowanie jego matki było dziwne, ale cóż...Ojca normalne, więc poszliśmy do moich.
U mnie Lucy o wszystkim wiedziała, ale jednak mimo to i tak była ze mną. Wspierała mnie jak przyjaciółka i siostra. Kochałam ją za to.
- Kochani chciałam wam powiedzieć, że mam chłopaka. Nazywa się Luke Morgan i jest o rok starszy- Luke pochylił głowę i posłał moim rodzicom uśmiech.
- Morgan? Luke?- mój tata zrobił taką samą minę jak mama Luke' a. Zaczęłam coś podejrzewać.
- Tak proszę pana
- Ale jak to jesteście razem?
- Normalnie tato, kochamy się
- Co?! Ale...wy nie możecie
- Harry myślę, że najwyższy czas to wszystko wyjaśnić. Dzwoń do Morganów- poleciła mama i poszła do kuchni. Oboje usiedliśmy i nie wiedzieliśmy co się dzieje. Tata dzwonił do rodziców Luke' a i patrzył na nasze splecione dłonie.
- Claro zaraz tutaj będą, sami chcieli do nas dzwonić w tej sprawie- powiadomił mamę tato.

Minęło dziesięć minut i w naszym salonie pojawili się państwo Morgan.
- Tyle lat Harry- powiedziała pani Morgan.
- Zmieniłaś się Sandy
- Zapraszam do salonu- powiedziała moja mama i wszyscy usiedli wokół nas.
- Możemy wiedzieć co się dzieje?- zapytał Luke.
- Musicie- powiedziała pani Morgan.
- Powinniśmy wam to wyjaśnić już dawno i może wtedy nie doszłoby do tego- stwierdziła smutno moja mama.
- Ale o czym? Mamo? Tato?- mówiłam podenerwowana i wystraszona, nie wiedziałam co się dzieje.
- Kochanie to było dawno temu, bardzo dawno temu...- zaczął tato
- Dokładnie to osiemnaście lat temu- poprawiła go mama Luke' a.
- Tyle co ja mam?- dopytał mój chłopak.
- Tak
- Ja i mama mieliśmy mały kryzys i wtedy poznałem Sandy, która mnie zrozumiała i...- tata przerwał, a ja miałam łzy w oczach. Moja mama spuściła głowę na to wspomnienie. - ...I zdradziłem waszą mamę
- Co?! Jak to?!
- Zaraz, zaraz...Skoro to było osiemnaście lat temu to...ja już byłam- zauważyła Lucy
- Tak córeczko miałaś roczek, ale ja wróciłem do mamy i ona mi wybaczyła. A po roku urodziłaś się ty Mary
- Jednak po tym jednym jedynym razie ja zaszłam w ciąże i urodziłam chłopca...- odezwała się pani Sandy.
- Chwila!- podniósł głos Luke. - Jeżeli urodziłaś wtedy chłopca to znaczy, że...- Luke zaczął się trząść, a jego mama pokiwała głową tak samo jak mój tata, kobieta miała łzy w oczach i ja tak samo.
- Synku...Mary i Lucy to twoje siostry- odrzekła wycierając oczy chusteczką przytulona do swojego męża pani Sandy.
- Ale...tato!- Luke zwrócił się tym razem do pana Morgana.
- Luke przykro mi, ale ja nie jestem twoim biologicznym ojcem, jest nim Harry White- rzekł ze smutkiem w głosie.
Spojrzeliśmy z Luke' iem na nasze splecione dłonie i oderwaliśmy się od siebie.
- Nie mogę w to uwierzyć! Tato jak mogłeś! Do tego ukrywałeś to przed nami tyle lat!- spojrzałam na moją zapłakaną mamę- Ukrywaliście oboje!- dodałam z krzykiem
- Mary to dla twojego dobra skarbie- mówiła mama
- Dla mojego dobra? Związałam i zakochałam się we własnym bracie?!- byłam roztrzęsiona i nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.
- Tato jak ty w ogóle mogłeś zdradzić mamę?!- wybuchła do tej pory spokojna Lucy.
- To był jeden nieznaczący raz- tłumaczył się
- No jednak nie bardzo nieznaczący skoro ja tu jestem...tato- wysyczał przez zęby Luke.
Teraz rozumiałam dlaczego byliśmy tacy podobni w rysach twarzy czy w zachowaniu. Tak samo wiem dlaczego ma takie same oczy jak Lucy i identycznie jak ona marszczy nos kiedy się denerwuje. Wszystko już rozumiem i jestem przerażona.
- Mam tego dość!
- Dlatego nie możecie być razem Mary- skwitował tato.
- Zniszczyliście nam życie!- zakończył Luke i wybiegł z domu cały wściekły.
- Nienawidzę cię za to! Wreszcie miałam chłopaka to się okazuje, że to mój brat! Dlaczego? Bo mój ojciec zdradził moją matkę rok przed moimi narodzinami! Nie mogę na ciebie patrzeć!- wydarłam się i rozpłakałam na dobre po czym pobiegłam na górę.
- Nie wierzę w to co zrobiłeś- dodała zapłakana Lucy i pobiegła za mną.
C.D.N.


 



 


niedziela, 25 grudnia 2016

Bohaterowie one shot- ,,Dwie siostry''

Lucy White 
Wiek: 19 lat 
Rodzeństwo: młodsza siostra 
Znalezione obrazy dla zapytania sarah hyland
Mary White 
Wiek: 17 lat 
Rodzeństwo: starsza siostra 
Luke Morgan (White)
Wiek: 18 lat 
Rodzeństwo: młodszy brat i siostra 
Matthew Walker 
Wiek: 20 lat 
Rodzeństwo: młodsza siostra 
Michael Morgan 
Wiek: 16 lat 
Rodzeństwo: starszy brat i młodsza siostra 
Nina Morgan 
Wiek: 14 lat 
Rodzeństwo: dwaj starsi bracia 
Ashley Walker 
Wiek: 16 lat 
Rodzeństwo: starszy brat 
Podobny obraz 
Will Jackson 
wiek: 17 lat
Rodzeństwo: dwie starsze siostry 
Znalezione obrazy dla zapytania kristen stewart 
Amy Jackson 
wiek: 19 lat
rodzeństwo: starsza siostra i młodszy brat 
 Podobny obraz 
Carolyn Jackson
wiek: 21 lat 
rodzeństwo: młodsza siostra i młodszy brat 

oraz 
wiele innych...

 

piątek, 23 grudnia 2016

Wesołych Świąt!

Kochani !
O ile dobrze pamiętam to już nasze trzecie wspólne święta!
Długo tu wyrwałam i Wy też. Historia się już zmieniła, autorka trochę też, ale dalej pisze i kocham to robić! ♡♡
Z okazji tych świąt życzę Wam wszystkiego co najlepsze! Smacznych uszek, wymarzonych prezentów pod choinką, ciepłych i miłych chwil z rodziną oraz dużo szczęścia, zdrowia, radości i odpoczynku!
W skrócie dwoma słowami: WESOŁYCH ŚWIĄT !
Życzy Wam Wasza bloggerka Nataly di Angelo ;* ;* ♡♡
Kocham Was i jesteście dla mnie jak rodzeństwo !

A teraz coś innego ;)
Przepraszam, że nie ma rozdziałów, ale w moim życiu się trochę zmieniło.
Poszłam do LO, miałam chłopaka, zerwaliśmy, dalej się przyjaźnimy, ale...ja naprawdę już nwm co mam o tym myśleć. Zerwaliśmy, bo nie dorośliśmy do tego, a teraz niby lepiej, ale jak jesteśmy razem na żywo to coś jest. Coś jest między nami i oboje to ukrywamy.
W mikołajki zerwaliśmy po poważnej rozmowie, a w niedziele się już widzieliśmy, bo do mnie przyszedł. Ale wtedy było tak z dystansem i wgl. Dalej ciągle piszemy i rozmawiamy, znowu rozmawiamy jak kiedyś. A w zeszłym tygodniu w sobotę jak poszedł ze mną na święteczne zakupy to najpierw pytał się jak się zabiorę z paczkami bez torby. To ja się śmiałam, że moja torba stoi obok(czyli on). No to on, że nie itd. W sklepie tylko mi przytrzymał i nic więcej, a jak wyszliśmy to mnie zatrzymał, otworzył swoją torbę i kazał dać sobie wszystkie drobne rzeczy, a potem zabrał mi reklamówke z większymi rzeczami i tak szliśmy. W następnych sklepach nosił mi wszystko i jak szliśmy od sklepu do sklepu po mieście wszystko mi nosił, a ja szłam sobie wyluzowana. Pomagał mi wybierać prezenty, doradzał itd.  I tu było widać w tym jak się zachowywaliśmy, że nie jesteśmy sobie obojętni. Nwm co o tym wszystkim myśleć. Potem powiedzieliśmy, że całe szczęście, że zerwaliśmy.
Ale parę dni później napisał do mnie sms' a (zresztą my ciągle piszemy albo przez mesa albo smsy i mój tata jak słyszy dźwięk sms' a to od razu z takim tekstem ,,już go nie lubię, nawet obiadu nie zjadłaś, a ten już piszę", a wtedy moja babcia wychodzi z tekstem ,,niecierpliwy chłopak" xddd) ,,co robisz w sobotę o 9?" Sms' a, ale raczej na mesa ;), a potem przeszliśmy na sms.
Ja mu napisałam, że raczej będę w domu, a on, że chce się ze mną opłatkiem połamać 😍
I specjalnie się mamy spotkać, żeby połamać opłatkiem 😍
Do tego napisał, że chce na sylwestra iść na cmentarz i zabrać mnie ze sobą 😍😍
To wszystko słodkie, ale czy mnie mama na tego sylwestra puści :/ ona panikuje, że zimno i wgl....ale do jasnej ciasnej mamy 16 lat skończone, jesteśmy oboje w liceum, za dwa lata 18 lat, a ona traktuje nas jak małe dzieciątka, które nie umieją się zapiąć jak jest zimno. Zresztą ta kobieta zabiera mi szczęście i to nie fair.
Nwm czy wiecie, ale to co między nami teraz jest wzięło się od nienawiści do siebie  😂😂😂
Nie mogliśmy na siebie patrzeć, a tutaj niedawno trzymaliśmy się za ręce i planowaliśmy pocałunek 😂😂
Oj życie jest pokręcone...dobra, bo Was zanudzam ;)
Ale co Wy myślicie? Jak Wy to widzicie ?
My piszemy 24h na dobę i rozmawiamy o wszystkim. On mnie nawet pocieszał przy okresie 😂😂😂
Mama mówi, że mamy BARDZO podobne charaktery, koleżanka, że pasujemy do siebie itd.
Ja juz nwm...ale mogłabym z nim siedzieć cały czas i mi się to nie znudzi. Czasami towarzystwo niektórych ludzi już jest nudne jak się tak ciągle pisze czy gada, a tu nie. Czasem dnia brakuje, żeby gadać xdd.
Ale jak tylko wstaniemy to piszemy dzisiaj np. włączyłam neta jak wstałam i miałam od niego wiadomość ,,wesołych świąt (...)", a wieczorem żegnamy się krótkim ,,dobranoc" i tak już od maja jest 😄😄
Dobra jedna prośba...może dwie
1. Napiszcie mi co o tym myślicie ;)
2. Odpocznijcie porządnie w święta ;)
Jak to mój wychowawca powiedział ,,daje wam zakaz na naukę, ani w przerwie między świętami ani przed świętami, a nawet ci co mają 1 nie tykają książek. Macie odpocząć, zapomnieć o szkole i wrócić z nowym zapałem do szkoły", a moja koleżanka takie coś ,,a to mi takie coś pasi" 😂😂😂
Okej koniec
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA 2016!
Pozdrawiam i całuje Nataly di Angelo :) :* 


niedziela, 4 grudnia 2016

Przeprosiny

 
Hej!
No i mamy weekend !
Rozdziału nawet nie zaczęłam, bo nie mam do tego wgl głowy. 
Dużo się u mnie zmieniło w tym tygodniu :) 
1. To miałam tyle sprawdzianów i popraw ocen, że masakra 
2. Mam chłopaka
Tak wasza dziwna bloggerka nataly di Angelo, która miała tyle potyczek miłosnych i trafiała na samych frajerów znalazła księcia, który akceptuje ją taka jaka jest. Który nawija, że się z nią ożeni i chce mieć bliźniaki hahaha. Wariat, ale mnie kocha, a ja kocham jego. <3 
Więc no każdy weekend spędzamy razem, bo tylko w weekend mamy czas. Moja mama powiedziała mi wyraźnie ,,możecie się widywać raz w tygodniu, bo oboje macie szkołę, której nie możecie zawalić'' dlatego też cierpimy osobno przez cały tydzień, a w sobotę albo niedzielę możemy się przytulać, trzymać za ręce i nikt nam nie przeszkadza :D
To dopiero 10 dni, ale nie umiem już bez niego żyć chyba...
Dlatego nie mam czasu na pisanie, bo całymi dniami za nim tęsknie <33
Myślę tylko o nim i nie daję rady pisać :/
Cooś tam zaczęłam, ale to dopiero początek :/ 
Szkoła, nauka, chłopak i jeszcze pisanie to już duużo! Czasem serio nie wyrabiam :/
Więc nie bądźcie źli na mnie, bo się staram coś napisać, ale z tym wariatem, który już snuje plany na przyszłość to się nie da hehehe
Przepraszam Was naprawdę, ale postaram się Wam to jakoś wynagrodzić ;) 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*
P. S. Dziękuje za komentarze pod ostatnim rozdziałem ;* :D
 

niedziela, 20 listopada 2016

Rozdział 12

Rozdział dedykuję mojej kochanej i zdecydowanie NAJLEPSZEJ klasie jaką kiedykolwiek miałam. Kocham was moje zwariowane, szalone i walnięte humany! 1c rządzi! I apel był genialny! <333
U Julii
Uwielbiała kiedy obejmował ją swoimi ramionami, a ona leżała wtulona w niego. Jego zapach mogła wdychać na okrągło. To był jej tlen ulepszony jego cudownymi męskimi perfumami. Tal leżeć mogłaby godzinami, ale niestety musieli chodzić do szkoły. 
- Co robisz w ten weekend, skarbie?- zapytał Maciek patrząc w sufit. Oboje leżeli na łóżku w jego pokoju, przytuleni i wpatrzeni w sufit. 
- Raczej nic, a co?
- Bo moi rodzice...Em...Zapraszają twoich na obiad. Wiesz chcą się lepiej poznać i takie tam- machnął ręką - A my byśmy mogli sobie, gdzieś pójść w tym czasie- splótł z nią palce na swoim brzuchu. 
- Mhm...A, gdzie?- Julia patrzyła na ich złączone dłonie. Była bardzo szczęśliwa i karciła się w duchu, że tak długo się temu opierała. Maciek to świetny chłopak, który się nią opiekuje i nie pozwala nikomu skrzywdzić. 
- A, gdzie by moja księżniczka chciała iść?- droczył się z nią. Jedną ręką zaczął bawić się jej związanymi w kucyka włosami. Maciek lubił to robić, bo jej włosy były takie miękkie i puszyste w dotyku. 
- Co powiesz na łyżwy?- wymruczała. Lubiła jeździć na łyżwach i uprawiała ten sport od dziecka. Dlatego postanowiła, że pokaże jak jeździ swojemu chłopakowi...
- No pewnie! Z tobą Juleńko to nawet poleciał bym w wszechświat- pocałował jej dłoń splecioną ze swoją.

Ubrali się ciepło i kiedy rodzice Julii wychodzili Maciek przyszedł pod dom po swoją dziewczynę.
- Dzień dobry- przywitał się z rodzicami Julki.
- Cześć chłopcze- powiedziała Monika
- Witaj Maciek- dodał Adam.
- Wejdź Maciek, Julka się ubiera- poleciła kobieta i nastolatek wszedł do domu.
- Skarbie!- zawołał na cały dom
- Jestem, jestem. Już idę- powiedziała i za chwilę pojawiła się w pięknym stroju.
- Wow. Moja księżniczka- wymruczał i pocałował ją przyciągając za sówki od spodni.
- Dobra idziemy- skończyła i wyszli splatając ze sobą swoje palce.
Przez miasto szli, a inni ludzie patrzyli na nich. Zwłaszcza starsze panie uśmiechały się do nich, a niektóre z nich nawet szeptały coś w stylu: ,,Kolejna zakochana para, jak ja bym chciała znowu być taka młoda i zakochana''. Doszli do lodowiska i kupili dwa bilety po czym wypożyczyli łyżwy i weszli na lód. Maciek na początku trochę się zachwiał, ale Julka chwyciła go za rękę i w taki sposób pojechali. Po kilku kółkach oboje przywykli już do lodu i Julia zaczęła się chwalić jak umie jeździć. Maciej był zachwycony i próbował ją dogonić, jak wreszcie mu się to udało złączył ich usta w pocałunku.
- Kocham cię- wyznał, a ona spojrzała w jego brązowe oczy i zarumieniła się.
- Ja ciebie też- dodała
- Ty mnie też co?- droczył się z nią. Uwielbiał to robić, ponieważ kiedy ona chciała udowodnić swoją rację uroczo marszczyła przy tym nos co chłopak ubóstwiał.
- Też cię kocham- odpowiedziała i dotknęła rękawiczką jego nosa. Był już nieco zmarznięty, ale pod dotykiem dziewczyny lekko się rozmroził.
- Jedziemy?- zapytał, a ta pokiwała głową i dalej jeździli. Julia jeździła, a Maciek otulał ją od tyłu swoimi rękami dlatego osiemnastolatka czuła się bezpieczna i nie bała upadku. Chociaż ona nie często upadała, ponieważ umiała świetnie jeździć na łyżwach.
Po lodowisku poszli do domu dziewczyny, gdzie jeszcze nie było jej rodziców. Dlatego, więc zrobili sobie gorącą czekoladę i poszli do jej pokoju.
Tam położyli się na łóżku Julii i przytulili do siebie. Nie musieli nic mówić...Rozumieli się bez słowa, a ta cisza była dla nich bardzo miła. Nie przeszkadzała im, bo wsłuchiwali się w swoje oddechy oraz bicie serc, które na widok siebie nawzajem biły szybciej.
U Dominiki
Dzisiaj razem z Bartkiem mieli iść na imprezę do Szymona, który razem z Bartkiem grał w drużynie i robił dzisiaj imprezkę dla wszystkich kolegów z drużyny. Oczywiście każdy mógł przyjść z kim chciał. Maciek wziął ze sobą Julię, a Bartek Dominikę. Szymon zaś namówił Martynę, aby mu towarzyszyła. Dziewczyna z oporem się zgodziła, bo pomimo tego, iż coś czuła do dziewiętnastolatka to opierała się temu i nie chciała tego pokazać. Wolała go trzymać w niepewności, ponieważ bardzo często działał jej na nerwy. Ale jednak przyszła i to bardzo ładnie ubrana. 
Dominika także ubrała się ślicznie. Bartek nie mógł oderwać od niej oczy. Jednak Julka też nie zawiodła swojego chłopaka w wyglądzie. Ubrała się w swoim stylu, ale za to jak pięknie
Wszyscy panowie byli zadowoleni. 
Szymon poprosił Martynę o taniec, ale rudowłosa się opierała. Jednak uczucie dało górę i poszła z nim potańczyć. Julia pociągnęła na parkiet Maćka i zaraz zaczęli się całować i szaleć na parkiecie. 
Zaś Dominika i Bartek siedzieli przy ''barze'' i obserwowali wszystkich. 
- A ze mną moja księżniczka zatańczy?- zapytał uprzejmie Bartek. 
- Hehe jasne- odpowiedziała rumieniąc się i poszli na parkiet. Zatańczyli parę kawałków i chcieli pobyć sami, więc poszli do na schody i tam zaczęli się całować. 
- Bartuś...- zaczęła i odsunęła się od niego.
- Jak nie chcesz to mów- wyszeptał z poważną miną, a ona oblizała usta i przygryzła dolną wargę. Zawsze tak robiła kiedy była poważna i podejmowała jakąś decyzję. 
- Chcę- powiedziała pewnie i wplotła palce w jego włosy. 
- Ale na pewno? Skarbie nie chce cię do nicze...- przerwała mu pocałunkiem. 
Usiadła na nim i oplotła swoimi nogami, a on podniósł ją i udali się do łazienki. 
Co było dalej zostanie tylko ich tajemnicą.

Po tym wszystkim zeszli na dół uśmiechnięci od ucha do ucha i niczego sobie zaczęli tańczyć. 
Widzieli jak Julia i Maciej stoją w jakimś kącie i całują się dotykając wszędzie, gdzie tylko popadnie. 
Uśmiechnęli się do siebie i również złączyli swoje usta w pocałunku. 
- Kocham cię- powiedział dalej ją całując. 
- A ja kocham ciebie- dodała oddając pocałunek. Była szczęśliwa, że dzisiaj nic na imprezie nie wypiła, ponieważ chciała pamiętać każdy szczegół tego wieczoru, w którym straciła swoją cnotę. 
Około drugiej w nocy wszyscy już padli i spali, gdzie popadnie. Julka i Maciek zasnęli na pierwszej kanapie, a Bartek z Dominiką na drugiej. Zaś reszta albo na podłodze albo w pokojach lub na fotelach.

U Magdy
Blondynka posłuchała babci i umówiła się na spotkanie z Krzyśkiem. Bała się tego spotkania i nadal była na niego zła, ale musiała pozwolić mu się chociaż spróbować wytłumaczyć. 
Ubrała się w ten sposób i wyszła z domu.
Spotkali się na rynku koło długiej fontanny. Kiedy Magda tam doszła chłopak już tam czekał, a jak tylko ją zobaczył uśmiechnął się i odetchnął z ulgą.
- Cześć Madziu- powiedział i chciał ją przytulić, ale ta się odsunęła i spuściła głowę.
- Hej- bąknęła. - To słucham
- Em...Madziu dziękuje, że przyszłaś i odebrałaś ode mnie telefon. Ślicznie wyglądasz zresztą jak zawsze. Tęskniłem za tobą- mówił i mówił, a Magda nie wiedziała co zrobić. Cieszyło ją to, ale z drugiej strony bała się i dalej miała przed oczami Wiktorię. Połowa jej chciała mu wierzyć w to, że za nią tęsknił, ale reszta jej była temu przeciwna.
- Nie to miałeś mówić- burknęła, bo nie wiedziała co ma mu powiedzieć.
- Wiem...Madziu, Wiktoria to dla mnie przeszłość. Ona mnie zostawiła i wyjechała. Stwierdziła, że blokuje jej karierę i dusi się przy mnie. Byliśmy ze sobą z półtora roku, ale to z tobą byłem naprawdę szczęśliwy. A teraz? Teraz bez ciebie nie mam w ogóle po co żyć. A Wiktoria...ona wróciła, bo tam jej się nie udało i myślała, że wróci powie jakieś głupie wymówki i ja do niej wrócę. Nie, bo kocham tylko ciebie. I to jej powiedziałem. Musisz mi uwierzyć Madziu- tłumaczył się już ze łzami w oczach. Magda wahała się, ale rzeczywiście ona również nie mogła bez niego żyć. Kochała go.
- Ale...Ona mówiła...Przytulała się...- zaszlochała.
- Bo chciała do mnie wrócić, ale się nie zgodziłem. Magda zrozum, że kocham tylko ciebie! Jesteś dla mnie najważniejsza!- wykrzyczał na cały rynek.
- Krzysiu...Ja...Też cię kocham- wyznała i przytulili się.
- Przepraszam cię za to wszystko kochanie. Wrócisz do mnie?
- Tak- urwała i złapała go za rękę.
 Znalezione obrazy dla zapytania diego dominguez gif  
Hej!
No wreszcie jest rozdział :D
Krótki i taki sobie, ale nie mam czasu, bo cały weekend się uczyłam, a w tym tygodniu mam same sprawdziany i tylko w piątek jest luz, więc no...
A wczoraj minął rok jak poznałam K, pamiętacie mówiłam Wam o nim tyle razy. Ale wahałam się pomiędzy nim, a W...Ale jednak W...
Tylko On...Ale boje się :/
No cóż...nie zanudzam, bo już rozdział Was pewnie uspał...
Więc no...
Dzięki za komentarze! :) 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!!!!! <333 :* :* ^^ =^.^=